Moim skromnym zdaniem akcja ABW miała być cichą próbą zastraszenia komisji weryfikacyjnej. Tylko że nie udaną próbą.
Wskazuje na to fakt że funkcjonariusze usiłując odebrać materiały i sprzęt legalnie tam przybyłej ekipie TVP nie powołali się na ustawę o ABW nawet nie chcieli pokazać legitymacji, a wezwali policję do pomocy. Policja nie mając zupełnie podstaw odmówiła działania. No to już nie mając wyjścia a obawiając się nagłośnienia sprawy został wezwany do pomocy prokurator ABW i on dopiero powołał się na ustawę o ABW. Przeprowadzone czynności w stosunku do dziennikarzy rzeczywiście nadają się do RPO i nie tylko.
Pozostaje pytanie, dlaczego akcja miała być tak dyskretna że nawet funkcjonariusze nie chcieli się powoływać na ustawę o ABW. Prawdopodobnie dlatego że podstawy akcji są bardzo problematyczne a w rzeczywistości chodziło o zwyczajny nacisk na komisję albo co gorsza zastraszenie jej.
Ktoś trafnie skomentował fakt że nawet w nieszczęsnej sprawie Blidy funkcjonariusze wstrzymali się z czynnościami w oczekiwaniu na adwokata wezwanego przez Panią czy Pana Blidę żeby przeszukanie odbyło się w obecności osoby postronnej. Tu o to nie zadbano, co może być dodatkową przesłanką wskazującą na to że nie o dobro państwa i jego bezpieczeństwo w tej sprawie chodzi.
Jeżeli uda mi się wyrwać z pracy to pójdę pod URM.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)