Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
302
BLOG

Norwidowskie "...z Polakami nic"

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 2

Przy wjeździe do Krakowa od strony lotniska w Balicach witają turystów spore napisy "Kraków, miasto królów polskich". I słusznie, mamy się tu czym światu pochwalić. Wszak Wawel, to nie tylko groby królewskie, ale także skromna trumna Józefa Piłsudskiego, i alabaster Lecha Kaczyńskiego. I Dzwon Zygmunt, i skarbiec królewski, i wielkie epitafia, i wspaniały dziedziniec renesansowy. I cale wzgórze wawelskie z dominantą od ulicy Grodzkiej,  Kurzą Stopką. A na dole Krzyż Katyński, gdzie w każdą smoleńska dziesiątnice odbywają się patriotyczne zgromadzenia. Ale o tym pisze jakby mimochodem.
  Onegdaj byłem jeden dzień w Kasinie Wielkiej, na nartach na Śnieżnicy. To bardzo sympatyczne pole narciarskie, od Krakowa raptem 65 kilometrów, a w słoneczny dzień sporo narciarskich uciech. Kasina, to Justyna, wiadomo. Ale wjeżdżając od jednej czy drugiej strony do wsi, ani słowa, że Justyna tu się urodziła, tu mieszka, tu stawiała swoje pierwsze kroki na biegówkach. Ani słowa. Jedynie na drewnianej budce kasowej u dołu  Śnieżnicy skromniutki napis: "Kasina Wielka, wieś Justyny Kowalczyk". I to wszystko. A tymczasem Justyna, to - nic dodać, nic ująć - królowa polskich nart. Skromna dziewczyna, wspaniała mistrzyni, do tego bardzo ładna i sympatyczna, ujmująca w rozmowie. To co, wsi nie stać na ustawienie przy wjeździe stosownego napisu i afiszować się, że Justyna jest stąd, że tu jej dom rodzinny,  tu zaczynała swoją wielką karierę światową w biegach? Ale kiedy biega te swoje dystanse, pół Polski zasiada przed  telewizorem, sądzę, że w Kasinie zamiera ruch (on co prawda niemal żaden, ale jednak...), i podobnie jak kiedyś Małyszowi, dziś Stochowi, cała Polska kibicuje teraz Justynie. I jeszcze do tego to wspaniałe imie!
  Musimy się nauczyć szanować to, co naprawde wielkie, a nie zawracać sobie głowę jakimiś wydumanymi wielkościami, które są wielkie jedynie we własnym mniemaniu. Tymi "Bolkami", co to sprzeniewierzyli się nie tylko Polsce, ale i sobie grożąc pozwami, jeżeli ktoś tylko ośmieli się podnieść głos na tę żałosną postać. Te wszystkie bartoszewskie, co to swoje, być może istotne czyny w pewnym czasie, pragną dziś ubrać w historyczne szaty i narodową świętość, to kolejna żałość.  Nie, bo aby być świętym trzeba to udowodnić wielkością swoich dokonań, potwierdzonych przez ludzi żyjących i wiedzę pokoleń.
  Nie wiem, czy dobrze zapamiętałem, ale 21 marca został ogłoszony przez pewne kręgi patriotyczne Dniem Gniewu. Sądzę, że chodzi o gniew przeciwko tym wszystkim, którzy naszą Polskę doprowadzili do takiego stanu. Do zapaści gospodarczej, intelektualnej, moralnej, inowacyjnej, cywilizacyjnej. Być może, że może w katastrofie pod Szczekocinami udowodni się winę dyżurnemu ruchu, i wsadzi się go na pięć albo na osiem lat do więzienia, lub znajdzie się winowajczynię w pani, która przestawia wajchy. Może. Ale oni wszyscy mogą być współwinni jedynie w maleńkim procencie, bo jakże można przestawiać z lewa na prawo coś, co nie jest nieprzestawialne w swojej istocie. Bo jest starodawne, nieprzystające do dzisiejszych wymagań w kolejnictwie i w ogóle we współczesnym świecie. Czytam, że szef związku maszynistów wystosował do Nowaka, ministra od kolei między innymi, na kilka dni przed katastrofą alarmujący list o ogromnych, gigantycznych wręcz zaniedbaniach na torach. I zagrożeniach dla pasażerów. O niesprawnie działających urządzeniach, o braku jakichkolwiek zabezpieczeń, o ludziach na kolei przeciążonych nie swoją pracą, i tak dalej i tak dalej. Jednym słowem dzisiejsza polska kolej, to jakby Polska w pigułce. Zaniedbana, zagrożona z każdej strony, zadufana w swoją rzekomą siłę. I wypinająca pierś na ordery.
   Ten ministerialny facet, cieszący się uznaniem premiera i uważany niemalże za narodowe dobro (za przeproszeniem jak Bartoszewski) jest tu wyjątkowo miałki, bez wyrazu i kompetencji. I zawodowej jakiejkolwiek wiedzy. To tak  jakby, przepraszam za porównanie, szturm na Monte Cassino powierzyć jaruzelskiemu lub michnikowi. Jak długo miernoty będą decydować o losie kraju, czyli rządzić będzie cywilna junta Tuska, tak długo nie wykaraska się Polska z tej narodowej - ani słowa w tym przesady -  zapaści w jakiej się znalazła. Z żądną władzy zgrają biłgorajską, z zanikającą w Europie i świecie pozycją, ale za to z żyjących jej kosztem ogromną liczbą darmozjadów i pasącą się sytością i opływającą w luksusy  coraz większą grupą ludzi u władzy. Tych właśnie nowaków i marszałkowskich, nazwijmy je umownie, dam. Nadzieja jedynie w tym, że Polska to wielki kraj i nie z takich tarapatów wychodziła zwycięsko.
  Niechby mylił się Norwid, że "dla Polaków wszystko, z Polakami nic".

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka