183 obserwujących
639 notek
1017k odsłon
380 odsłon

Polowanie z nagonką na IPN

Wykop Skomentuj57

Odpowiadając na Michnika esej „Oczy poetów” badałem (właśnie sprawdzałem w Atlasie Polskiego Podziemia), jakie „bandy” działały w Łowiczu w listopadzie 1946 roku. Dlaczego sprawdzałem? Zacznijmy od początku – a więc dłuższa dygresja, Michnik napisał: (wiersze Artura Międzyrzeckiego i Wiktora Woroszylskiego)  

”Towarzyszyły mi one przez dwadzieścia parę lat i pozwalały zrozumieć świat, w którym żyłem. Pozwalały mi zrozumieć i nazwać swój lęk i swoją nadzieję. Był to świat naznaczony ohydą 1968 r., choć wiele z tych wierszy powstało wcześniej albo później. To jest poezja naprawdę żywa. Ożywia pamięć, oczyszcza wrażliwość …. „ i na koniec długiego eseju Michnik napisał:  „Historykom, zwłaszcza historykom z IPN, nie chce się czytać wierszy”Świat naznaczony ohydą 1968 roku – czytamy dalej Michnika :„Było w Polsce paskudnie. "Twarze upokorzone" - notował Artur - "Samotrzask i samowzgarda". "Jesteś więc szczurem" - pisał Wiktor:

Poeta za ciebie
(…)
już się był przegryzł myślą dialektyczną
i drepce na salony

A ty za nim
Przebijasz tę kotarę
Za kotarą ścierwo
Z pyszczka obłoczek biały i napis w girlandzie
Jam substancja narodu”

Swoją drogą – czyli oczywiście dygresja w dygresji - -czynienie z komunisty Moczara polskiego nacjonalisty, to jedno z założycielskich kłamstw III RP. Więc dlaczego sprawdzałem Łowicz – gdyż w „Lawinie i kamieniach” Szczęsnej i Bikont przeczytałem słowa Woroszylskiego – tego specjalisty od „substancji narodu”: 

„W listopadzie 1946 roku jechał z kolegami ciężarówką Komitetu Wojewódzkiego PPR całą grupą z Łodzi do Warszawy do sejmu na naradę młodych pisarzy i naukowców. Zapamiętał słowa kierowcy: „Byle minąć Łowicza, tam już nie wyskoczą zza krzaka”. I jeszcze, że boleśnie uwierał go zatknięty za pasek spodni pistolet”

Bikont i Szczęsna-  dwie autorki według Michnika najlepszej książkę o historii intelektualnej PRL, próbowały rozbroić powszechnie znaną informację. Któregoś dnia (rok zdaje się 1946) Woroszylski z takim zapałem przemawiał na naradzie zespołu redakcyjnego Pokolenia, że nagle poły jego marynarki się rozsunęły i wszyscy mogli zobaczyć za paskiem potężny bębenkowiec.  Może historycy IPN mogliby ujawnić, natknąć się w archiwach na informację, dlaczego niektórych pisarzy ”boleśnie uwierał go zamknięty za pasek spodni pistolet”. Zdobyczny? Służbowy? Kto w 1946 roku chadzał z pistoletem?

Koniec kolejnej dygresji, i wracam do istoty sprawy. Dlaczego Instytut Pamięci Narodowej – żeby użyć słownictwa zbliżonego do języka Adami Michnika – przeznaczono do odstrzału? Najnowsza historia zaczyna się we Lwowie pod sowiecką okupacją w 1939 roku. Więc nawet nie chodzi o kilka autorytetów moralnych i kwestię ich lustracji, chodzi o podwaliny III RP, podwaliny kładzione w 1944 roku, w 1947 oraz w 1956 roku – roku według Michnika „wyzwoleń umysłów” stalinowców, a tak naprawdę roku niby „olśnień”, odkrywania przez elity prawdy, prawdy którą „polski rynsztok” (polski rynsztok to zwrot Michnika) wysysał z mlekiem matki, roku nieprawdopodobnych wolt, „nawróceń”, roku żonglerów, czas zmian masek .. zresztą zacytuję Tyrmanda wyrzuconego z Polski przez środowisko salonowe Krzywickiej i pryncypała Michnika Słonimskiego:

„Dwudziestowieczna psychologia pozbawiła świat winy, współczesny relatywizm nie wywodzi się w komunizmie z filozofii, lecz z umiejętności żonglowania piłkami o różnych kolorach i napisach. Skutek jest taki, że dziś byli stalinowcy stanowią najpotężniejszą mafię świata, lepiej zorganizowaną niż Cosa Nostra, międzynarodowy homoseksualizm czy filateliści. Ich święta wspólnota polega na wzajemnym zmywaniu z siebie win i na genialnie skomponowanych żalach na swój zły los zgwałconej i wyeksplo­atowanej niewinności. Wynik jest olśniewający: w 15 lat po rewelacjach Chruszczowa, po powstaniach w Polsce i na Węgrzech oraz po bohaterskim przełomie w Czechosłowacji najtroskliwszą uwagą i szacunkiem otacza się po obu stronach żelaznej kurtyny ludzi, którzy najgorliwiej lizali buty Stalina i pomagali mu w ustanawianiu moralnych, politycznych i intelektualnych porządków. A potem wycofali się z tego w sposób przepisowy, czyli głosząc swą dziecięcą naiwność. Czyli tych, co posiedli cnotę transfiguracji, a więc cudownego przeistoczenia własnych win i błędów we własną, niepokalaną chwałę.”

A więc czytamy „„IPN poluje na Wałęsę”. Kilka dni temu, kilka osób zarzuciło mi że czytam Michnika, że nie powinno się go czytać, a bojkotować. Odpowiedziałem, że nie tylko czytam jego artykuły, ale mam (prawdopodobnie) wszystkie książki,  które kiedykolwiek Michnik wydał (dziewięć albo dziesięć). Po to, by chociażby dokonać tego wpisu, gdyż pamięć jest zawodna.  I sięgam po ostatnią jego książkę i czytam – w celu zobrazowanie języka Michnika, który  śmie używać zwrotów „polski rynsztok”. Czy Michnik poważyłby się użyć zwrotu „eskimoski” rynsztok? Rozległby się wrzask słyszalny od NYTa , po paryski żurnal lewacki?? Czy komukolwiek przyszłoby do głowy, że na Grenlandii płynie jakikolwiek rynsztok, a cóż dopiero eskimoski?  

Wykop Skomentuj57
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale