prawymsierpowym.pl prawymsierpowym.pl
868
BLOG

Alfabet prawdziwego leminga, cz. I

prawymsierpowym.pl prawymsierpowym.pl Polityka Obserwuj notkę 1

Agent – słowo klucz określające rządy J. Kaczyńskiego, bo według leminga na jednego obywatela przypadało dwóch agentów, z tego co najmniej jeden musiał być lemingiem, bo przecież połowa obywateli popierała PO. Furorę wśród lemingów robił agent Tomek i jego zdjęcia. To bodaj jedyny znany im agent, ale fama poszła, że agentów było jak mrówców. Na szczęście teraz Polska jest wolna od agentów. No, co najwyżej pojawi się agent obcego wywiadu, ale takiego to wita się z otwartymi ramionami, wszak dobry agent nie jest zły.

Bul- idąc drogą swojego idola, hrabiego Komorowskiego lemingi wnoszą, aby słowo ból, oznaczające cierpienie, pisać przez „u”. Bo na ból to trzeba być otwartym, a nie zamkniętym. Stąd literka „u” ma oznaczać współczucie, współcierpienie i współodczuwanie. Otwartość na  bul leminga oznacza konieczność zmian w polskiej ortografii, a osobisty patronat ma objąć nie kto inny, jak właśnie łączący się w „bulu” obrońca wszystkich żyrandoli, Bronisław „Bul” Komorowski.

Ciemnogród –gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie, choć leming dobrze to wie. Tajemnicze miejsce, w którym żyją naprawdę głupi ludzie. Podobno nie wiedzą do czego służy koło, nie znają alfabetu, a więc pisanie i czytanie jest im obce. Wierzą w Boga, choć nigdy Go nie widzieli, ani nie słyszeli. Ciemnogród to miejsce straszne i prawdopodobnie jest to piekło, z którego nie ma wyjścia. Najbardziej ciemne grody znajdują się na wschodnich rubieżach Polski, a szczególnie na pd.-wsch. Tam to jest istna tragedia. Dla ułatwienia podają sobie lemingi miasta, które koniecznie należy unikać. Przemyśl, Krosno, Tarnów, Zamość, Radom, Jarosław i kilka innych jeszcze. Szczególnie Jarosław źle się kojarzy...Dla ułatwienia planowane są zmiany nazw tych miast tak, żeby przez przypadek się w nich nie znaleźć. Rozpisano nawet konkurs. Proponuję, aby Przemyśl zmienił nazwę na POmyśl.

Donald– imię premiera, prezydenta Europy, najlepszego pod słońcem Peru, ale z niewiadomych przyczyn tak rzadko nadawane pociechom. Ze względu na szacunek bardzo rzadko nadawane imię, a oznacza „silny tego świata”. Tak myślą lemingi, a prawda jest taka, że imię Donald oznacza „nic nie mogę”. Nawet najbardziej zagorzały fanatyk PO nie da swojemu dziecku imienia Donald, bo nie chce, by ciągnęło się za nim odium Tuska. Nawet leming pospolity po długim przemyśleniu sprawy dochodzi do podobnego wniosku, choć jeśli jeden by się odważył, to z pewnością reszta poszłaby za jego przykładem. W Warszawie od 2004 r. imię Donald otrzymało jedynie dwóch chłopców. Nie chcąc aż tak bardzo nabijać się z Donalda warto przytoczyć, że Donald znajduje się na 211 pozycji, a wyprzedza go np. Zoe, Horacy, Elvis, czy Xawier. Owszem, nie jest winą Tuska, że tak nazwali go rodzice, ale winą Tuska jest to, że tak mało Donaldów jest w Warszawie, czy w całej Polsce. Dla porównania Jarosławów jest w Warszawie w tym samym czasie 30, co daje temu imieniu 102 pozycję.

http://prawymsierpowym.pl/index.php/2013/01/alfabet-prawdziwego-leminga-cz-i/

Ekonomia –coś na czym znają się jedynie lemingi. O ich znajomości ekonomii świadczy urządzenie znajdujące się w centrum Warszawy i odmierzające rosnący dług każdego z nas (lemingów i nie-lemingów). Ta znajomość ekonomii powoduje, że już na samym starcie młody człowieczek ma blisko 25 tys. zł długu. I ciągle rośnie. Ta ekonomia prowadzi leminga do tego, że im większy ma dług, tym zwiększa swoje poparcie dla Tuska i Komorowskiego, że nie wspomnieć o zaufaniu do nich. Dla mieszkańca ciemnego grodu, czy może po prostu ciemnogrodzianina jest to wyższa ekonomia, co oznacza, że nijak nie może tego pojąć. No ale jak wiadomo głupie to, więc nie ma co wymagać, prawda lemingu?

Fotoradar – jadę sobie ulicą, a tu nagle fotoradar. Skrzyżowanie, a obok stoi sobie piękny, przeważnie żółciutki fotoradar. Pstryka on fotki, że aż miło. Niektóre z nich są tak sprytne, że potrafią zauważyć jeśli kierowca nie ma zapiętych pasów. Robi co prawda bardzo drogie zdjęcia, na które się długo czeka, ale ponoć są znakomitej jakości. Warto czekać. Warto też dodać, że leming chętnie pozuje do zdjęć, bo ma szybkie auta, ale nie przeszkadza mu to wcale, bowiem wie, że minister od finansów, Vincent Rostowski, potrzebuje pieniędzy na gwałt, by załatać dziurę (broń Boże nie w asfalcie) tylko budżetową. 30-krotny wzrost wpływów z mandatów mają zapewnić właśnie fotoradary, które wyrastają niczym grzyby po deszczu. Tusk zostawi Polskę rozkopaną (niektórzy twierdzą, że skopaną), ale również sfotoradarowaną. Uśmiech proszę, do zdjęcia!

Gazeta Wyborcza – czytają ja, geje, lesbijki, trans, lemingi i ekolodzy. Tym ostatnim szczerze się dziwię, bowiem na jeden egzemplarz potrzeba co najmniej 1 ha lasu wyciąć. Ilość dodatków, poradników powoduje, że co i rusz kolejne drzewo znika z powierzchni ziemi. Ilość nie przechodzi w jakość, ale to jest mało ważne. Leming ma co robić. A że czytać potrafi, to czyta od deski do deski, napisałbym wręcz od deski do grobowej deski, bo leming nie zmienia się do końca swojego życia i małe szanse, żeby się zmienił. Z tego wszystkiego najbardziej żal drzew.

Hołdys – kiedyś był Perfect, a dziś jest nie wiadomo do końca kim, ale lemingi go lubią. Niby krytykuje wszystkich po kolei, niby wygląda na niezależnego, niby nie podlizuje się władzy, a jednak ma w sobie coś takiego, że lemingi go lubią. Dla wielu jest najlepiej ubranym człowiekiem w Polsce, choć nawet po pijaku nie przyszłoby mi do głowy tak się ubrać. Co do jego twórczości muzycznej nie mam pojęcia, czy w ciągu ostatnich 30 lat coś stworzył, ale lemingi zapewne mają taką wiedzę. Kiedyś w PO, jak i w Perfekcie było ich trzech, w każdym z nich inna krew, ale jeden przyświecał im cel. Dziś ostał się jeden, który wykończył pozostałych. Całej reszcie ostał się ino sznur, bo w odpowiedzi na to jak żyć panie, premierze słyszymy wyłącznie: krótko!

Irasiad– ulubiony dowcip o Prezydencie Lechu Kaczyńskim. Koń by się uśmiał, boki zrywać. Lemingi powtarzają tę wpadkę językową do znudzenia. A nie zastanawia ich fakt, jak można psa nazwać Ira. To już nie jest śmieszne, bo jednak IRA, to albo zespół muzyczny, albo Irlandzka Armia Republikańska. A może skupmy się przy tej okazji na Irlandii? Przecież to nie kto inny, jak wasz idol Donald z Sopotu obiecał Irlandię, a wy posłusznie, niczym pieski pomerdaliście ogonem i poszliście zagłosować. No to macie swoją zieloną, tyle, że nie wyspę, ale wsypę. Śmiejcie się z Irasiada, jednak wasza Irlandia przestaje już być śmieszna, a staje się tragiczna. Kości zostały rzucone, a tylko psy je lubią, ludzie już niekoniecznie.

Jaruzelski – gdyby nie on Polskę odwiedziłby odwieczny sojusznik spod znaku sierpa i młota. Takie przekonanie mają lemingi, bo jakakolwiek krytyka ze strony kogokolwiek spotyka się z ripostą (z całą pewnością niezbyt ciętą) leminga. Jaruzelski przecież, to obok Wałęsy i Kwaśniewskiego nasze dobro narodowe, na które złego słowa powiedzieć nie można. A wystarczy podać jedynie Grudzień 70 oraz Stan Wojenny, a lemingi powinny zamknąć mordę w kubeł. Ostro? Cóż te słowa oznaczają wobec kilkuset ofiar tych wydarzeń oraz ponad miliona emigrantów zmuszonych do wyjazdu z kraju? Ale tego was lemingi nie nauczono w szkole, prawda?

Kościół –instytucja potrzebna lemingowi do ochrzczenia dziecka, ewentualnego wysłania w pięknym białym stroju do Pierwszej Komunii Świętej, bierzmowanie to już wybór w pełni świadomego leminga, zatem niekoniecznie jest to do szczęścia potrzebne. Ślub? A po co skoro znakomicie sprawdzają się konkubinaty. A jeśli już z deka miękki leming postanowi wziąć ślub kościelny, to z niechęcią i odrazą, ale to tylko godzina, więc jakoś to przeboleje. Potem na długie lata leming zapomina o kościele, a przypomina sobie dopiero wtedy, gdy trzeba pochować rodziców, małżonka, czy kogoś innego z rodziny. Wtedy ksiądz jest obowiązkowy i musi pojawić się na zawołanie leminga.

Na co dzień leming psioczy na kościół ile tylko wlezie. A to, że chleją ci księża, a to, że bawią się z dziećmi, że kradną. Leming to osoba, która nie rzuca na tacę, a głosi wszem i wobec jaki to Kościół jest pazerny.

Leming – każda litera alfabetu służy, by lepiej opisać istotę, jaką jest leming. Z pewnością lubi żyć w stadzie, a tym samym podlega zachowaniom stadnym, tzn. rzuca się tam, gdzie pędzie chmara towarzyszy. Leci z tłumem, choćby i w samą przepaść. Pokiereszowany, poszkodowany, ale to nic, podnosi się, otrzepuje z kurzu i leci dalej. Leminga można porównać do konia dorożkarskiego, który to prowadzony przez woźnicę nie pójdzie w innym kierunku niż każe mu jego pan. Woźnicami są TVN i GW, batem utrata pracy. Leming do perfekcji opanował sztukę wazeliniarstwa, a jego ulubione urządzenie to kserokopiarka, gdyż tylko ona powiela idealnie to co przekazuje guru. Zatem synonimami leminga są: koń dorożkarski i kserokopiarka. Może ma ktoś jeszcze jakieś ciekawe pomysły?

Autor prywatnego bloga o mocno prawicowym zabarwieniu. Tym różnię się od innych blogerów, że publikuję wyłącznie własne teksty, ewentualnie teksty, które nigdzie indziej się nie ukazały. Oczywiście są promocje książek, które pewnie gdzieś się ukazały, ale jeśli chodzi o teksty (polityczne, historyczne, fraszki, przegląd tygodnia) to są wyłącznie mojego autorstwa. Blog mocno prawicowy dla tych co serce mają po prawej stronie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka