...słów kilka.
Sprawdziłem na stronach sejmu jak się mają deklaracje posłów z różnych klubów w kwestii popierania kobiet do rzeczywistości.
Otóż

jak widać ze słupków najbardziej "zacofany" jest klub parlamentarny mniejszości niemieckiej. Ale ponieważ jest to złudny wniosek to go pomijamy i jedziemy dalej. Stanowiska PSLu nie przypominam sobie więc nie chcę ich posądzać o nic. Skupmy się zatem na największych zwolennikach parytetów. Lewica zawsze wspierała ruchy feministyczne i różne inne dziwne też. I co widzimy? Ku naszemu zdumieniu ta partia ma tyle samo (proporcjonalnie) kobiet wśród swoich parlamentarzystów co ten "zacofany" i antyparytetowy PiS. Zdumiewające, prawda?! Zresztą podzielone w swoich opiniach PO ma prawie tyle samo.
A ja się zapytowywuję.
Kto "lewakom" bronił do tej pory wprowadzić parytety na swoich listach? Dlaczego ci najbardziej gardłujący za parytetami nie zaczęli od siebie i na własnym przykładzie nie pokazali narodowi jak dobre są parytety?
Ponieważ nie śledzę list wyborczych SLD i innych partii zwących się lewicowymi, socjal-lewicowymi i tp. nie wiem czy oni przypadkiem nie wprowadzili jednak parytetów na listach tylko że nic im z tego nie wyszło. Bo skoro tak to cały ten wmawiany nam jak dziecko w brzuch pomysł z parytetami jest diabła wart.
Oglądałem niedawno fragment programu Jana Pospieszalskiego o parytetach. Jedną z rozmówczyń była oczywiście Pani Nowicka. Jedyne co dało się zrozumieć z jej wywodów to to, że kto nie jest za parytetami ten jest przeciwko kobietom. Niegłupia kobieta ale widać coś ją dotknęło. Niestety, dyskutować z nią się nie da. Ona tego nie potrafi.


Komentarze
Pokaż komentarze