Jest trzynasty grudnia, wieczorem w Warszawie pochód pamiętliwy. Nie wiem, co się będzie działo, obawiam się kolejnych policyjnych prowokacji, bo nasza policja jakby do tego stworzona. Rozbije pokojowy marsz patriotyczny, spałuje Bogu ducha winnych, rozpędzi zgromadzenie dziesiętnicy pod pałacem prezydenckim. Ale nie ma jej w nocy na przedmieściach Krakowa, gdzie nierzadko rozbój i gangsterstwo. Nie ma wolnych policyjnych etatów, słyszę w odpowiedzi. A są na policyjnych pałkarzy, są pieniądze na gaz, na armatki, na hełmy i tak ogromnie kosztowne akcje, jak te sprzed miesiąca w stolicy? Powtórzę moje niedawne pytanie - w jakim kraju my żyjemy?
Kiedy sprawca domowowojennej hekatomby, generał w ciemnych okularach, teraz z pełną butą powtarza, że gdyby mu dziś przyszło podejmować podobną decyzję jak trzydzieści lat temu, ani przez chwilę by się nie zawahał. Nie wiem sam - głupota, nienawiść do własnego narodu i kraju, zacietrzewienie, pycha, sowietyzm do absolutu, brak elementarnego szacunku dla drugiego człowieka? W nim się kumuluje całe ludzkie zło. Bo kto z nas nie pamięta tych pierwszych godzin, dni, a potem tygodni i miesięcy polskiej wojny? Potraciliśmy prace i zawody, godność i normalne życie po ludzku - i nikogo z tamtego okresu wojennego, nikogo ze sprawców do dziś nie rozliczono. I jestem przekonany, że ujdzie to na sucho generałom, ówczesnym sekretarzom partii, ludziom, którzy rozkazy wydawali i którzy je posłusznie i na ślepo wykonywali. Proszę mnie źle nie zrozumieć - nie chodzi o zemstę, o dociekanie własnych krzywd i niezasłużonych poniżeń i podległości. Sprawa w tym, aby uznać tamte winy, aby ci ludzie dokonali rachunku sumienia (mają je?) i przyznali się do podłości. Wiem, to wielkie wymagania, ale też wielkie krzywdy społeczeństwu wyrządzone. Polsce. Jest taki stary aparatczyk polsko - sowiecki, Oleksy, on także uważa stan wojenny za słuszny, bo nie bylo innego wyjścia. A jakież inne wyjście miał ten człowiek, kiedy przez całe lata był pierwszym sekretarzem wojewódzkim gdzieś na Podlasiu. Tacy oni już są, a dobra demokratyczna Polska obdarza ich potem premierostwem.
A tymczasem coraz to nowe afery korupcyjne. Polska stała się krajem wielkich przekrętów, tłumu aferzystów i gigantycznych pieniędzy, które z kont państwowych lądują na rachunkach prywatnych. Jeżeli były szef jednej z najważniejszych instytucji państwowych, mającej strzec państwowego majątku, okazuje się aferzystą na wiele milionów złotych; jeżeli jakiś minister czy wiceminister złapany zostaje za rękę za podobne przestępstwo, to już chyba znikąd ratunku. Mało tego. Generał Czempiński, jakby z godnością przyjmuje zarzuty, bo sam zezwala na opublikowanie swojego nazwiska i twarzy. Afera jest, jak to mówią rozwojowa, i zapewne jeszcze niejeden dygnitarz dołączy do tego zacnego grona. A w ogóle co to za urzędy i instytucje, z których bez żadnego obciachu można wynosić garściami banknoty, ładować je potem na szwajcarskich kontach, bo miejscowe są już tak przeładowane, że nie pomieszczają coraz to nowych euro i dolarów. Bo ileż może się ich pomieścić na jednym czy drugim koncie. One także mają swoją pojemność. I co ciekawe, członkowie wszystkich partii w tym procederze uczestniczą, od lewa do prawa, choć tych z prawa akurat najmniej. Ale to wytłumaczalne: ci z prawa, przesiąknięci nienawiścią do wszystkich, a głównie do platformersów, nie mają czasu zajmować się swoimi interesami. Natomiast na moich kontach, że wtrącę się prywatnie, tych szwajcarskich i w bankach amerykańskich, gdzie zajmuje się nimi Kuba, jest jeszcze trochę miejsca i one przyjmą każdą ilość gotówki.
A Sikorski, ten od polskiej nie suwerenności, podpisuje dziś w Moskwie umowę o małym ruchu granicznym z tak zwanym obwodem kaliningradzkim. Jakoś w połowie lat trzydziestych hitler zażądał od Polski eksterytorialnego korytarza pomiędzy Berlinem a Królewcem w Prusach Wschodnich. Polska oczywiście odmówiła. Putinowi Tusk niczego nie odmówi. Takie w nim serce. Polska otworem dla sowietów. Otworem dla usług, towarów, szpionów.
150
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze