Z prezydenckiego przemówienia: "...Uznałem za istotne publiczne zaprezentowanie refleksji nad rzeczywistym zagrożeniem, któremu nasze pastwo tysiącletnie, jako część cywilizacji chrześcijańskiej, obecnie stawia czoła... "Postępowcy" wszelakiej maści prowadzą systematyczny i coraz bardziej jawny atak na nasze społeczne wartości i cnoty. Patriotyzm jest przedstawiany jako szowinizm; państwo demokratyczne traktuje się jako przestarzałą instytucję, którą trzeba poświęcić na rzecz ponadpaństwowych instytucji, i one nigdy nie będą mogły uzyskać legitymizacji demokratycznej... Tradycyjna rodzina, od wieków naturalna przestrzeń dla mężczyzny i kobiety dla wychowania nowych pokoleń... jest wystawiana na coraz brutalniejsze ataki ze strony modnych stanowisk..." Zapytałbym za Kisielem - kto to powiedział koteczku? Nie, to nie był Komorowski, jemu takie słowa nie przeszły by przez gardło. To prezydent Czech, Vaclav Klaus. Nie wiem, katolik, chrześcijanin, baptysta, prezbiterianin. Nieważne. Ważne, że to prawdziwy mąż stanu, bo tylko taki format może wygłosić podobne przemówienie.
Kiedy nie liczy się zakichana polityczna poprawność, kiedy mówi się ustami i w imieniu całego narodu, a nie tylko grupy dla której ważniejsze są sondażowe słupki. Zaś interes narodu i państwa, to mały pikuś. Poddaliśmy Polskę pod panowanie grupy absolutnie interesownej, kiedy dobro kraju spychane jest na ostatni plan, kiedy czereda ludzi na najwyższych stanowiskach w państwie rządzi nim nie podług interesów społeczeństwa, ale w znacznej mierze interesów obcych mocarstw. Poddani dziś interesom Berlina, Paryża i Moskwy mamy nie wiele do powiedzenia. Możemy jeszcze zabrać głos w sprawie poprowadzenie drogi z Krakowa do Warszawy, czy przez Miechów i Słomniki, a nie gdzieś polnymi dróżkami - ale już w sprawie państwowości? Wypowiedział to za nas Sikorski, godząc się na federacyjność Polski w ramach jednej czwartej rzeszy. Oczywiście nie 1/4, ale tak zwanej czwartej rzeszy. Trzecia poznaliśmy aż nadto. Za chwilę kolejny mędrzec, w rodzaju Grasia czy Kopaczowej wypowie się za federacją z Paryżem czy Moskwą, i już wszystko wiadomo. Czy naprawdę samodzielność i samostanowienie tak bardzo ciążą ludźmi władającymi dziś Polską, że zgodzą się na każdy wariant, byle odpowiadał interesom obcych mocarstw? Grozi Polsce neobolszewizm, o ile już tu nie wtargnął...
Przypomnieć trzeba, skoro jest mowa o Czechach, że to właśnie stamtąd pobraliśmy chrześcijaństwo, które dziś tak bardzo ciąży i doskwiera ludziom władzy. Czeska Dubrawa i czeski święty Wojciech pojawili się tu u zarania naszych wieków i oni nadali pierwszy kształt naszej religijności.
I a propos. Zmarła Violetta Villas. Kiedyś wielbiona i obsypywana kwiatami i pieniędzmi, kiedy znalazła się w skrajnym ubóstwie i zdziwaczeniu, odwrócili się od niej wszyscy Jeszcze na domiar wszystkiego była kobietą absolutnie zawierzoną Bogu, i oczy miał zwrócone ku górze. A jakiż to państwowy ośrodek społeczny będzie się chciał zajmować taką skrajnością, jeszcze wypomną mu świętoszkowatość, a zwolennicy handlarza wódką z Biłgoraja postarają się o społeczną dezaprobatę dla kogoś takiego i o finansową rujnację; biedronie za chwilę będą mogli wszystko uczynić w tym kraju. Jak to powiedział gomułka " stoimy nad przepaścią, ale za chwilę zrobimy krok do przodu". Posłużę się tu może niezbyt trafnym porównaniem, proszę wybaczyć, ale tak to widzę: O Kamilu Baczyńskim, kiedy zginął, w Powstaniu Warszawskim mówiło się, że do wroga strzelamy brylantami. W przypadku Violetty brylantem strzelaliśmy sami do siebie. Bo myśmy temu brylantowi pozwolili sczeznąć. Już taka w nas natura.
Jeszcze wieści skądinąd. Brytyjski "The Sun" krytykuje swoich piłkarzy i piłkarskie władze, że wybrano Kraków dla swojej drużyny. A Kraków, to według tej bulwarówki, prowincja nad prowincjami; że boisko Hutnika dobre dla krów, ale nie dla piłkarzy, a i samo miasto nieciekawe. To skąd te tabuny Brytyjczyków, którzy chleją tu wódę na potęgę, skąd te hordy nagich wyspiarzy, uganiających się nocą po krakowskim rynku? Kiedyś w Londynie, w samym centrum stolicy, oglądałem zapitych angoli, że nad Wisła niełatwo o takich. Będą nas pouczać?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)