Cały Poznań przywitał delegatów na Zjazd – charakterystycznym skrótem: PO na wszystkich samochodach. Błękit nieba na Poznaniem tworzył miłe dla oka platformiane tło.
A sam Zjazd miał, zgodnie z założeniami, charakter dowcipnego, niemal kabaretowego spektaklu.
Delegaci dobrani byli starannie pod kątem przydatności i umiejętności odegrania swoich ról.
Najważniejsze role, ze względu na ich wyjątkową trudność, odegrali członkowie PiS ze swoim prezesem Jarosławem Kaczyńskim, który w niepowtarzalnym, gomułkowskim stylu potrafi wykrzykiwać, jak nikt inny na świecie, socjalistyczne slogany. Wystarczy zamknąć oczy – ten timbre głosu, to zaciśnięte gardło i ten zduszony, bulgoczący krzyk – nasuwają pod powieki obraz twarzy znanej z kronik PRL, tak samo wykrzywionej w spazmatycznym grymasie nienawiści.
Pozostali mówcy – także okazali się doskonale przygotowani i z wdziękiem odegrali swoje role – zwłaszcza rola Karierowicza, ze wszystkimi jej atrybutami, jak wazeliniarstwo, umiejętne skrywanie pazerności, posługiwanie się żoną w zdobywaniu pieniędzy z państwowych instytucji, oraz dar mówienia wielu słów bez treści i wartości - w wykonaniu Adama Hofmana pozostanie na długo w naszej pamięci.
Jednakże najważniejszy był występ Jarosława Kaczyńskiego w roli anty-Tuska.
W dowcipny sposób, przedstawiając wizję Polski bez PO, strasząc obywateli rządami PiS przez długie lata, rozwijając koszmarną perspektywę Polski realizującej pomysły Zespołu Pracy Państwowej – wykonawca główne roli nie posłużył się wprawdzie starym gagiem o marzeniu prezydenta i jego brata by całą Polskę zmusić do grillowania. Tym razem prezes włączył się umiejętnie w egipską kampanię w Europie, propagującą walory turystyczne Egiptu, przy okazji jak zawsze wykazując się zmysłem do interesu. Nie wiadomo ile zarobił prezes PiS na wspieraniu atrakcyjności Egiptu i żeby nie było zbyt dużej jednoznaczności, dorzucając przy okazji Tunezję , dla których turystyka z Polski oznacza istotne wpływy finansowe – faktem jest, że w sposób niemal perfekcyjny przedstawił bezsens działalności turystycznej w Polsce, wysyłając w przyszłości miliony, jak powiedział, miliony Polaków do ciepłych krajów.
Zapewne chętnie wysłałby te miliony już latem tego roku , przedłużając im pobyt aż do Świąt Bożego Narodzenia, byle tylko byli wyborcami PO.
Media odnotowały:
„Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego dowiodło, dlaczego jest tylko jeden kandydat na przywództwo w PiS. - Chcę zabiegać o to, by stanąć jeszcze raz na czele rządu Rzeczypospolitej - krzyczał donośnie prezes PiS. - Brawo! - odpowiedzieli delegaci, wstając z krzeseł. - Nie dla władzy, ale po to by zrealizować program 2020, zamożna Polska w G20 - zakończył swoje przemówienie. W czasie prawie godzinnego wystąpienia prezesa PiS nie padł jednak żaden konkret na temat tego planu.”
Za to troska o Platformę Obywatelską, przejawiająca się w szczegółowym omawianiu aspektów jej rządów – byłą widoczna w wielu przytaczanych konkretach.
Zjazd był wyreżyserowany na wzór niezapomnianych zjazdów PZPR, co niewątpliwie dodawało smaczku całemu spektaklowi. Wywoływało nostalgiczne wspomnienia wielu byłych PZPRowców zasiadających na sali, a u młodych, budziło zdrową zawiść i motywowało do naśladowania dobrych wzorów, zwłaszcza, gdy uświadamiali sobie łatwość kariery w szeregach partii, jeśli tylko potrafią wykazać się dostateczną lojalnością i posłuszeństwem wobec starszych stażem i doświadczeniem towarzyszy.
Zatem po części oficjalnej nastąpiła część wyborcza.
Tu także nie zabrakło ciepłych akcentów dotyczących PO.
Po serdecznym sparodiowaniu i wyśmianiu idei prawyborów w PO - gdzie członkowie będą wybierać między dwoma kandydatami – przystąpiono do parodii wyborów w PiS. W oparciu o PZPRowski statut PiS wybory przeprowadzono niemal dokładnie tak, jak wybierano kiedyś I-go Sekretarza, nieboszczki, przewodniej siły socjalizmu w PRL.
Kandydat był jeden.
Słuszny.
I został wybrany miażdżącą przewagą głosów.
Wprawdzie rachunki się nieco nie zgadzają – bo jak podano w Zjeździe uczestniczyło blisko 1300 delegatów. Za Jarosławem Kaczyńskim głosy oddało 999 delegatów. Przeciw ( a byli tacy, byli – ale pewnie niedługo ich w PiS nie będzie) było pięćdziesięciu paru. I wstrzymało się od głosu ( no, no – niezdecydowanych nam nie potrzeba!) aż 14 delegatów. Zatem gdzieś tam po drodze znikło prawie półtorej setki delegatów – ale przecież kto by sobie w takiej , pełnej emocji chwili zaprzątał nimi głowę. Wszyscy przecież ekscytowali się tym, kto też zostanie nowym prezesem PiS.
I na tym część oficjalną zakończono.
Jutro część artystyczna.
Wskazanie kandydata PiS na prezydenta RP.
Zatem do jutra.
Postaram się Państwa nie zawieść i opowiem Państwu o dalszym ciągu tego niezwykłego, rewolucyjnego wręcz, pomysłu Platformy Obywatelskiej na zorganizowanie swojego Zjazdu bez udziału w nim członków PO.


Komentarze
Pokaż komentarze (182)