Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
295
BLOG

Ciemna strona do pojaśnienia

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 1

Na ulicy świętej Anny w Krakowie spotykam Andrzeja Bachledę, "Ałusia", kiedyś znakomitego polskiego slalomistę. "Jeździsz na nartach?, pytam -  Tak, w Alpach, a ty? Także, odpowiadam, gdzie popadnie, jak się trafi, to i w Alpach .."  "Ałuś" mieszka w Zakopanem i w Grenoble, częściej jednak we Francji, a w Polsce po prostu bywa. Kiedyś marzył mu się tunel komunikacyjny pod Tatrami, ale go zakrzyczano, i chyba słusznie. Ma wiele pomysłów na uzdrowienie Zakopanego i przyszłości Tatr, ale wszystko w sferze trudnej do zrealizowania. Jednego jednak chyba Andrzej nie przewidział: że Polacy będą handlować naszymi górami i kolejkami, aby tylko mieć dutki. PKL, czyli Polskie Koleje Linowe, podkreślam tu słowo  p o l s k i e , chcą się pozbyć swojego majątku i sprzedać to czym prędzej Słowakom, którzy pierwsi ustawili się w kolejce do kolejek. A więc padną zapewne wcześniej czy później Kasprowy Wierch, Gubałówka, Butorowy Wierch, Jaworzyna Krynicka, Palenica (Szczawnica), Mosorny Groń (Zawoja), Żar (powiat żywiecki), i znikąd pomocy. Wójtowie tych gmin są zainteresowani sprzedażą, bo oferenci obiecują złote góry. Baseny, hotele, drogi, pensjonaty, cuda na patyku. Słowacy chcą zainwestować tu istotnie wielkie pieniądze, ma powstać Tatra Mountain Resorts, a obiekty tatrzańskie i podhalańskie połączone z bardziej nowoczesnymi urządzeniami rekreacyjnymi w pasie Tatr słowackich, stworzą istotnie kompleksy na prawdziwie europejskim poziomie. W samej Zawoi obiecują piętnaście kilometrów tras narciarskich zjazdowych. Nie wiem za bardzo gdzie, skoro Babia Góra, to park narodowy, strefa biosfery i całkowite ograniczenia inwestycyjne. Wyjątkiem jest jedynie nowe schronisko na Markowych Szczawinach, ale ono po prostu zastąpiło stare. Co to podobno miał je jeszcze  jakiś lenin odwiedzać.
   I przykro powiedzieć, ale już od dawna słowacka infrastruktura (co za okropieństwo słowne!) wyprzedziła polską o kilka długości. Co prawda ostatnio się tu nieco lepiej podziało, choćby wspomnieć nowe urządzenia narciarskie na Podhalu i Podtatrzu i tamże baseny wodne, ale czas robi swoje i zwykle jesteśmy o krok, dwa do tyłu. Niemniej coś się dzieje w turystycznym światku górskim i to warte jest zauważenia. Ale z kolei pisze mi Elżbieta z Zagłębia o bylejakości technicznej narciarskiej w Szczyrku, gdzie wszystko dokładnie niemal takie same, jakie tam zostawiłem  w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Po prostu - tak sądzę - zarządzanie tam kiepskie. Bo skoro mogło Podtatrze i Podhale, dlaczego by nie Śląsk?. Wszystko zależy od gospodarności gospodarzy i ich widzenia świata.
  A z Jackiem wybieramy się jeszcze w przedświątecznym tygodniu na Chopok słowacki,  bośmy tam zostawili karnet narciarski jednodniowy, a niezależenie od tego jeździć na nartach w kwietniu, i to przy tak ładnej (?) pogodzie wiosennej, to frajda wielka.
  No dobra, już dość o nartach, bo ileż można.
  Z kolei sport, turystyka, góry to o ileż ciekawszy temat niźli polityka, zwłaszcza w polskim wykonaniu. Ale w amerykańsko - sowieckim podobna, choćby owo głośne, dziś podchwycone przez media,  słowne przepychanki/przejęzyczenia Obamy z Miedwiediewem, co świadczy o całkowitej pogardzie polityków wobec własnych społeczeństw. Ale oni od zawsze tacy byli. I tacy będą już zawsze.
  Wrócą jeszcze na moment do obiektów sportowych. Przez całe dziesięciolecia w Krakowie naprzeciwko Błoń miała Cracovia przed wieloma, wieloma laty swoje baseny pływacko - kąpielowe. Od dziesiątków, dziesiątków lat nieużywane, całkowicie zaniedbane do tego stopnia, że w dawnych basenach rosły drzewa. Całkiem ostatnio zabrano się do porządkowania terenu. Rozburzono niecki basenowe, wycięto drzewa, powstanie zapewne plac sportowy, z czasem może pływalnie. Nie znam planów, ale dziś wszystko dzieje się z okazji Euro, bo Kraków jest jakby zapasowym miastem dla piłkarzy, tu będzie trenować i mieszkać kilka drużyn uczestniczących w igrzyskach. Bo gdyby nie to, jestem pewien, że ruiny dawnej świetności sportowej Krakowa, nadal straszyły by swoim wyglądem i zapomnieniem. A widok był po prostu podły. Zaś Kraków na to patrzał i myślał sobie: Boże, jakie to władze mają to miasto pod opieką, skoro takie obrzydliwości istnieją tu od dziesięcioleci. Świadczyło by to jedynie o tym, że Polak musi czuć presje, aby po sobie posprzątać i swój dom zostawić w stanie lepszym niż go zastał.
  I jeszcze słowo o polityce. Komorowski odznaczył ostatnio wysokim polskim orderem kilkudziesięciu sowietów, za "zasługi i wybitne zaangażowanie w czasie akcji pod Smoleńskiem." A nie zapomniał przypadkiem o tym żołdaku, co to wyciągnął z masakry karty i pieniądze śp. Andrzeja Przewoźnika i upłynniał je w pobliskich sklepach?
  P.S. Właśnie w tej chwili słyszę w radiu, że lada moment podrożeje chleb. Bo zima była taka jak była, było za zimno i za ciepło,zarazem. Potanieją zapewne agrafki i sznurowadła.

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka