Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
603
BLOG

Batory pod Grunwaldem

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 1

Jak to miło przeczytać list, gdzie opisano podobnie marną sytuację jak u nas .Że nie tylko w Polsce zacofanie myślowe i głupota przy urnie.  Bieta z NYC tak pisze:"...właśnie Obama bierze wakacje co dwa miesiące, które przeciętnego Amerykanina kosztują miliony. Już sto razy grał w golfa, nie mówiąc o imprezach w Białym Domu i koszykówce. Gdy tymczasem przeciętny Amerykanin ma coraz marniej, brakuje pieniędzy, pracy. Państwo w kryzysie. Niebywała jest ta hucpa lewacka, a ludziska i tak będą głosować na Obamę, takie są prognozy.  Ci ludzie, jakby nie rozumieli i nie widzieli co się dzieje w tym kraju, ja tego, choćbym żyła sto lat dłużej, nie jestem w stanie zrozumieć. Tej swoistej amerykańskiej mentalności.... W listopadzie będzie elekcja bardzo ciekawa, oparta o podstawową filozofię - czy ma być Ameryka komunistyczna czy kapitalistyczna. Czy będzie nam rząd dyktował co, gdzie i kiedy mamy robić? Po prostu chce ingerować w wolność obywatelską... Najsmutniejsze jest to, że Amerykanie nie rozumieją koncepcji socjalizmu... W Ameryce poległy prezydent miałby najlepsze na świecie śledztwo, gdziekolwiek by zginął. Tu by nawet nikomu do głowy nie przyszło, aby oddawać śledztwo w ręce obcego państwa i nie brać w nim udziału. Takie to proste, że aż straszne".
   No tak, w prawdziwie wolnym kraju obywatel ma jednak duże prawa i może decydować o polityce rządu. W tak zniewolonym politycznie kraju jak Polska,  nie ma o tym mowy. Tu stulić pysk i ręce po szwach.  Odbieram tu kiedyś na Onecie czytelniczą notkę o "dokonaniach" Komorowskiego, o jego podejrzanych kontaktach ze służbami sowieckimi, o jego działalności, o niejasnej przeszłości, o krętactwach i nie do końca wyjaśnionej roli w smoleńskim zamachu. I ta jego błyskawiczna wówczas odzywka w sprawie natychmiastowej prezydentury. Jeszcze nie potwierdzono śmierci Prezydenta Lecha, a ten już dorwał się do władzy. Czy to wszystko nie za bardzo podejrzane? I taki jest ten cały Komorowski, nie lepszy Tusk i rządowa zgraja. A poza tym, polskiego podatnika nie kosztują stałe premierowskie loty na trasie Sopot dom - Warszawa praca? A jego piłka, narty, ogromne sztaby ludzi do tak zwanego wizerunku?
   Czy nie zauważymy tu pewnej ciągłości: zmiana nauczania w szkołach języka polskiego i historii; próba usunięcia orzełka z koszulek reprezentacji piłkarskiej; próba zamontowania starego napisu na stoczni lenina w Gdańsku; zmniejszenie o ponad połowę liczby kapelanów w wojsku; rozesłanie wojska do domu i zamknięcie budowy korwety dla Marynarki Wojennej;  próba sprzedaży sowietom "Lotosu"; zamykanie szkól, przedszkoli i żłobków oraz sądów. Jeżeli nie powstrzyma się tego haniebnego pędu do samozagłady, to w szkole uczeń w najlepszej wierze powie prześmiewczy wiersz: "Kiedy Kara Mustafa wielki wódz krzyżaków, szedł zbrojnymi zastępy przez Alpy na Kraków, do obrony swych posad będąc zawsze skory, pobił go pod Grunwaldem król Stefan Batory.". Zaś nauczyciel  przedmiotu, który wyszedł z podobnej szkoły, da chłopakowi piątkę. Bo nie dość, że prawdziwie opisał historyczne zdarzenie, to jeszcze rymował. Im mniej historii w szkole,  tym więcej kłamstwa w życiu i w państwie.
  Dziś każde przychodzące na  świat dziecko ma na swym koncie 20 tysięcy złotych  długu, podobne kwoty mają jego matka i ojciec. Ten dług  sprokurowali nam  Tusk, Rostowski, Sikorski, Nowak i cała ta dzisiejsza niedouczona ferajna rządowa. Która się podobnie wyżywi jak przed laty banda  urbanowych komuchów. Skąd tyle podobieństw i jednoznacznych postaw - już wiem: to ten sam miot i bardzo podobne ideały. A niech was piekło pochłonie!     
   W minioną sobotę zainaugórowałem letni sezon górski, oczywiście na mojej ulubionej Koskowej w Beskidzie Myślenickim. Wyszedłem w ładnym słońcu i nic nie zapowiadało zmiany. A kiedy po paru godzinach, już na samej górze przyszła nie wiadomo skąd burza, zaniosło się tak ulewnym deszczem, że nie było zmiłuj. Mokry, zły i przemarznięty wróciłem do domu, tak ukarana została pycha i przekonanie, że wie się wszystko o górach i ich obyczajach. 
   Ale także i na tym polega piękno gór, że są nieprzewidywalne. Że latem sypną śniegiem, a późną wiosną pozwolą jeszcze na jazdę na nartach w pięknym słońcu i na firnie. I dadzą takie widoki, że dech zapiera.

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka