SBek w rodzinie Kaczyńskich – to być może przypadek, wynikły z faktu lekkiego traktowania życia i zasad moralnych przez córkę Lecha i Marii Kaczyńskich, Martę. Ale skutki tego przypadku są dla Polski niebezpieczne. Jeśli syn SBka, Marcin Dubieniecki, drugi mąż Marty i ojciec jednej z jej córek deklaruje czynny udział w polityce i przepisanie się z SLD do PiS – to można myśleć, że oto rodzina Kaczyńskich ustawia się przy Jarosławie Kaczyńskim z zamiarem realizowania jego poglądów. Ale jeśli prawem kaduka i w wyniku nadzwyczajnej uprzejmości wykonującego obowiązki Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego przemieszkujący w Pałacu Prezydenckim pod pretekstem likwidowania mieszkania rodziców żony, Marcin Dubieniecki wieczorem wymyka się cichcem z Pałacu do pobliskiej kawiarni, na spotkanie z Józefem Oleksym – to już mamy do czynienia z uprawianiem polityki a nie tylko z takim zamiarem.
Jarosław Kaczyński oświadczył, zakomunikował, wręcz wydal edykt, że dla jego formacji nie ma już komuny, postkomuny - jest po prostu lewica. I nobilitował Józefa Oleksego, zdejmując z niego „ciężar PRL” na człowieka wolnego od związków z PZPRowską przeszłością.
Spotkanie Dubienieckiego z Oleksym ma zatem charakter spotkania zaufanego emisariusza Kaczyńskiego z przedstawicielem tej nowej-starej lewicy, podczas którego zapewne Dubieniecki przekazał Oleksemu jaką cenę jest gotów zapłacić Kaczyński za wsparcie Oleksego i lewicy w wyborach.
Pytanie, czy tylko polskiej lewicy? Czy związki Oleksego z czasów PRL nie wskazują jasno, że może chodzić o wsparcie sięgające znacznie dalej niż tylko do kilkudziesięciu SLDowców Napieralskiego? Czy w ogóle chodzi tylko o wsparcie elektoratu lewicowego?
Czy nie chodzi o zdarzenia, które mają odwrócić poparcie Polaków od Komorowskiego, Tuska i PO? O „brudną bombę”, która ma wysadzić przeciwników Kaczyńskiego w powietrze?
Zapowiedź takiej możliwości, odczytaną ze źródeł już nie polskich, a rosyjskich przynosi artykuł Dmitrija Babicza w „Izwiestii” - „Rosja podaruje zwycięstwo Kaczyńskiemu?".
Kim jest Jarosław Kaczyński?
Jaką rolę pełnił przy Lechu Wałęsie?
Dlaczego on jeden z grona najbliższych współpracowników Wałęsy nie został internowany?
Czego dotyczyły naprawdę jego wielomiesięczne rozmowy z Kiszczakiem prowadzone na początku lat 90-tych za pośrednictwem zaufanego ( jak sam stwierdził w wywiadzie dla „Wprost”) człowieka – Czyjego zaufanego? Kiszczaka? Kaczyńskiego? Obu? I co z tą listą 100 najbardziej zaufanych, nigdzie nierejestrowanych agentów SB umieszczonych wysoko w strukturach państwowych wolnej już Polski? Tą, o której istnieniu Kaczyński nie poinformował wówczas nikogo z polskich władz?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)