Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
340
BLOG

Republic of Bolanda

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 1
Jan Paweł Drugi tak wołał do Polaków i trzech milionów pielgrzymów zgromadzonych na krakowskich Błoniach, jednej z niewielu w świecie tak ogromnej łące, położonej niemalże w centrum miasta: "Musicie być mocni... dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów...  Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia..." Nasz Błogosławiony wiedział, że przyjdzie w Polsce taki czas, że tylko nadzieja i jej moc pozwolą przetrwać narodowi znad Wisły i Jasiołki. Bo czas jest tak trudny i tak bardzo jednoznacznie smętny, że tylko Opaczność Boża i moc przetrwania uratują naród. Bo  nie ma dziś  dnia, aby nas coś nie zaskoczyło. Jak nie stałe podwyżki cen wszystkich, to przekręty prokuratury i groteskowe samobójstwo jednego z prominentnych jego przedstawicieli. Jak nie nowe fakty smoleńskie, to trwanie na starych pozycjach wszystkich, od siedmiu boleści, smoleńskich ekspertów.  Tych wszystkich klichów, millerów, o anodinie nie wspominając. Jak nie refundacja, to  pogodowe anomalie i zwiększona zachorowalność grypowa. Janie Pawle, daj siłę narodowi i nie pozwól, by się załamał i odpuścił tuskom ich zaniedbania i trwanie w złu.
  Był niedawno ksiądz po kolędzie.To dobry i stary obyczaj, wciąż jeszcze  szanowany i uznawany. Wyobrażam sobie,  jak musi to do pasji doprowadzać tych, co to postawili sobie jako najważniejsze motto polityczne zmieść krzyż z polskiej ziemi. To ja tu przypomnę słowa JP II,  wygłoszone w czerwcu dziewięćdziesiątego siódmego w Zakopanem: "Ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec by można, że ten jubileuszowy krzyż patrzy w stronę Zakopanego i Krakowa, i dalej  w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk... Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imie Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym"... Wcześniej wołał Jan Paweł w Warszawie, aby "wstąpił Duch Twój i odnowił oblicze ziemi. Tej ziemi." Duch, prawda, wstąpił, ale czy tak do końca odnowił oblicze tej naszej polskiej ziemi? My Polacy, potrafimy się zachwycić, ulec czarowi chwili i ponieść się entuzjazmem. Ale aby przystąpić do pracy organicznej, z tym już znacznie gorzej.
Powrócę do  księdza kolędowego. Otóż okazuje się, że w mojej dzielnicy krakowskiej, na Krowodrzy, na mojej między innymi ulicy Chopina coraz mniej mieszkańców, są kamienice, gdzie dwóch, trzech lokatorów, a są i całkiem już puste domy i kamienice. Wyludniają się polskie miasta, wyludnia się Polska.  Niemniej  nadal chrzci się dzieci i młodzież przyjmuje bierzmowanie. Są kościelne śluby i kościelne zapowiedzi. Praktyki religijne nie zanikają, choć polska religijność jest bardziej fasadowa, niźli  głęboka i w pełni wyrozumowana.
To dziwny kraj. W którym co drugi  ekspedient mówi po niemiecki, kucharz po francusku, dziewczyna na zmywaku po angielsku, a polityk z tłumaczem. I jak czytam wpis na Onecie, nie ma takiego drugiego kraju na świecie, gdzie półpiśmienny chłop zostaje prezydentem kraju, dostaje nagrodę Nobla, jednocześnie sprowadzając  moralność polityczną do poziomu wojskowej latryny, na dodatek niszcząc narodowy patriotyzm. I funduje sobie instytut własnego imienia. Ale powiem także, że przed kilkunastoma laty, w jakiejś zagubionej w środku  pustynnej Ameryki osadzie, bezzębna indianka handlująca paciorkami i błyskotkami, słysząc obcą mowę zapytała, a wy skąd? Usłyszawszy, że z Polski, uśmiechnęła się i zawołała, Oh, Walesa, Walesa. I jaki by nie był ten chłopina, prymitywny ale sprytny, swojski ale udający maniery -  stał się on dla świata pewnym symbolem, i z tego się już prędko nie wywiniemy.  Liczę, że wartko przyjdzie czas, że się kraj wyzwoli zarówno z wałęsowych przywidzeń, jak i z  tuskowych manier i  krętactw, z bierności i głupoty i zapanują tu rządy ludzi mądrych. Którzy wznowią smoleńskie  śledztwo, prosząc o komisje międzynarodowe. I nie będzie już problemu, czy generał był w kabinie pilotów, czy brzoza była metalowa i czy mogło drobne drzewko rozstrzaskać ogromną maszynę i rozerwać ją na miliony części. Że rychło doczekamy, iż  polskie pociągi będą czyste i punktualnie, a autostrady budowane szybko i uczciwie. Że poznikają kopaczowe z polskiego życia publicznego, arłukowicze, nowaki i grasie. Że  nie będzie się zapędzać sześciolatków do szkół, leki będzie się kupować w aptekach tak jak w każdym kulturalnym kraju, krakowska orkiestra radiowa i chór pozostaną na stałe w pejzażu polskiego życia kulturalnego, a określenie, że "Polska jest dziś  jedynie polskojęzycznym krajem między Odrą a Bugiem, rządzonym przez ludzi z nadania międzynarodowej finansjery" stanie się głupim zawołaniem nienawistników i ludzi małych.
 A w procesie Kiszczaka, tak naprawdę ukarany więzieniem zostanie sam  "bohater", a nie jedynie dawny zasłużony opozycjonista Adam Słomka, ze swoimi czternastoma dniami aresztu za głośny protest wobec sądu i jego zupełnie kretyńskiego wyroku .

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka