Kto to wymyślił taką pogodę i taki czas kwietniowy? Zamiast podziwiać tatrzańskie krokusy i cieszyć się słońcem, my za chwilę z Jackiem na słowacki Chopok, gdzie zapewne ciemno, a śniegu starczy chyba do przyszłego sezonu. I to będą już prawdziwe narciarskie ostatki, narty do pokrowca i w garażowy kąt. Krokusy natomiast pozostaną jedynie w pamięci, te na Kopieńcu, na Polanie Chochołowskiej, na Kalatówkach i na tatrzańskich poletkach. I u mnie przez chwilę w Parku Krakowskim. Nie wiem, kiedy pojawi się w górach wiosna, patrzę tu kiedyś na Babią Górę od południa, toż tam tyle śniegu, że on już chyba pozostanie do przyszłego roku. I co, będziemy w maju na Pilsku i w chwilę później na BG i wciąż jeszcze ma być biało? Wiosna wiosna ech to ty, tak to było u Grechuty?
Dziś drugi kwietnia, kolejna rocznica śmierci Jana Pawła. Pod kurią krakowską wieczorem spotkanie religijno - patriotyczne i wspomnienia. I jakieś migawki filmowe z życia naszego papieża, tradycyjna "Barka", i atmosfera, jaką tam tylko można spotkać. Kto z nas nie pamięta tych polskich pielgrzymek polskiego papieża, tych tłumów na Błoniach, kiedy w czas pierwszej pielgrzymki stawiło się tam ponad trzy miliony wiernych z całej Polski i z całego świata. A może nie tylko wiernych, ale ludzi zacnych, którzy chcieli przeżyć wówczas, w zniewolonej Polsce czas chwilowej wolności i radości, jakiej nigdzie indziej w tamtych latach nie zaznał. Trzy miliony na Błoniach, niemal jedna dziesiąta całej Polski! I ten nastrój patriotyczny, i religijny. I wzniosły i jednocześnie niezwykle swojski.Polska komuna zgłupiała zupełnie, nie wiedziała co z sobą począć, bo nie wypadało mimo wszystko zabronić religijnego spotkania, a z drugiej strony nie sposób wszędzie ustawić szpicla i zainstalować tajne kamery. I już bladym świtem ciągnął tłum krakowskimi Alejami Trzech Wieszczów w stronę największej polskiej łąki, aby zająć miejsce najbliżej papieskiego ołtarza. A on był tak ustawiony, aby JP2 widział z niego i wieże kościoła Mariackiego i wieże swojego kościoła na Dębnikach. I oba kopce, Kościuszki i Piłsudskiego. I cały właściwie Kraków. Dziś w tym miejscu ogromny głaz tatrzański z napisem "Ty jesteś Skała". I okazjonalne znicze i kwiaty pod głazem i tabliczka z wyszczególnieniem krakowskich pielgrzymek naszego Ojca Świętego. A kiedy z wysokości swojego ołtarza patrzał na ten pofalowany i radosny tłum, kojarzył to wszystko ze swoją Polską i swoim Krakowem, i o tym musiał napomknąć w homilii. W jednej z kolejnych, wygłoszonych pod zakopiańską Krokwią, mówił o Krzyżu na Giewoncie, co to patrzy ze swojej wyniosłości na całą Polskę i zaświadcza o jej chrześcijańskich korzeniach. I kiedy tak zestawię to wszystko z tą sejmową hołotą biłgorajską, z tym badziewiem które nie warte jest nawet splunięcia, to uwidacznia się cała wręcz niewyobrażalna różnica pomiędzy tymi dwoma światami. O ile ten drugi można w ogóle światem nazwać.
Zadzwoni "Zygmunt" wawelski, pod kurią tysiące zniczów i patrzący z jednego z kurialnych okien kolorowy portret Jana Pawła. Dla wielu krakowian po prostu Wujka.
Andrzej z Nowego Jorku podesłał mi internetowy film, kiedy Pani Generałowa Ewa mówi do europejskich posłów w Brukseli o smoleńskiej tragedii i o swoim mężu, dowódcy polskiego lotnictwa wojskowego. Pisałem o tym chwilę temu, ale to trzeba zobaczyć, aby odczuć atmosferę tego wydarzenia, dramatyzm chwili, ale jednocześnie coś nieuchwytnego, co przebija ze słów pani Ewy. I może nawet odrobina nadziei, że ta ofiara nie była całkowicie stracona. Że z niej narodzi się coś wielkiego, co kiedyś zaowocuje zwycięstwem. Dziś coraz więcej głosów, dopuszczanych do mówienia w obiegu półoficjalnym, że nie wszystko zostało w Smoleńsku wyjaśnione, że coraz więcej znaków zapytania, czyli jakby półgębkiem mówi się o wznowieniu rzetelnego śledztwa. Bez sowieckiej generałki i równie sprzedajnego, i zakłamanego, i fałszywego, i pospolitego kłamcy, Jerzego Millera. Tak, ale aby taką komisję powołać, to musi się skorzystać z uczciwych ekspertów zachodnich, bo wszyscy inni będą podobnie niewiarogodni jak ten cały Miller i inny półinteligentny zaprzaniec Klich. A na sowietach wymusić trzeba oddanie wraku, czarnych skrzynek i wszystkich dowodów, świadczących o zamachu. Ale co, oddadzą złom, na którym są ślady materiałów wybuchowych, oddadzą skrzynki z prawdziwymi rozmowami pilotów? Widział kto, aby morderca bez bicia przyznawał się do winy?
Ale polskie półgłówki, ten cały salonik warszawski i tak swoje wie.
438
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)