Europoseł PiS Marek Migalski spłaca swój dług braciom Kaczyńskim, dług za to, że, jak ślepej kurce ziarnko – tak jemu z łaski Kaczyńskich, wpadło kilka lat fajnego życia i pieniądze o jakich się nawet naszym, krajowym, przyzwyczajonym do dobrego życia „za państwowe” parlamentarzystom, nie śniło.
Marek Migalski wykonuje swoje zadania sumiennie, a gdy zdarzy mu się zbytnia skłonność do oceny własnego ugrupowania, lub, co nie daj Boże, samych braci Kaczyńskich – szybciutko przywoływany jest do porządku i natychmiastowego odszczekania niestosownej dezynwoltury.
Marek Migalski prowadzi blog. Nawet kilka blogów, na których, jego asystenci zamieszczają te same treści – dbając zawsze, by jeśli stają się one, te treści, przedmiotem komentarzy medialnych , podpisywane były „z bloga na onet.pl” Żadnych odchyleń w stronę Salonu 24. Bo wskazywanie Salonu 24, jako miejsca blogowania Marka Migalskiego, jest samo w sobie niebezpieczne. Nawet bardzo niebezpieczne, ponieważ niechcący czytający mógłby natknąć się nie tylko na oceny sprzeczne z ocenami Migalskiego, ale wręcz na takie, które mówią wprost, co ludzie myślą o samym Migalskim, jego tekstach i uprawianej przez niego propagandzie.
A jest to propaganda najniższych lotów, adresowana do najbardziej prymitywnego odbiorcy. Skupiona na powielaniu najprostszych pojęć, haseł i sloganów – tak zwanych gotowców, które mają zagnieździć się w umyśle odbiorcy.
Takim sloganem jest nienawiść PO do PiS.
Nienawiść przede wszystkim do Kaczyńskich.
Pomińmy wyrażaną w tych tekstach blogowych miłość Migalskiego do PO.
Zawodowo, profesjonalnie uprawiana przez Migalskiego, (jeż przecież z zawodu politologiem) propaganda zakłada bowiem, że jego osobisty stosunek do polskiej rzeczywistości – nie będzie przedmiotem oceny czytelników. Że nikt nie będzie dokonywał porównań i analiz jego tekstów pod kątem jego osobistych poglądów. I słusznie – wszyscy bowiem wiedzą doskonale, że Migalski służy PiS i braciom Kaczyńskim. Służy najlepiej, jak potrafi, szczególnie, gdy jest śwież po reprymendzie.
Tak jest i dziś.
Migalski napisał, że antykaczyzm stanowi siłę napędową PO. Że jej członków konsoliduje wrogość do PiS.
I z tego swojego stwierdzenia Migalski wysnuwa wniosek, że PO jest bezideowa. Co oznacza automatycznie, że kaczyzm ( owo stosowane niemal wyłącznie przez pisowców określenie) ideowy jest jak najbardziej. Na czym ideowość kaczyzmu ma polegać – dalibóg – nie doszukamy się w tekstach Migalskiego.
Na kanwie ostatnich wydarzeń związanych ze spotkaniem Radosława Sikorskiego z członkami PO w Bydgoszczy – Migalski wyprowadza tezę, że podstawą kampanii wyborczej Sikorskiego będzie
uderzanie w Lecha Kaczyńskiego, ów antykaczyzm, bo to spotka się z aprobatą członków PO.
Migalski skrzętne omija najistotniejszą kwestię – co jest przyczyną owego antykaczyzmu, starając się nadać jej znamiona personalnej niechęci do braci Kaczyńskich., w szczególności do Lecha Kaczyńskiego, co jest oczywistą trywializacją obecnej sytuacji politycznej w Polsce. I pomija fakt, że pogląd członków PO na rządy braci Kaczyńskich i PiS podziela zdeklarowana większość Polaków, czemu nieprzerwanie od 2007 roku dają wyraz we wszelkich sondażach i badaniach opinii społecznej.
Przyczyną powszechnego w Polsce, nie tylko w PO antykaczyzmu – jest po prostu fatalna polityka braci Kaczyńskich. Zarówno wewnątrzkrajowa , jak i zagraniczna. Realizowana przy pomocy metod wziętych wprost z najpaskudniejszych lat komuny przy pomocy ludzi, jako żywo przypominających tamtych, komunistycznych realizatorów. Ludzi, których wyróżnikiem jest owo słynne BMW. Bierni, mierni ale wierni. A treścią ich władzy równie słynne TKM, którego tłumaczyć nikomu nie trzeba, bo doskonale wyłuszczyl to Jacek Kurski na zjeździe PiS w Gdańsku.
Ocena ta znajduje potwierdzenie – nawet jeśli ograniczyć się do analizy bloga samego Migalskiego. A co dopiero, jeśli oceniać postaci PiS przewijające się w mediach.
Zatem celem społecznej woli Polaków stało się odsunięcie ostateczne braci Kaczyńskich od wpływu na polską politykę. Właśnie z powodów ideowych i patriotycznych.
Realizatora swojej woli Polacy upatrują w Platformie Obywatelskiej.
To wielkie zobowiązanie polityczne, jakie Polacy nakładają na barki PO oczekując, że ta partia potrafi zmieniać Polskę, czyniąc z niej państwo, o jakim marzyliśmy wszyscy w latach PRL..
Jeśli Sikorski ocenia bardzo krytycznie, stawia konkretne zarzuty a nawet kpi z prezydentury Lecha Kaczyńskiego – to nie z nienawiści osobistej panie Migalski. Ale dlatego, że celem Sikorskiego, jako potencjalnego kandydata na Prezydenta RP, jest ten sam cel, jaki przyświeca większości Polaków.
I jest to obecnie cel nadrzędny.
Celem tym jest usunięcie Lecha Kaczyńskiego z urzędu Prezydenta RP.


Komentarze
Pokaż komentarze (134)