Rząd przez swoją propagandową tubę „Metro” (jaki rząd taka tuba) obwieścił że w meczu z kibolami prowadzi 1:0.
„Premier Tusk ostrzega, że policja będzie zamykać kolejne stadiony”
Ba nawet jest „przełom w walce ze stadionowymi chuliganami”
I najważniejszy cytat „Jeśli nie będziemy w stanie zapewnić bezpieczeństwa polskim i zagranicznym kibicom, to Euro 2012 będzie zagrożone – ostrzega premier”
No i wiemy wszystko.
Premierowi nie przeszkadzają burdy na stadionach zagrażające kibicom, nie przeszkadza demolowanie miast przez bandy kiboli. Pamięta pewnie własne ustawki i wspomina je z rozrzewnieniem. Ale tu chodzi o Europę! Tu byli obserwatorzy z UEFy! No i te transparenty „niedotyczące sportu” nad którymi ubolewała Gazeta Wyborcza.
Chciał nie chciał musiał coś zrobić. Przy okazji pokaże się jako mocny, prawy, niezłomny.
Kilka punktów procentowych może zarobi. No to zrobił.
Co zrobił to każdy wie więc pisać nie zamierzam.
Mnie chodzi o coś zupełnie innego.
Po wystąpieniu Tuska poczułem z całą siłą powrót komuny.
Nie jesteśmy żadnym Państwem prawa. Państwo raz za razem daje ……. ciała.
Sądy, policja, urzędnicy zaczynają działać nie pod dyktando prawa, ale pod dyktando premiera. Kiedyś wszystkim sterowała przewodnia siłą narodu pod przywództwem pierwszego sekretarza – dziś sekretarza zamieniono na premiera. Reszta pozostała.
Nikomu nie przeszkadzało zakrywanie twarzy, race, wulgaryzmy, niszczenie mienia.
A dziś co się zmieniło w prawie że rzecznik policji oznajmia – „Będziemy sprawdzać czy reaguje się na zakrywanie twarzy, race, wulgaryzmy, niszczenie mienia”
Co się zmieniło że Pan Premier Tusk zapowiada „ –przyszedł czas egzekucji prawa. Od dziś …….”
Okazuje się że prawo leżało sobie spokojnie na półkach w opasłych tomach tyjących nieustannie dzięki nieokiełznanej twórczości posłów i nic nie robiło, drzemało syte ciągle nowymi ustawami, zmianami ustaw, nowelizacjami.
Pan premier również, i pan minister sportu, policja tak samo, PZPN, kluby. Wszyscy byli tak zadowoleni z siebie że po burdzie w Bydgoszczy (sprowokowanej czy nie) jednym głosem oświadczyli – My jesteśmy w porządku, to nie my za to odpowiadamy.
Nie wiem czy można Pana Premiera traktować poważnie zważywszy na wiele jego ważkich wystąpień zakończonych zazwyczaj błogą drzemką, ale z całej tej sytuacji płyną dwa wnioski.
Dobrze, że chociaż ze strachu przed Europą nasz premier coś robi. O ile coś robi a nie udaje.
Nie jesteśmy państwem prawa, wbrew oświadczeniom „autorytetów”, skoro wszystkim trzeba sterować ręcznie.
Ale cóż, rządzą nami ludzie którym na to pozwalamy. Drzemiemy razem z nimi przed telewizorem ze „Szkłem Kontaktowym”. Czasem półsenym głosem porechoczemy z Kaczystów, czy Solidarnych 2010 by przyklasnąć „autorytetom”. Bo na wysiłek wyłączenia TVNu już nie potrafimy się zdobyć.


Komentarze
Pokaż komentarze