1 obserwujący
42 notki
13k odsłon
250 odsłon

Czas na wielki mecz

Wykop Skomentuj

           - Szanowny kolego, podobno wysyłają nas do Indii; ale po co? Przecież nikt z nas nie zna tamtejszego języka.

           - Ja go rozumiem - odparł zapytany - W tym kraju wszyscy są diabłem podszyci.

           Nazajutrz w porze kąpieli inny pomylony muzułmanin, entuzjastycznie wołając „Wiwat Pakistan!”, poślizgnął się na mokrej posadzce, upadł i stracił przytomność.

           Wśród pacjentów lahaurskiej kliniki byli też zdrowi na umyśle. W większości zabójcy, których krewni - za łapówkę - w ten właśnie sposób ratowali ich od stryczka.

           Choć ci ogólnie wiedzieli jak i dlaczego doszło do podziału i co to jest Pakistan, nie pojmowali jednak istoty wydarzeń. Gazety cenzurowano, a strażnicy, mający kontakt ze światem zewnętrznym, byli głupcami i analfabetami. Próby rozmów z nimi były tylko strata czasu, gdyż ich wiedza ograniczała się do znajomości nazwiska Muhammada Alego Dżinnaha, zwanego też Qaid-e Azam (Wielki Przywódca). To on, jak mówili, stworzył dla muzułmanów nowe państwo - Pakistan.

           Lecz gdzie ono leży? Co odegrało rolę w jego powstaniu? - nikt właściwie nie wiedział. Dlatego tez nie do końca zwariowanych pacjentów ogarnęła niepewność. Bo, u licha, w jakim są teraz kraju? jeśli w Indiach, to gdzie jest Pakistan? A jeśli w Pakistanie, to jak to możliwe, że - mieszkając tu wcześniej - znajdowali się w Indiach? Jeden z chorych przejął się tym do takiego stopnia, że w czasie zamiatania podwórka wlazł na drzewo, skąd przez dwie godziny wygłaszał tyradę na temat zawiłości hindo-muzułmańskiego problemu. Kiedy zaś pielęgniarze zaczęli wołać, by zszedł, wdrapał się jeszcze wyżej i krzyknął :

           - Ja nie chcę mieszkać ani w Indiach, ani w Pakistanie, tylko na tym drzewie !

           W końcu zszedł jednak. A zszedłszy podbiegł do przyjaciół - hindusów i sikhów, zaczął ich obejmować i prosił z płaczem, by go nie porzucali odjeżdżając do Indii.

           Prócz tego jeden z pacjentów, inżynier z rozgłośni, muzułmanin, który trzymał się z dala od innych, przedkładając nad towarzystwo samotne spacery w parku, zrezygnował z garnituru, by paradować na golasa.

           Reszta też dostawała bzika. Aktywista Ligi Muzułmańskiej, który przestrzegał kilkunastu ablucji dziennie, nieoczekiwanie w ogóle przestał się kąpać. Nazywał się Muhammad Ali i z tego powodu ubrdał sobie, że jest Muhammadem Alim Dżinnahem. Jakby wziąwszy zeń przykład pewien sikh oznajmił, że jest Master Tara Singhiem (duchowy i polityczny przywódca społeczności sikhijskiej w I poł. XX w. – przyp. tłum). W obawie, że dojdzie do rozlewu krwi, obu zamknięto w izolatkach.

           Wśród chorych znalazł się młody hindus, adwokat z Lahauru, który oszalał z miłości. Informację o tym, że Amritsar przypadnie Indiom, przyjął kwaśno, gdyż mimo obłędu rozumiał, że spotka go nieszczęście rozłąki. Zaczął przeklinać Kongres Indyjski i Ligę Muzułmańską, których liderzy podzielili indyjską ziemię tak, że dziewczyna została w Amritsarze, a on w Lahaurze.

           Nie pocieszył się tez wiadomością o wymianie, choć z entuzjazmem zaczął wyjaśniać zatroskanym współpacjentom, że winni cieszyć się, bowiem odsyłają ich do Indii, czyli do miejsca pobytu jego ukochanej. Troskał się tylko o to, czy w Amritsarze - gdzie będzie musiał zaczynać praktykę od zera - zdobędzie tak dobrą jak lahaurska klientelę.

           Na oddziale dla Anglo-Hindusów przebywali dwaj pacjenci, którzy - dowiedziawszy się, że Anglicy opuścili Indie - tak byli tym przybici, że godzinami rozmawiali tylko o tym, czy ich oddział zostanie zamknięty i czy nie nastąpią zmiany w diecie. Obaj obawiali się, że miast białych bułek będzie im się podawać przeklęte podpłomyki miejscowego wyrobu.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport