Polska demokracja polega na tym że tors agenta Tomka zajmuje w mediach więcej czasu niż budżet państwa na następny rok, sytuacja w szpitalach, przemyśle motoryzacyjnym i innych równie nieważnych sprawach..
Że przez tydzień mainstreamowe media mówią co Kaczyńskiemu wolno a czego nie i dla kogo jest rocznica 13 grudnia a jakoś brakuje im czasu żeby napiętnować autora tego stanu i sądy nie mogące poradzić sobie z osądzeniem oprawców. Nie mają czasu żeby zainteresować się nocnym spotkaniem rzecznika rządu z właścicielem głównej gazety krytykującej rząd i konsekwencją tego spotkania. To dla mediów detal. Najwyżej więcej miejsca na rynku będzie dla nich. Ot zwykłe przypadkowe spotkanie dwóch panów, kogo to obchodzi. Skutki spotkania? Jakie skutki? Przecież nie ma żadnych dowodów. Jak powiedział kiedyś Leszek Miler "w papierach wszystko się zgadza". Prywatna gazeta to jej właściciel ma prawo zwalniać kogo chce.
Ja naiwny sądziłem że demokracja polega nie tylko na wrzucaniu kartki do urny ale również na tym że media pilnie patrzą na ręce władzy.
Są w Europie jeszcze dwa państwa o takiej demokracji. Zgadnijcie jakie.
I na koniec parafraza klasyka "Jaka demokracja takie media"


Komentarze
Pokaż komentarze