Last minute, czyli by żyło się mnie lepiej.
By żyło się mnie lepiej, ukradliśmy z kolesiami zabytki wpisane do Rejestru Zabytków niejakiemu Gawrońskiemu, który wrócił z emigracji. Realizowana koncepcja « ukraść pierwszy milion », a później jestem wśród swoich w Sejmie, została osiągnięta i w dodatku zamiast przymusowego odosobnienia na ul. Rakowieckiej podróżuję. Szukam przy okazji ziomali mojego dziadka z wermachtu. Następną podróż planujemy z żoną do Afryki – bo ona lubi murzynów, a przy okazji dziadek wspominał o swym koledze ze zdjęcia (w załączeniu). Pozdrawiam wszystkich podatników w Polsce – z kosztów podróży rozlicza się jak zwykle minister Semicki. Jeżeli macie Państwo dalsze pytania, możecie je zadać ministrowi Cieciowi. Dysponuje on aktualnym grafikiem planowanych podróży zatwiedzonych przez naszą berlińską centralę – stwierdził mąż stanu w czapce bez daszka podczas konferencji prasowej i odjechał w nieznanym kierunku limuzyną.







Komentarze
Pokaż komentarze