Ani pogoda nas nie rozpieszcza, ani system w jakim żyjemy.. Pogoda, to pół biedy, cztery pory roku są w gruncie rzeczy niezmienne choć bywa, że i latem spadnie śnieg. System natomiast jest natychmiast do zmiany. Już dość oszukaństwa, kłamstwa, klajstrowania i czarowania nas sukcesami w gospodarce, w polityce, w kulturze, w obronności. Propaganda robi jednak swoje. Ogrom ludzi opowiada się za tymi kłamstwami, daje wiary magom od wizerunku rządu, nie dopuszcza do siebie myśli, że pewnego dnia (a on coraz bliższy), to wszystko się zawali, a w gruzach polegną ci którzy uwierzyli, a nie wiedzieli, aby strawestować Pismo.
Do tuskowych kłamstw i bezczelności już się przyzwyczailiśmy, i tylko najgłupsi jeszcze w to uwierzą .Ale pewnych granic tej hołociarskiej hucpy nie wolno przekraczać. Narasta powoli w społeczeństwa przekonanie, że ten rząd obalenia narodowego godzien jest najwyższej pogardy i posłania go w diabły. Czarę przeleje zapewne ów wiek emerytalny, co to Tusk zaproponował, a naród zaoponował. Jeżeli za chwilę dotkną nas kolejne podwyżki, a za nimi pójdzie rozgłos o kolejnych sukcesach polskich w unii europejskiej, to może wreszcie ruszy krajowe pospolite ruszenie. I nie będzie to kilkuosobowa - ale jednocześnie słuszna głodówka kilku krakowskich opozycjonistów przeciwko reformie nauki historii w polskich szkołach - ale wielki narodowy protest wobec celowej i systematycznej degradacji polskości. Polskiej polityki, polskiej nauki, polskiej kultury, polskiej gospodarki. I niech różne kopacze opowiadają, że nowy program nauczania historii przybliży ją polskiej młodzieży; niech tuski bajdurzą o rosnącej sile naszego kraju, a minister zdrowia niech twierdzi, że nasz system ochrony zdrowia, choć niedoskonały, to jednak zapewnia obywatelom tu i teraz znośne warunki leczenia - to w to już nikt nie uwierzy. Małgorzata ma wyznaczone terminy operacji barku i przegubu, pierwszy zabieg w roku 2016, kolejny w dwa lata później. Nadzieja, że szczęśliwie dożyje czasu. Kopaczowa kłamała Polsce w żywe oczy, iż była świadkiem, jak sowieci przekopywali smoleńską ziemię na głębokość co najmniej jednego metra, widziała także na własne oczy ofiarną i pełną poświęcenia pracę sowieckich lekarzy przeprowadzających tam, na miejscu sekcje. Łgarstwo za łgarstwem, tacy ludzie rządzą dziś Polską. Kopaczowa, to klasyczny obraz zadufka, który dla swoich politycznych celów gotów jest na największe łgarstwo i hańbę, aby tylko trzymać się władzy i utrzymać dzisiejsze stanowisko. Nie wiem, może chce zostać prezydentką kraju i liczy na powtórkę?
W telewizorze obejrzę czasem seryjny film z katastrof w przestworzach, taki jest bodajże tytuł tego cyklu. I widzę, jak amerykańscy śledczy, przeszukują niemalże centymetr po centymetrze całe hektary ziemi, gdzie mogła upaść śrubka rozbitego samolotu. Ile miesięcy, a nieraz i lat trwa obserwacja terenu w poszukiwaniu najdrobniejszego elementu maszyny, który by mógł zaświadczyć o przyczynach tragedii. A w Smoleńsku sowiecka komisja stwierdziła w godzinę po tragedii winę polskich pilotów, potem to samo potwierdziła komisja Millera. I w ten sposób polskie państwo AD 2012 odniosło się do największej polskiej tragedii w niepolskich przestworzach. Sowietom dano prawo dochodzenia przyczyn katastrofy, Tusk w uścisku z putinem pogrzebali nie tylko Polaków, ale też i nadzieje na rychłe rozwiązanie całej sprawy. I polską dumę Tusk pogrzebał. A katastrofa wciąż czeka na przyznanie się do winy sowieckich władz, bo o współwinie Polaków nawet nie chce myśleć...
Tymczasem pani generałowa Ewa Błasik, małżonka poległego w Smoleńsku generała Andrzeja, dowódcy sił powietrznych polskich, została uznana Kobietą Numer Jeden. Właśnie za honor i upór, z jakim broni pamięci swego męża. Podobnie jak pani Zuzanna Kurtyka czyni to wobec swojego poległego małżonka, Janusza. Pani Ewie europarlament w Brukseli wyraził niedawno hołd, wstając z krzeseł i na stojąco uznając jej racje i wolę wyjaśnienia całej prawdy. Uznano w ten sposób jej bohaterstwo i dumę. Dla mnie obie panie, Ewa i Zuzanna są uosobieniem polskiej Kobiety, która jak dawniej Matka Polka broniła honoru i macierzyństwa Polski. Wiem, dla niejednego zabrzmiało to i śmiesznie i nienowocześnie, ale gdyby tak, to by to oznaczało, że zatraciliśmy już poczucie honoru i polskości jednocześnie. Sądzę - ale zastrzegę się, że telewizje oglądam jedynie na wyrywki - nie pokazano w niej tych momentów brukselskich, podobnie jak dwa tygodnie wcześniej nie zobaczyli telewidzowie w Polsce manifestacji naszych rodaków w Budapeszcie z okazji tamtejszego święta narodowego. I pełnego poparcia dla węgierskiego premiera Orbana za jego determinacje w uzyskaniu dla Węgier pełnej niezależności od lewackiej Unii.A Tusk do Unii szedłby na kolanach. Razem z Grasiem, Sikorskim i Rostowskim.
Tymczasem, aby po raz wtóry strawestować czyjeś słowa, tym razem określenie Nałkowskiej: tu w Polsce Polak Polakowi zgotował taki los.
296
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze