To nie żaden walkower to przemyślana strategia. Trzeba ratować partię więc Tusk się poświęca i tyle. Jak widać mało kto zwraca uwagę na przesłuchanie Drzewieckiego wszyscy zajmują się decyzją Premiera. A przecież za jakiś czas może ogłosić że ponieważ naród go prosi to on się poświęci i jednak będzie kandydował. Inna sprawa że to może być groźne dla przyszłości partii w której coraz bardziej widoczne są rozwarstwienia i podziały.
A argumentacja dla decyzji Tuska? No cóż innego mógł powiedzieć. Chociaż nie jest ona zbyt mądra.
Przecież kiedy startował w wyborach prezydenckich w roku 2005 wszystkie sondaże wróżyły jego partii zwycięstwo i mógł zakładać że zostanie premierem. Jednak zdecydował że nie premierostwo czyli realna władza i odpowiedzialność za Polskę jest jego celem tylko zaszczyty i mieszkanie w pałacu.
Rozumiem że musiał decyzję jakoś uzasadnić ale dlaczego tak głupio?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)