Tusk w niedawnej wypowiedzi tak zeznał: "... nie ma takiej możliwości, aby coś zapowiedziane w expose, nie zostało przeprowadzone." Otóż nie minęło więcej niż kilka tygodni, a zapowiedziana w wystąpieniu Tuska troska o zdrowie Polaków, została przez niego samego zanegowana. Po prostu Tusk kłamie w żywe oczy, nabiera Polaków na gładkie słówka, a jego zapowiedzi mają się nijak do czynów. W sejmowym orędziu była mowa o polskim zdrowiu, o coraz lepszej opiece lekarskiej, o polskiej rodzinie, której trzeba maksymalnie ułatwić życie. I ułatwiono. Aptecznie. Nie ustają dyskusje o odpowiedzialności za cały ten super bałagan z lekarstwami, a winien jest po prostu system. System, na jakim oparto rządzenie państwem, system na tyle niesprawny i nie sprawdzony, że nic rozsądnego nie da się tu przeprowadzić W laboratoriach doświadczenia przeprowadza się na morskich świnkach i specjalnie hodowanych zwierzątkach, w Polsce przeprowadza się doświadczenia na ludziach. Oczywiście nie dowiemy się nigdy, ile ludzi zmarło na skutek tuskowych doświadczeń, ilu przypłaciło zdrowiem noworoczne zmiany w lekach. Ile czasu stracono w tym całym zabieganiu, czasu którego w szpitalach i przychodniach nigdy za wiele. A potem przychodzi ludzka szczodrość serduszkowa i w powodzi cwaniactwa, rozbuchanej propagandy i reklamy, ginie wszystko inne. Zapomina się o wielomiesięcznych oczekiwaniach na pomoc szpitalną i operacyjną, o wielogodzinnych oczekiwaniach na wizytę u lekarza, o całej tak zwanej polskiej służbie zdrowia, którą każdy zmieniający się minister w tym resorcie doprowadza do upadłości. Był jeden jedyny profesor Religa, który na tym stanowisku rzeczywiście przejmował się polskim zdrowiem. A potem przychodzą te różne Kopacze i Arłukowicze, i jak tylko potrafią, dołują polskie zdrowie.
Jeden z czytelników moich felietonów, kiedy pisałem niedawno o podobnych polskich problemach, radził mi, abym zamiast do Tyńca (taki był tytuł bloga), pojechał do Kobierzyna. Dopowiem tu, że przed wojna były w Polsce trzy wielkie szpitale dla psychicznie chorych: w Kobierzynie pod Krakowem (dziś już w granicach miasta), w Tworkach pod Warszawą i w Kulparkowie pod Lwowem. A ja jestem pewien, że w tych moich opowieściach o Polsce współczesnej nie ma słowa przesady, wręcz przeciwnie problemów coraz więcej i nie sposób wszystkiego opisać. A w tych wszystkich zakładach bez klamek, już dziś powinno się rezerwować miejsca dla tusków. A może już kratki?
Przykład pierwszy z brzegu. Pisze mi "Halny 1980": "...proszę spytać, kim były postacie wymienione w pańskim artykule..." - powiem, że chodziłom.in. o Pileckiego, Fieldorfa, Rataja. Wiem, że co któryś Polak nie będzie miał o tym zielonego pojęcia, wystarczyło, że jakiś młody człowiek zapytany niedawno w teleturnieju, czy piosenka "Rozszumiały się wierzby płaczące", to z okresu partyzantki z pierwszej czy drugiej wojny. Chłopak bez wahania odpowiedział, że oczywiście z pierwszej. I tak jest na każdym kroku z naszą wiedzą historyczną. I dlatego tuski, one wszystkie mogą tak skutecznie grać na naszych nastrojach, wiedzy, patriotyźmie, uczuciach. To raczej nie przypadek, że coraz mniej lekcji historii w polskiej szkole średniej, dlatego już w gimnazjum kończy się podstawowa wiedza historyczna młodego Polaka. Na początku liceum dochodzi do roku bodajże dwudziestego naszego wieku, i na tym koniec. Jeżeli ktoś chce wiedzieć więcej o Polsce międzywojennej, pięknej i bogatej w młode pokolenie przyszłych harcerzy z batalionu "Zośka", ten musi swoją ciekawość zaspokoić prywatnie, z książki Aleksandra Kamińskiego o Szarych Szeregach, bądź zapisać się na uniwersytecką historię. I to także będzie w pewnej mierze zależeć od wykładającego profesora.
A co powiedzieć o tych wszystkich jaruzelskich i kiszczakach, których procesy ciągną się latami (!), sądy, które są albo tak z góry ustawione, albo same z siebie tak niedołężne i nieuczciwe, że w gruncie rzeczy proste sprawy wszystkich zbrodniarzy stanu wojennego trwają niemalże dziesięciolecia. Aby w pewnym momencie okazało się, że sprawa jest już przedawniona. Tak dzieje się z niejakim Kanią, ostatnim sekretarzem pzpr. Nie ma dwóch zdań, że to wszystko dobrze przemyślane metody. A iluż autentycznych zbrodniarzy ubowskich chodzi najspokojniej ulicami polskich miast, patrząc bezczelnie w oczy tym, których osobiście katowali...
Z raportu Macierewicza w sprawie tragedii smoleńskiej sprawie dowiadujemy się, że udział w katastrofie miały osoby trzecie. A co będzie, jeżeli okaże się, że osoby czwarte to.te z najbliższego otoczenia?
277
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)