Przy niesłychanej mobilizacji środowisk związanych z Kaczyńskimi, w okolicznościach sprzyjających wyrażaniu poparcia, po katastrofie w Smoleńsku, przy zaangażowaniu nawet listonoszy do zbierania podpisów, przy podgrzewaniu nieustannym atmosfery w mediach pisowskich i „rydzykowych”, przy maksymalnej aktywizacji każdej struktury PiS - zebrano 1 650 tysięcy głosów pod listą poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Przez wiele dni a nie w jeden dzień wyborczy, wychodząc do ludzi a nie oczekując ich przybycia do urn – udało się tylko tyle.
Jarosław Kaczyński chcąc wciągnąć PO w ten swoisty „konkurs piękności”, w plebiscyt nieformalny, ze zbieraniem podpisów zamierzał oczywiście wykorzystać mobilizację swojego środowiska do celów propagandowych. Jak zawsze. I jak zawsze „przestrzelił”.
Zachwytu wyznawców i zwolenników starczy na kilka zaledwie dni.
Trzeba było czymś przykryć fatalny pomysł Joanny Kluzik-Rostkowskiej z udziałem bratanicy Jarosława, rozwódki, matki dzieci z dwóch różnych związków, kombinującej z pozbawieniem ojcostwa pierwszego ze swoich mężów, na dodatek związanej z członkiem SLD, synem byłego SBka.. Takie wsparcie dla kandydata, który kokietuje swoich wyborców własnym katolicyzmem i tradycjami domu prawdziwie polskiego - przynosi efekt odwroty od zamierzonego. Opowiastka harlequinowska dla kucharek z życia wyższych sfer, o sukcesjach, królewiętach i sierotkach nie powiększy elektoratu, bo „kucharek” w rozwijającej się Polsce coraz mniej.
I tak, jak „aferą” z niezabezpieczonymi szczątkami po katastrofie, wykorzystując pisowskie media, zwłaszcza TVP pr.I, przykrywa się informację o piątym głosie w kabinie pilotów – tak ilość głosów poparcia, mimo że wystarczy ich dla rejestracji w PKW 100 tysięcy*, ma przykryć wycofanie Marty Kaczyńskiej-Dubienieckiej z kampanii na rzecz stryja.
Ale Kaczyński to stary cwany gracz polityczny.
Pomysły marketingowe – pomysłami. Mogą odegrać rolę przekonania już przekonanych, ale zbyt wielu głosów nie dadzą.
Organizując akcję zbierania podpisów na taka skalę, jak to zorganizowano w Pis – Kaczyński chciał sprawdzić prawdziwość sondaży przedwyborczych, niekorzystnych dla niego i dowiedzieć się na co może liczyć. Co zostało z jego elektoratu w 2007 roku, gdy ówczesna mobilizacja i ówczesny marketing polityczny dały mu maksimum poparcia, około 5 milionów głosów na PiS, w wyborach parlamentarnych. Wprawdzie nie wystarczyło to na pokonanie Platformy Obywatelskiej, która zyskała znacznie większe poparcie Polaków – jednak stanowiło siłę, na której można budować plany na przyszłość.
Teraz przyszedł czas na sprawdzenie, co z tego udało się zachować, utrzymać. I ile da się wyciągnąć korzyści z budowania histerycznych nastrojów po katastrofie w Smoleńsku, z zawłaszczania żałoby narodowej. Wspierające histerię kreowanie zagrożenia utratą suwerenności Polski i zagrożeń ze strony Rosji – taki jest obraz początku kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego. Kampanii, która jest grą o być albo nie być Kaczyńskiego, także we własnej partii.
Sprawdzian wypadł kiepściuchno.
Potwierdza sondaże.
1 650 tysięcy – nie wystarczy na wygranie wyborów prezydenckich. Może nie wystarczyć nawet na przejście do II tury. Nawet gdyby założyć podwojenie tej liczby – to za mało.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-
Państwowa Komisja Wyborcza zgodnie z prawem licząc głosy, przerywa liczenie jeśli rachmistrze dojdą do wymaganych 100 tysięcy.
-
Tak więc nie ma i nie będzie wiarygodnego potwierdzenia ile faktycznie głosów poparcia zebrano na listach komitetów wyborczych.
__________________________________________________________________________
Z datą 1.05,2010 r rozesłany został mail podpisany przez przewodniczącego PO RP w Krakowie zaczynający się od słów:
„Szanowni Państwo, Członkowie krakowskiej PO!
Za nami akcja zbierania podpisów na listach poparcia dla Bronisława Komorowskiego, kandydata na urząd prezydenta RP, czyli pierwszy krok w kampanii prezydenckiej.”
Mamy więc potwierdzenie, że Platforma Obywatelska nie dała się wciągnąć w akcję „plebiscytową” i ograniczyła się do wykonania wymagań PKW., które zakończyła już w sobotę 1 maja br.


Komentarze
Pokaż komentarze (418)