Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
237
BLOG

Jeszcze się na dobre Nowy Rok nie zaczął...

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 3

Mieliśmy w naszej współczesnej historii dwóch wielkich mężów.  Dwóch Wielkich o tych samych inicjałach: JP. Józef Piłsudski i Jan Paweł. Oni o całe dziesięciolecia, a może i o jedno i drugie stulecie wyprzedzili epokę,  w której przyszło im żyć i działać. I obaj ci Wielcy zrobili dla Polski więcej, niż całe tabuny ludzi, którzy uważają siebie za zbawców ojczyzny. Już nie mówię nawet o tuskach, bo to przy tamtych wielkościach istne pomiotło. I kiedy tak wymieniam uwagi z Bietą w NY, ona mi tak mówi:"W ogóle, to na to trzeba spojrzeć inaczej. Polska ma wielu bohaterów. Powstańców warszawskich, oficerów w Katyniu, lwowskich kadetów, królów i patriotów. Zastrzelonych na ulicach i zamordowanych w kopalni.   I zwykłych ludzi we władzy, oddanych krajowi, niesprzedajnych i nie skorumpowanych.  

Nie ma także uczciwych dziennikarzy, są głównie sługusi, co nawet pisać i mówić nie umieją. I na tym polega nieszczęście, plus nasze zdeptane i niedouczone społeczeństwo, jak nie przez jedne zabory to przez drugie.  Jak nie przez  jeden totalitaryzm to przez  drugi,  bo wszak tuskolandia to bardzo swoisty typ totalitaryzmu. Na miarę progresywnych i europejskich czasów i potrzeb. A w ogóle, to w Nowym Jorku jest pięknie i słonecznie."
  No właśnie. I kiedy tak sobie rozważamy naszą polską codzienność, tę od refundacji leków i refundacji gazu, energii elektrycznej, benzyny, kapusty i brokułów, to ta wielka polska historia schodzi na plan drugi. Ale tylko pozornie. Prawda, te wszystkie tuski nie pasują do Eugeniusza Kwiatkowskiego, nie mówiąc o Dmowskim czy Rataju;  nie sięgają nawet  do pasa niemal wszystkim przedwojennym ministrom i premierom. Nie mówiąc, w jakich trudnych czasach przyszło im żyć i budować Polskę. Którą się dziś frymarczy i  oddaje w niemieckość i sowieckość..A wracając do bohaterów, od których zaczęliśmy, to mam na myśli tych największych z największych. Bo z  tych tysięcy wielkich Polaków na szczególną cześć zasługują tacy wielcy, jak Pilecki, Okulicki, Fieldorf, Szendzielarz, żołnierze spod Wizny, z Westerplatte, z  Helu, walczący pod Tobrukiem, w Narwiku, nad Anglią. Ot, parę dni temu zmarł w Londynie ostatni  polski pilot, który bronił Anglię w roku czterdziestym przed niemiecką inwazją. A czy Anglicy pamiętają polskie dywizjony lotnicze, ich walkę opisywał Janusz Meissner; pamiętają Francuzi polskich żołnierzy walczących w obcych korpusach o wolność tego kraju w czterdziestym czwartym? A Tobruk, a Monte Cassino, a Narwik - eh, wiele o tym mówić.
  Prawda, Polak patrzy dziś w pusty portfel i zastanawia się, jak mu przyjdzie przeżyć ten trudny dwa tysiące dwunasty. Państwo w zaniku, w odwrocie. Jeżeli nie umiejąc normalnie zarządzać i gospodarzyć, to potem w następstwie nie jest w stanie przeprowadzić  dość prostej operacji  podwyżki cen leków, która uderzy niezwykle boleśnie w ludzi starszych i schorowanych, bo to oni  są najczęściej klientami aptek. Cała ta operacja, za którą jest odpowiedzialny przede wszystkim Tusk, a dopiero potem jego słudzy,  Kopaczowa i Arłukowicz udowodniła po raz kolejny, jak słaba jest Polska. Jak nieudolnie jest zarządzana, pozbawiona lotności i zmysłu gospodarskiego. A bez tego ani rusz. A ubranka dziecięce, wobec tak słabej dzietności polskiej, wobec katastrofalnej sytuacji demograficznej kraju - one także musiały podrożeć? A poza tym, czy oszczędności i cięć finansowych trzeba koniecznie szukać w polskim zdrowiu? Gdzie sejmowe komisje, w tym komisja zdrowia; gdzie stowarzyszenia lekarskie, gdzie społeczne organizacje, które ani drgnęły, kiedy przeprowadzano ten bandycki zabieg na społeczeństwie? Nierząd polski,  on wie, że z narodem można dziś przeprowadzać sto podobnych operacji, i pies z kulawą nogą nie zaprotestuje. Kto się upomni o miliardy złotych beztrosko traconych przy budowie (?) autostrad, przy budowie stadionów na piłkarskie zawody europejskie, na "dozbrojenie" polskiej armii, które polega głównie na rozformowywaniu pułków i korwecie, której budowy nie ma końca.
  To smutne, że jeszcze się na dobre Nowy Rok nie zaczął, a tu już tyle kłopotów i codziennych nieprawości ...
P.S. Dziękuję m.in. Karamboli za wpis i życzenia. I wzajemnie.

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka