Chrońcie prawdę.
W czas uprawianego na terenach powodziowych bezprzykładnego szabrownictwa politycznego przez Jarosława Kaczyńskiego, na które sobie nie pozwala nawet taki populista jak Andrzej Lepper, w czas kłamstw i insynuacji prominentow PiS w mediach – postępujcie, jak Julia Pitera podczas spotkania przed kamerami z Adamem Bielanem.
Zamykajcie usta pełne banałów i kłamstw. Tak, jak kiedyś w Sejmie Roman Giertych miażdżył punkt, po punkcie Jacka Kurskiego, udowadniając mu kłamstwo po kłamstwie – a cała Polska śmiała się z głupiej miny zaczerwienionego po uszy pisowskiego posła,
Czerwona z wściekłości twarz Adama Bielana mówiła więcej, niż słowa, których zresztą tym razem mu brakło.
Kłamców należy demaskować.
Jak premier.
Odważnie i słowami mówionym wprost, nazywającymi rzeczy po imieniu – Polacy mają prawo poznać prawdę. I mają prawo śmiać się serdecznie z ludzi domagających się za tę prawdę przeprosin - ludzi, którym woda sodowa uderzyła kiedyś do głowy i puszcza w nich do dziś bąbelki arogancji, buty i megalomanii.
Demaskujcie kłamców, którzy przyjęli wobec was metodę nieustannego poniżania, licząc na waszą kulturę i niechęć do brutalności, traktując je jako dowód waszej słabości. Słabości, którą bezlitośnie umieli wykorzystać w 2005 roku i liczą na „powtórkę z rozrywki” dzisiaj.
Podstępność, nieszczerość, fałsz we wszystkich działaniach, tandetny populizm oparty na jednym wielkim łgarstwie, to obraz doprowadzony aż do absurdu, który tak łatwo pokazać w świetle prawdy.
Zdarza się, że zostaniecie wyręczeni, całkiem zresztą niechcący, w wyniku pogardy do własnego elektoratu – jak w przypadku Poncyliusza, który obnażył słabości swojego kandydata, mówiąc o tym, co winien zdziałać w życiu mężczyzna. Posadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna.Wszystkie te męskie dzieła spełnił Bronisław Komorowski. Dawno, w czasie do tego właściwym.
A Poncyliusz pokazuje nam żałosnego sześćdziesięciolatka, który wprawdzie ma dom, ale po ojcu i właśnie sadzi, gdzieś tam samotnie drzewko, a myśl o spłodzeniu przez niego syna wzbudza powszechną wesołość.
Nie traktujcie w mediach, jak równoprawnych partnerów: jawnych i zdemaskowanych kłamców, naciągaczy państwowych firm, insynuatorów,. paniusie na wysokich urzędach, specjalistki od sprawowania „specjalnej troski” i podawania leków, tak by nikt nie widział, prezentujących nieprawdziwe informacje o swoim wykształceniu, prymitywnych osiłków intelektualnych, żywców z narkomańską przeszłością, traktujących prawdę, jak gumę balonową., tych wszystkich ziobrowych młodziaków z PiS, mecenasów kłamliwych i tępolicych.
Obniżacie rangę waszych słów podejmując dyskusje z kimś takim.
Ludzie widząc, że wasi partnerzy nie są wiarygodni - was samych, skoro z nimi rozmawiacie, też za niewiarygodnych mieć będą. I towarzyszyć temu będzie: „Bo oni się kłócą”.
Więc nie kłóćcie się z pomocnikami.
Niech kłócą się ze sobą lub z równymi sobie – na przykład z ludźmi Samoobrony. Wszak to ich, nie wasi koalicjanci. Niech po tej prześmiesznej „debacie” z Jadwigą Staniszkis, Kaczyński toczy debatę z Lepperem. Wszak to partner na równym z nim poziomie.
I chrońcie Bronisława Komorowskiego.
Marszałka Sejmu RP i wykonującego obowiązki Prezydenta RP - PIERWSZEJ OSOBY W PAŃSTWIE– którego szeregowy poseł Jarosław Kaczyński śmie nazywać „panem Komorowskim” - a ludzie nauczeni przez niego nienawiści, ze swoją frustracją, wściekłością, histerią docierają do Marszałka zbyt blisko; niebezpiecznie blisko.
Niech nie powtórzy się Londyn.
Bo kłamstwo wszczepione w ludzkie umysły rodzi tragiczne owoce.
Powiedzcie takiej chorej, skundlonej wizji Polski – NIE!
„...stańmy na wysokości
oczu, jak napis kredą na murze,
odważmy się spojrzeć
prawdzie w te szare oczy, których z nas nie spuszcza,
które są wszędzie, wbite w chodnik pod stopami,
wlepione w afisz i utkwione w chmurach;
a choćby się pod nami nigdy nie ugięły
nogi, to jedno będzie nas umiało rzucić
na kolana.”
/Dziennik poranny 1972 Stanisław Barańczak/


Komentarze
Pokaż komentarze (189)