We wczorajszej mojej notce o korupcji i roli w przekręcie finansowym na olbrzymią skalę prezydenckiego drugiego zięcia, Marcina Dubienieckiego i jego ojca, a także „sprawek”Jana Tomaszewskiego, prezydenckiego kuzyna, zamieściłam linki do tekstów poświadczających, że członkowie bliższej i dalszej rodziny Kaczyńskich wykorzystywali funkcje państwowe braci Kaczyńskich, zwłaszcza Lecha Kaczyńskiego, do bezkarnego i nieuczciwego bogacenia się.
Sprawą zajmuje się prokuratura.
A ja chciałam się zająć manipulacjami i sterowaniem myśleniem zwolenników PiS przez pisowskich propagandystów.
Zastanawiająca jest także sondażowa kolejność potencjalnych kandydatów na szefa PiS jeśli J. Kaczyńskiemu udałoby się wygrać wybory prezydenckie.
Zawodowi manipulatorzy pisowcy , kombinują nie tylko w sprawie katastrofy smoleńskiej, posługując się niemal „szwejkowym” okrzykiem: „a to nam zabili arcyksięcia w Sarajewie”,
Starają się wbrew faktom i logice podtrzymać przekonanie w szeregach swojego elektoratu o zamachu na prezydenta RP. Przekonanie, które uniemożliwia akceptowanie wyników śledztwa. Które czyni ślepym na prawdę.
„Chrońmy go, bo znowu go zabiją” - ten okrzyk pisowca mówi wszystko o stanie umysłu przeciętnego zwolennika Jarosława Kaczyńskiego.
Również każde zdarzenie, każdy niemal artykuł, czy informacja zawarta w uznanych przez nich za wrogie mediach, przedstawiana jest jak za komuny, w formie „gotowca”, którym należy się posługiwać w dyskusjach, rozmowach, telefonach do stacji radiowych i telewizyjnych, występując, jako „głos ludu”.
Wczorajsze komentarze pisowców pod moim tekstem nie odnoszą się do treści, nie zawierają żadnych kontrargumentów, nie poruszają kwestii przestępczej działalności ludzi związanych z Kaczyńskimi, nie odnoszą się do braku moralności, do nieuczciwości, do pazerności tych, którzy się dopuszczali czynów nagannych.
Te komentarze zarzucają podłość.... mnie, bo opisałam nieuczciwość i lewe interesy ich środowiska.
Spora część komentatorów , z braku argumentów w obronie „bohaterów” mojego i linkowanych tekstów, wzorem radzieckich propagandystów, sugeruje mi chorobę psychiczną i zaleca leczenie, dowodząc tym samym, że gdyby Kaczyński i jego środowisko mieli władzę, słynne psychuszki, w których zamykano myślących i mówiących prawdę, rozwijałyby się najlepiej w polskiej służbie zdrowia.
Indoktrynacja agresją, nienawiścią i kłamstwem, oczywiście najłatwiej obejmuje ludzi głupich, niedouczonych, zakompleksionych, niemoralnych, bezmyślnych – czyli niewielki margines Polaków.
Nie stanowią oni realnego zagrożenia dla demokracji.
Ale są niewątpliwie zjawiskiem, nad którym warto się zastanowić.
Bo poza faktem, że są w stanie zaakceptować każde świństwo, każde przestępstwo w szeregach ludzi stanowiących „ich władzę” - dążą też do tego, by tę władzę pełnili ludzie, których skuteczność dostrzegają właśnie w sile ich bezwzględności, brutalności i...nieuczciwości. Na to wskazują wyniki sondażu „kto po Kaczyńskim powinien kierować PiS”.
Jarosław Kaczyński nie wygra wyborów prezydenckich.
PiS nie wygra ani wyborów samorządowych ani parlamentarnych.
I jak sądzę w niedługim czasie zniknie całkiem.
Ale skutki prania mózgów i „nobilitowanej głupoty” długo jeszcze zapewniać będą dostatnie życie i sporą kasę żerującym na nich, pozbawionym skrupułów moralnych, propagandystom.
Zapraszam ponownie do przeczytania mojego poprzedniego tekstu, w szczególności tekstów, do których zamieściłam linki.
Zapraszam też do przeczytania tekstu Janusza Palikota, potwierdzającego stawianymi przez siebie pytaniami tezę o umiejętności „robienia pieniędzy” na koszt polskiego podatnika w środowisku Kaczyńskich.
http://januszpalikot.salon24.pl/


Komentarze
Pokaż komentarze (137)