Oddaliłem się na jakiś czas od głównego nurtu Salonowej dysputy by nabrać dystansu i odpocząć oddając się pracy.
Niestety zaniepokojenie a właściwie widmo powracajacego zamordyzmu każe mi przerwać długie milczenie i zabrać głos w sprawie tego co nam przynoszą ostatnie działania polityków partii rządzącej.
Kierujący się PRem premier nabiera wiatru w żagle i zaczyna być niebezpiecznie.
To do czego posłużyła Premierowi publikacja Pawła Zyzaka zmroziło mi krew w żyłach. Premier rządu polskiego otwarcie mówi o wzięciu w karby niezależnej instytucji. Wie co mówi bo ma za sobą większość sejmową wystarczającą by w tej sprawie nie tylko przegłosować hańbiącą ustawę likwidującą IPN ale wystarczająca dzięki poparciu SLD, wszak nie pierwszy raz, obalić veto prezydenta.
Do tego partyjny kolega Premiera Pan v-ce Marszałek Niesiołowski przychodzi mu w sukurs i ogłasza z ekranów telewizorów że oni wezmą się za sprawdzanie kwalifikacji moralnych profesorów, którzy mają odmienne poglądy od jedynie słusznych poglądów PO.
Pomijam drobiazgi takie jak te że IPN nic nie miał wspólnego z książką Zyzaka, Premierowi to nie przeszkodziło kiedy chciał uderzyć w IPN. Tak jak nie przeszkodziło to że szeroko opluwana książka o Wałęsie jest jak dotąd jedyną kontrowersyjną publikacją IPNu. Nie przeszkodziło bo nie o to chodzi czy była to dobra czy zła książka, prawdziwa czy kłamliwa. Chodzi o to że IPN jest cierniem uwierającym ludzi, którzy najchętniej sami zapomnieliby o własnej przeszłości.
Nie zamierzam sugerować że do takich ludzi należy Tusk. Zamierzam natomiast twierdzić że to co zapowiada prowadzi do katastrofy.
Wielkie słowa jakie wygłasza on i jego koledzy o świętości Wałęsy i jego wartości dla polskiej racji stanu nie są niczym innym jak powracającą nowomową. POwskie napaści na PiS czy IPN brzmią identycznie jak słowa Gomółki kiedy szkalował Jasienicę. Ten sam patos i ta sama ohyda, to samo odwoływanie się do prostych skojarzeń. Wreszcie to samo prześwietlanie uczelni.
To nas prostą drogą prowadzi do systemu rodem z Orwella.
Ostatnie nieco łagodzące wystąpienie Tuska w sprawie IPN niczego tu nie zmieni. Szydło wyszło z worka.
W Polsce nie wolno już mieć poglądów innych niż głoszone przez PO bo inaczej wyrzucą cię z pracy. Tak jak żądają tego od IPNu w sprawie Zyzaka.
Wszystko to podobno w imię wyższych wartości.
Po a nawet przed publikacją książki Cenckiewicza o Wałęsie fala oburzenia przetoczyła się przez Polskę. Teraz podobnie. Oburzenia i inwektyw wylewały się hektolitry tak ze strony polityków jak i wspierających ich historyków, ale na fali oburzenia nie powstała żadna inna książka napisana ręką autorytetu z dziedziny historii będąca repliką na książkę Cenckiewicza. Wałęsa musiał sam napisać swoją biografię bo zabrakło chętnych by zadać kłam publikacji IPNu.
Kiedyś, nie tak w końcu dawno temu podobną postacią budzącą wielkie emocje i kontrowersyjne wypowiedzi był Józef Piłsudski. Jego autorytetowi i roli jaką odegrał w odzyskaniu wolności dyskusja ta nie przyniosła ani ujmy ani osłabienia. Wałęsie chyba też głośna i kontrowersyjna debata nie zaszkodzi a przynajmniej pozwoli oczyścić z pomówień z jednej strony a zrozumieć jego zwyczajne ludzkie słabości z drugiej.
Panie Tusk nie chrzań Pan o autorytecie i doniosłości, gołębie robiące na pomnik nie zmienią biografii bohatera pomnika. Jeżeli Cenckiewicz i Zyzak się mylą to będą takimi właśnie gołębiami ale zamykanie im ust niczego nie zmieni. Chociaż owszem zmieni. Znowu będziemy niewolnikami we własnym kraju.
Dziś w „Areopagu” Pan Rosati powiedział że wolność nie jest dana raz na zawsze. To wiemy. Ale powiedział więcej. A mianowicie, że nie ma takiej wartości w imię której możemy pozwolić na ograniczanie wolności. Że nie wolno nam pozwolić na kneblowanie ust ludziom o innych poglądach.
Przepraszam że nie mogę pohamować emocji.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)