"- Mnie w tym momencie ustawa medialna nie interesuje - odpowiedział na pytanie dziennikarzy w sprawie wczorajszego głosowania nad wetem prezydenta do ustawy medialnej autorstwa PO (ustawa trafiła "do kosza"). - Ważniejszy jest ten zwalony most tutaj".
Powódź zniszczyła most dwa dni temu ale wtedy było przed głosowaniem nad vetem prezydenckim i wniosek o odwołanie Pani Minister,wtedy most był mniej ważny. Dziś można się już nim zająć. Dziś już ustawa jest nieważna. Dziś ważniejsi są powodzianie. Dziś są ważniejsi od śmiecia, który wylądował w koszu. Jak niewiele trzeba by premier zainteresował się ludźmi. Wystarczy żeby przegrał w sejmie. Natychmiast czuje potrzebę przykrycia porażki jakimś medialnym wystąpieniem w niewątpliwie słusznej sprawie.
A tak na marginesie zapytam. Dlaczego Premier nie pojechał do powodzian wcześniej? Przecież deklarował że teraz będą czasy miłości i zaufania. Czyżby jednak tego zaufania było zbyt mało żeby starczyło nawet na własnych posłów i Premier musiał dopilnować czy mu jakiegoś figla nie spłatają z tym "nieważnym" głosowaniem? Nie miał nawet zaufania do arytmetyki sejmowej przy głosowaniu nad wnioskiem o odwołani Ewy Kopacz.
Przysłowie mówi "Pańskie oko konia tuczy". Tuczenie ustawy medialnej było ważniejsze niż zawalony powodzią most. Teraz można się zająć mostem teraz Premier może zauważyć że na Podhalu i Podkarpaciu jest powódź. Bo jeszcze dzień i byłoby po powodzi.
Premier załapał się na ostatni moment żeby sobie podbić notowania. Bo czy jest coś ważniejszego dla kandydata na Prezydenta?
Tytuł z dzisiejszej GW. "SLD się sPiSał" jaki ambitny, prawda?
Czy gdyby SLD poparło wniosek o odrzucenie veta tytuł brzmiałby "SLD się POdPOrządkował"? Jak myślicie? Bo ja w to nie wierzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)