47 obserwujących
299 notek
330k odsłon
  540   0

Kryzys z wojną w tle. Analiza sytuacji w Syrii

 Kryzys z wojną w tle. Analiza sytuacji międzynarodowej i wewnętrznej w Syrii

Podczas gdy dyplomaci debatują nad możliwie pokojowym rozwiązaniem konfliktu, w Syrii toczy się już regularna wojna rebeliantów i wojsk rządowych. Wobec eskalacji konfliktu należy się spodziewać, że wysoce prawdopodobna staje się miedzynarodowa interwencja. 
 
Obecna sytuacja 
Walki w Syrii, toczące się od marca 2011 roku, przez długi okres czasu kryły się w cieniu spektakularnej i dynamicznej wojny domowej w Libii.  Sytuacja w Damaszku wydawała się powoli cichnąć, aż do 28 maja, kiedy to w mieście Houla wojska rządowe dokonały masakry, zabijając około 100 osób. Od tamtego wydarzenia napięcie zarówno wewnątrz i na zewnątrz kraju stopniowo narasta, osiągając apogeum w drugiej połowie czerwca. Wówczas siły syryjskie zestrzeliły nad morzem śródziemnym myśliwiec Tureckich Sił Powietrznych. W wystąpieniu z 26 czerwca sprawujący władzę prezydent Bashar Al-Assad nie pozostawia wątpliwości nazywając sytuację w Syrii  regularną wojną domową. Rebelianci, będący do tej pory w wyraźnej defensywie wobec napierających sił rządowych przeszli do kontrofensywy. Z każdą kolejna masakrą wzrastają szeregi Armii Wolnej Syrii (formującej się głównie z uchodźców syryjskich na terenie Turcji) dla której przychodzi pomoc zagranicznej ze strony Turcji oraz Saudów. Doszło nawet do udanego ataku bombowego  na rządowe media w Damaszku, co wskazuje, że opozycja stara się przejąć inicjatywę. 
 
Według zagranicznych doniesień, są prowincje i miasta, o których można już mówić jako wyzwolonych, jednakże istnieje obawa że jest to wyłącznie sytuacja tymczasowa, do czasu rządowej kontrofensywy. W sytuacji gdy reżim poczuje się bardziej zagrożony przez napierające siły rebeliantów, może być skłonny do coraz bardziej drastycznej i dramatycznej rozprawy z opozycją, co nie wróży dobrze sytuacji wewnętrznej kraju. Ponadto, to wciąż siły rządowe znajdują się w posiadaniu całego sprzętu ciężkiego - wojsk zmechanizowanych, lotnictwa, marynarki, co znacznie ogranicza pole działania rebeliantów, którzy muszą polegać jedynie na karabinach szturmowych, ręcznej broni przeciwpancernej. Na chwilę obecną w konflikcie zbrojnym śmierć poniosło już kilkanaście tysięcy osób. Wiele wskazuje na to, że liczba ta jeszcze urośnie, nim dojdzie do końca walk. 
 
Sytuację Syrii trudno odnieść do, wydawałoby się analogicznej, sytuacji w Libii. Z jednej strony oba kraje to reżimy, będące w dobrych stosunkach z Rosją i Chinami, posiadające surowce naturalne (ropa, minerały) i będące krajami muzułmańskimi. Decydująca różnica sytuacji leży w geografii. Libia to kraj pustynny, sąsiadujący przez Morze Śródziemne z państwami europejskimi. Otoczona jest z obu stron przez kraje, które poddały się fali rewolucji politycznych (Tunezja, Algieria, Egipt). Syria z kolei znajduje się na przecięciu strefy wpływów bliskowschodnich, zachodnich i wschodnich. Będąc blisko Rosji może liczyć na szybkie i skuteczne wsparcie. Jest to kraj w dużej mierze górzysty co ułatwia toczenie wojen obronnych. Znajduje się w oddaleniu od państw europejskich czyli bezpośredniego zagrożenia inwazją z morza, jak to miało miejsce przy operacji „Świt Odysei”. Ponadto armia Al-Assada, w przeciwieństwie do wojsk Muammara Kadaffiego, wykazuje wysoką lojalność wobec reżimu. 
 
Negocjacje Genewskie
 
30 czerwca w Genewie odbyło się spotkanie ws. przyszłości Syrii. Brało w nim udział stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz wysłanników z krajów Arabskich: Kataru, Turcji i Kuwejtu. Zabrakło przedstawicieli żywotnie zainteresowanych sytuacją w regionie - Iranu oraz Arabii Saudyjskiej. Nie zostali oni zaproszeni przez organizujących spotkanie ONZ i Ligę Arabską. Na chwilę obecną rozmowy nie przyniosły ostatecznych rezultatów. Najbardziej realistyczny plan zakończenia konfliktu, związany z utworzeniem Rządu Jedności Narodowej nie może wyjść poza fazę koncepcyjną z powodu konfliktu o kwestię pozostawienia Al-Assada u władzy. Większość obradujących państw, w tym przede wszystkim kraje Arabskie, domagają się jednoznacznego osądzenia jego i części jego gabinetu za zbrodnie wojenne. Państwa europejskie dążą do uformowania nowego rządu z wyłączeniem Assada, a Rosja i Chiny domagają się pozostawienia swojego sojusznika na jego dotychczasowej pozycji. Rosji udało się usunąć zapis o wyłączeniu praw Al-Assada i jego rządu do udziału w tworzeniu rządu jedności narodowej, ale kraje zachodnie tworzące krąg tzw. „przyjaciół Syrii” wyrażają niezadowolenie z tego rozwiązania, w czym wtóruje im Syryjska opozycja.
 
Jak na razie wszystkie opcje zakończenia rozlewu krwi w Syrii tworzone są bez udziału kogokolwiek z tego kraju. Siły biorące udział w spotkaniu Genewskim decydują o losach tego państwa bez jego legalnych przedstawicieli, którzy nie są zainteresowani rozmowami i skupiają się na bezpardonowej walce o kontrolę nad krajem. Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że kolejna dyplomatyczna inicjatywa specjalnego wysłannika ONZ Koffiego Annana może zakończyć się niepowodzeniem, tak jak miało to miejsce z wynegocjowanym w kwietniu tego roku wstrzymaniem ognia, które to zakończyło się masakrą w Houla.
 
Mozaika interesów
 
Syria znajduje się w środku wielkiej gry aktorów politycznych znacznie od niej potężniejszych. Jest to kraj który swoją sytuacje międzynarodową i alianse zawdzięcza światowemu ładowi powstałemu po upadku żelaznej kurtyny. Już od lat 60-tych, Syria działała z blokiem radzieckim m.in. w operacjach wymierzonych w demokratyczny, pro-amerykański Izrael. Gospodarczo-militarne więzy Rosji i Syrii znajdują potwierdzenie również obecnie, czego najlepszym dowodem były zakup przez Syrię rosyjskiej broni w latach 2007-2010 na kwotę 4,7 miliarda dolarów. Z podobnych powodów z rządem Al-Assada współpracują Chiny, których sympatia względem anty-demokratycznych reżimów będących w posiadaniu zasobów naturalnych jest szeroko znana. Iran z kolei wspiera Al-Assada jako strategicznego sojusznika którego polityka zagraniczna wymierzona jest w największego wroga Iranu- Izrael. 
 
Inny punkt widzenia prezentują państwa Arabskie obecne na obradach w Genewie – Katar, Kuwejt i Turcja. Kraje te mają przynajmniej trzy powody dla których zniszczenie obecnego reżimu jest opłacalne. Po pierwsze, jako państwa Sunnickie, mogą wesprzeć prześladowanych sunnitów w Syrii, którzy giną z rąk sił rządowych. Kraje te mogą liczyć na wsparcie i zwiększenie swojej roli w NATO (przede wszystkim USA, które w ramach organizacji wspierają militarnie Turcję), które jest żywotnie zainteresowane poszerzeniem swoich wpływów o kolejne państwo post-sowieckie, oraz, co najważniejsze, wyeliminują silnego konkurenta, którego siła militarna budziła niepokój m.in.  Turcji. Państwa zachodnie, poza USA które walczą w tym obszarze o wpływy geopolityczne, nie mają bezpośredniego interesu w ingerencję w Syrii. Ich pobudki są najprawdopodobniej czysto społeczne - chcą uniemożliwić dalszy przelew krwi, ale wszystko wskazuje na to, że ograniczą się do wyrażenia słów ubolewania i potępienia reżimu. 
 
Możliwe scenariusze 
 
Konflikt przeszedł w niebezpieczną fazę, gdzie każdy ruch może spowodować lawinę. Punktem zwrotnym stało się zestrzelenie tureckiego myśliwca, po którym Turcja zmobilizowała swoje wojska i skoncentrowała je przy granicy z Syrią. Jest to incydent, który zwiastuje początek wojny lub co najmniej bardzo głęboki kryzys. Ankara posiada formalne casus belli (powód do wojny). Może to być wykorzystane, w sytuacji gdyby Turcja miała przypuścić atak jako państwo NATO, dlatego Syria za wszelką cenę będzie raczej starała się prowokować sąsiada. Na chwilę obecną jest wysoce prawdopodobne, że będzie następowała dalsza eskalacja konfliktu wewnątrz kraju przy dyplomatycznym potępieniu z zewnątrz, lecz braku militarnej interwencji. Istnieje możliwość, że państwa zachodnie wejdą w porozumienie z Rosją, która ma silne wpływy wśród Syryjskich oficerów i przeprowadzony zostanie wariant egipski. Oznaczałby to czasowe przejęcie władzy przez wojsko jako gwaranta władzy i odsunięcie od władzy Al-Assada wraz z jego otoczeniem. Utworzony nowy rząd cywilno-wojskowy zakończyłby konflikt i zachowałby status quo w regionie. 
 
Mało prawdopodobna jest interwencja legitymizowana przez ONZ w wyniku braku zgody Chin i Rosji, ale przy obecnym klimacie rozmów szanse na pokojowe rozwiązanie sytuacji maleje.  W wyniku działań rosyjskiej dyplomacji sytuacja międzynarodowa wokół Syrii się zaostrza, a kryzys misji ONZ oznacza duże prawdopodobieństwo podjęcia działań militarnych przez sąsiednie kraje. Nawet pojedyncze gesty takie jak rozmowy z syryjską opozycją czy chęć zwołania konferencji pokojowej w Moskwie nie zmieniają faktu, że aktualne działania Rosji są, co bardzo prawdopodobne, wyłącznie podyktowane zdjęciem wizerunku obrońcy Asada. Z kolei Iran, który wspiera Al-Assada, uznaje go jako strategicznego sojusznika którego polityka zagraniczna wymierzona jest w największego wroga Iranu- Izrael. W sytuacji gdyby udało się sformować nowy rząd, który kontynuowałby ten kierunek polityki zagranicznej, Iran mógłby wycofać poparcie dla Assada, który destabilizuje sytuację w regionie. 
 
W opinii autora obecnie kwestią sporną nie jest sam fakt interwencji, ale jego forma. Wiele wskazuje na to, że już niedługo wszelkie hipotezy na temat ulegną weryfikacji.  W chwili oddania analizy przy granicy z Syrią znajdują się wojska Tureckie, zaś w stronę syryjskiego wybrzeża kieruje się flota rosyjska oraz NATO. W Arabii Saudyjskiej następuje z kolei koncentracja francuskiego lotnictwa. 
 
Tomasz Romanowski,
Zespół Ekspertów Klubu Jagiellońskiego
tekst do pobrania na stronie eksperci.kj.org.pl
 
 
Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale