To nic nowego, ale znowu nie rozumiem Pana Premiera Tuska. Kiedy rezygnował z ubiegania się o prezydenturę stwierdził że żyrandol go nie interesuje bo woli realną władzę a tę ma jako premier.
Kiedy go dziś obserwowałem podczas transmisji zjazdu PO, kiedy widziałem w jego oczach ten strach , kiedy z wielką determinacją kreślił nam apokaliptyczną wizję prezydentury Kaczyńskiego, kiedy nie przebierał w inwektywach i pomówieniach, kiedy szlał dosłownie wśród aplauzu koleżanek i kolegów równie ogarniętych szałem polityki miłości, pomyślałem sobie - o kurczę co to za żyrandol o który tak walczy ktoś komu jest on do niczego nie potrzebny. A w dodatku żyrandol nie dla niego tylko dla kumpla.
Jedno tylko widzę wytłumaczenie. Tusk ma serdecznie dosyć Komorowskiego i chce się go pozbyć. Klasyczny "kop w górę". Wie że jako prezydent Komorowski zadowoli się żyrandolem i klepnie Tuskowi wszystko a on będzie miał spokój i nie będzie musiał znosić jego wiecznych gaf.
Może ktoś mi podpowie jakieś inne wytłumaczenie bo mnie jakoś nic innego do głowy nie przychodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)