23 obserwujących
262 notki
309k odsłon
  176   0

Stracone szanse - stracone złudzenia

Tak po ludzku jest mi bardzo przykro i tak, jestem zły. Na moich oczach Polska - rozumiana tym razem bardzo szeroko jako władza, opozycja zwana TOTO (Totalne Oszołomy Totalnej Opozycji) media różnej maści, oraz eksperci z różnych “mądrych” Think Tanków, ale również i lud sam, przegrywają, wydawałoby się nie do przegrania konflikt z Białorusią. Na dodatek jest to konflikt wywołany zupełnie świadomie przez Łukaszenkę, zapewne przy, przynajmniej cichej zgodzie, jeśli nie z inspiracji Putina.

Tak, to jest prawdziwa sztuka, która wymaga wielkiej głupoty.

Oto już słyszymy, że Putin rozmawia z Macronem i w rozmowie przyznaje, że sytuacja na granicy Białorusi i Polski powinna ulec deeskalacji. Merkel rozmawia z Łukaszenką. A co robią Polacy? No właśnie, co robią?

Od początku robią wszystko nie tak. Od początku rząd zachował się przewidywalnie, tak jak to sobie rządzący wyobrażają powinien się zachować polski patriota. Czyli bezmyślnie chwycił za szabelkę i dalejże wymachiwać nią przed wrogiem. Przy czym wrogiem już nie jest tylko sam Łukaszenka i jego służby, ale i te setki, a teraz to już tysiące zwykłych ludzi którzy skorzystali z ofert Białorusina, zapłacili za przelot, by dostać się do wymarzonych Niemiec. Tak, dla polskiego rządu i polskich patriotów, ci ludzie to też groźny wróg. Wróg na miarę naszego patriotyzmu, chciałoby się dodać złośliwie.

Opozycja z TOTO zwietrzyła szansę ( to znaczy w ich nie do końca mądrym, że się tak delikatnie wyrażę, mniemaniu była to szansa.) i dalejże apelować o przyjmowanie tych biedaków jak leci i jak to zaproponowała jedna mądra pani - potem się sprawdzi kto zacz.

Do tego grona dołączyli natychmiast różni zatroskani altruiści, którzy zresztą nigdy nie widzą, że jakaś kobieta po sąsiedzku mieszka z dwojgiem dzieci w rozwalającej się szopie, ale widzą i słyszą dzieci i koty na granicy. Ba, nawet znajdują buciki tych biednych dzieci w lesie.

A co na to eksperci? Prorządowi, widzą tylko jedno rozwiązanie, nie wpuszczamy nikogo i to cała ich strategia

Antyrządowi jak się można domyśleć odwrotnie.

Ale to wszystko nie wyjaśnia jeszcze dlaczego jestem zły i dlaczego Polska przegra ten konflikt. A nie wyjaśnia, bo to co opisałem powyżej jest normalną polityczną codziennością w Polsce. Nic w tym jeszcze nie ma dziwnego, czy zaskakującego.

Dziwne i zaskakujące, a dla mnie bardzo przykre jest to, że nikt nie zaproponował, przynajmniej nikt z liczących się decydentów czy ekspertów, nawet tych niezależnych żeby podjąć rozmowy z Łukaszenką. Czy ja jestem jakiś odmieniec?- zadawałem sobie takie pytanie, kiedy mijały kolejne dni, problem narastał, a propozycji rozmów z Łukaszenką. jak nie było, tak nie było.

Może macie jakieś pomysły na to dziwne zachowanie. Ja mam taką teorię.

Polak, kiedy wróg u bram, nie pyta o nic, tylko chwyta za szablę i idzie na wroga. Zwalnia się przy tym z myślenia, bo skoro wróg atakuje to myśleć nie ma po co. Bijemy sk**syna i tyle. Rozmowy z wrogiem to zdrada. To konszachty już nie tylko z Łukaszenką, ale i z Putinem samym. A nie ma nic gorszego dla typowego Polaka patrioty jak negocjacje z wrogiem. Chyba bierze się to z czasów Becka dla którego - najdroższą wartością był honor narodu. Broniony zresztą realnym życiem kobiet i dzieci. Inna rzecz, że już sam Beck był z tej obrony honoru zwolniony.

Opozycja w Polsce z kolei, a posiadająca już długą bo sięgającą Konfederacji Barskiej tradycję, jest zafiksowana na zwalczaniu pisowskiego rządu i tym bardziej nie wpadnie na pomysł by gadać z jakimś Łukaszenką. Tym bardziej, że stolicę TOTO widzi bardziej w Brukseli czy Berlinie niźli w Warszawie i jeśli już ktoś ma z Łukaszenką gadać to według nich jest to Merkel, Macron, czy ktoś z UE.

Pozostają jeszcze tzw. “niezależni” eksperci. Tu mam duży problem, bo w gruncie rzeczy ja tych ludzi szanuję i cenię. Zatem nie spodziewałem, że nie wpadną na oczywisty zdawałoby się pomysł. Nie da się utrzymywać suwerenności jeśli nie prowadzi się aktywnej polityki. A aktywna polityka, nie polega tylko na reakcji proeskalacyjnej w rodzaju polskiego “nie oddamy ani guzika”, Aktywna polityka polega na rozmowach i kontaktach również z wrogiem.

Przecież chyba do tej pory nie napisałem niczego kontrowersyjnego. Merkel rozmawia z Łukaszenką, bo jest do rozwiązania problem.

Ktoś mi zarzuci, że Łukaszenka i tak by nie rozmawiał. Ja na to, że tego nie wiemy. Na początku Sierpnia rzucił taką propozycję rozmów bez warunków wstępnych. Co szkodziło usiąść? Dziś to Morawiecki dzwoniłby do Łukaszenki, nie Merkel.

Mam takie wrażenie, że u podstaw tego problemu jest głęboko tkwiący w Polakach pewien model postępowania w kontaktach z innymi państwami. Wszyscy z polskiej elity ( jeśli jest tu wyjątek to chętnie się o nim dowiem) w przypadku takim jaki wytworzył się na granicy zastanawiają się jak się obronić. Natomiast nikt nie zadał sobie pytania czy możemy na tym konflikcie zyskać i jak ewentualnie to zrobić.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale