Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
551
BLOG

Rany boskie, co się w tym kraju dzieje!

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 7

Rany boskie, co się w tym kraju dzieje! Czytam, że w jakiejś ulicznej sondzie badającej  preferencje Polaków odnośnie ewentualnego  wyboru prezydenta RP - gdyby dziś przyszło nam go wybierać - ulica odpowiada tak: na pierwszym miejscu Komorowski, na drugim ten prostak, albo wręcz zwyczajne chamidło z Biłgoraja. To co - chcemy, aby kolejne chamstwo i prostactwo, co to dziś rozsiadło się w rządzie i w tak zwanym parlamencie rwało to sukno zwane Polską? Aby kolejne lata były dla Polski stracone, jak te pod rządami tusków? Trzeciego Maja na krakowskim Małym Rynku śpiewano w tradycyjnym biesiadowaniu śpiewaczym, według Słowackiego i Kurylewicza: "Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami / Więc nie dopuści upaść w żadnej klęsce / Wszak póki on był z naszymi ojcami / Byli zwycięzce!".  Bo skoro polska ulica ma takie nadzieje wyborcze, to ocalenia upatrywać nam tylko w Panu Bogu.
  W tej chwili świat i Polska użalają się nad panią Tymoszenką i zastanawia się w jaki sposób ukarać Ukrainę za znęcanie się nad byłą premierką tego kraju - i słusznie, bo maltretowanego człowieka trzeba zawsze bronić. Ale z kolei czy ktokolwiek upomni się dziś w świecie o ludzi bez pracy - tu nad Wisłą -  bo upadają wielkie polskie firmy; a bezrobocie przekroczyło wszelkie granice;  czy upomni się o chorych umierających w szpitalach,  bo nie ma dla nich lekarstw lub o tych, którzy po kilka, a nieraz i po kilkanaście lat czekają w kolejce na operacje?  Albo o ludzi  żyjących  na skraju nędzy i ubóstwa; albo o tych prześladowanych politycznie, bo mają niesłuszne poglądy? Albo będzie tak jak w śpiewniku z Małego Rynku, według Jacka Kaczmarskiego: "Wyleczymy wszystkich chorych, / dobre mieć będziemy rządy / wytyczymy nowe tory, / uniezależnimy sądy. / Podpiszemy jak należy, że plon zbiera ten kto sieje; niech się śmieje kto nie wierzy - / My musimy mieć nadzieje." Bo chyba istotnie ona jedna nam dziś pozostała.
 A w Krakowie zaś, w Krakowie było Trzeciego Maja uroczyście o dziesiątej na Wawelu, potem przemarsz Drogą Królewską pod pomnik Grunwaldzki na placu Matejki, gdzie zgromadzenie  patriotyczne. A w Apelu Poległych, kiedy dawniej wymieniano poszczególny czyny warte ludzkiej i narodowej pamięci, dziś wszystko wzięto pod jeden sztrychulec, i - aby przypadkiem nie wymieniać z nazwy i z nazwisk ofiar smoleńskiego zamachu - uczczono pamięć wszystkich poległych. Zaś kiedy zabrał, a właściwie chciał zabrać głos krakowski wojewoda Jerzy Miller, cały plac i jego przyległości zaniosły się ogromnym krzykiem i wrzawą. I tak sobie ten człowiek mówił i gadał, ale nikt go nie słyszał. Taka była odpowiedź krakowskiej ulicy (ulicy w tym dobrym znaczeniu) na millerowskie kłamstwa na temat  smoleńskiego zamachu. Gdzie przepisał ów człowiek niemal zdanie po zdanie z raportu zatwardziałej sowietki anodiny, za nic mając fakty, a jedynie broniąc i potwierdzając sowiecką wersję katastrofy.
  Zaś na Małym Rynku  tak śpiewano, według Jana Pietrzaka: "Jest takie miejsce u zbiegu dróg / Gdzie się spotyka z zachodem, wschód, / Nasz pępek świata, nasz biedny raj, / Jest takie miejsce, taki kraj.". I jakkolwiek nam będzie w tym "miejscu u zbiegu dróg", to w nim jednak pozostaniemy.
  Pietrzak, tak samo  jak dziesiątki i setki podobnych mu ludzi, nie znajdzie dziś miejsca w tak zwanym oficjalnym obiegu. Nie zaśpiewa swojej piosenki na normalnej, urzędowej scenie, nie wpuszczą go do miejskiego czy państwowego teatru, nie mówiąc już o telewizji. Człowiek bowiem ma inne poglądy od tych, jakie obowiązują w peerel bis. Podobnie nie znajdzie się tam Andrzej Rosiewicz. Nie znajdzie w głównej prasie artykułów niepokornych dziennikarzy, nie zobaczy ich w żadnej  telewizji. nie usłyszy w radiu. Dla nich jest Nasz Dziennik, TV Trwam (o ile się utrzyma, bo tuski jej boją się najbardziej), Gazeta Polska i Codzienna. Przypomina to hitlerię z lat wojny, stalinowskie czasy gorsze w niejednym przypadku nawet od tych poprzednich. Ale tam w Warszawie rządowej idzie się pod prąd, choćby przyszło im zginąć w tym upiorycznym marszu. Ich tam wszystkich, tusków, komorowskich, sikorskich, grasiów, rostowskich i nowaków opanował strach. Śmiertelny strach, bo oni zdają sobie sprawę z tego, że prowadzą kraj do ruiny i że im przyjdzie za to wcześniej czy później zapłacić.
  "Dobranoc, dobranoc Ojczyzno, już księżyc na czarnej tkwi tacy , / Dobranoc i niech ci się przyśnią pogodni, zamożni Polacy.../ I wszyscy uczciwi od rana, od morza po góry aż hen.../ Dobranoc Ojczyzno kochana, już czas na sen..." To Wasowski i Przybora. Pamiętamy  sprzed lat Starszych Panów, kiedy dziś w telewizyjnym humorze i w kabarecie chamstwo, głupota i beztalencie?

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka