Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
626
BLOG

Jest gorzej, niż nam się wydaje!

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 0

Niby jest wszystko w porządku. Kolej byle jak, ale funkcjonuje, tramwaje jeżdżą, busy wożą ludzi z podmiejskich miejscowości do miast, szkoły uczą, matury w trakcie. W sklepach towarów po sam sufit, benzyna za chwilę po sześć złotych. Polska żyje piłką nożną. Liga kończy rozgrywki, Wisła bez większych sukcesów, moja Cracovia spadła z ekstraklasy.  Za chwilę piłkarskie Euro, nie będzie czasu na polityczne i gospodarcze rozważania. Tuskowy rząd rozsiądzie się przed telewizorami.
 Wszystko w normie. Pozornie.

  Ileż spraw niewyjaśnionych, ile ludzkich krzywd, pogmatwanych losów, niedokończonych historii. Smoleńsk jeszcze przez lata będzie zakłamywany, jeżeli nie zmieni się system polityczny i zamiast ludzi uczciwych i jednoznacznych, będą nas tumanić przeróżne tuski i cała ta zgraja nieudaczników i ludzi po prostu podłych. Co to dla kariery i pieniędzy gotowi są do największych nikczemności i zaparcia się Polski.Już mi się nawet tych nazwisk nie chce wypisywać, bo one i znane i ograne, a przede wszystkim zadufane w sobie. To nic, że tam za grosz intelektu, wiedzy,  talentu. Ale za to ogrom hucpy, złej woli, pychy i po prostu zwykłej, ludzkiej  głupoty. Komorowski wyrzucił tu kiedyś prałata, którego odziedziczył po poprzednim prezydencie, bo ten (prałat) wygłosił homilię nie taką,  jakiej oczekiwał zwolennik sowieckiej agentury w polskim wojsku (mowa o Komorowskim, który niczym własnego honoru bronił  przed rozwiązaniem wojskowych służb informacyjnych) i zaprosił do pałacu biskupa z Krakowa. Nie wiem, jaki on w poglądach, jeżeli podobnie jak dwaj doradcy, Nałęcz i Kuźniar, to daj Boże. Ważne, że otrzymał generalską bortę.
  Było dwóch wielkich polskich prezydentów - Ignacy Mościcki i Lech Kaczyński. Obaj z profesorskimi tytułami. A te wszystkie bieruty i inne jabłońskie, to tylko śmietnik.
  No to pociągnijmy temat. Czytam rozważania profesor Ewy Nawrockiej, właśnie na temat polskiej nauki, polskiej profesury. Nie wdaję się w szczegóły, bo to rzecz na naukowe opracowania, tu podam bardziej hasłowo. Pisze pani Nawrocka: "...Czy już tak długo, tak głęboko zanurzyliśmy się w szambie, że pokochaliśmy to swoje poniżenie i smród rozkładu?  (...) Obezwładniający kompromis, czy wręcz zwykłe tchórzostwo, lęk przed wychyleniem się, odsłonięciem, narażeniem się; każdy ma coś do stracenia (...) Kandydat na profesora jest nadto religijny, zbyt katolicki, niech poczeka na tytuł (...) Konkursy są ustawiane, są fikcją (...) Profesorowe pracują na kilku etatach, byle dotrwać do emerytury... Są znudzeni, wypaleni, zniechęceni, cyniczni (...) Powszechny, zatrważający upadek etyki w nauce. (...) A wokół  rozrasta się i umacnia Republika Urzędasów. "Pracownicy naukowi"  piszą sprawozdania, wypełniają ankiety, liczą godziny i kombinują, jak wyprowadzić władze zwierzchnie w pole. Wymyślają nowe nazwy przedmiotów, co parę dni zmieniają wyliczenia i wykresy, bo rektorat przysyła nowe wytyczne z ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego. Tak, wiem. Teraz jest czas na weksle, nie na książki. Bezmyślna i nieodpowiedzialna  reforma szkolnictwa podstawowego i średniego doprowadziła do kompletnej zapaści edukacyjnej. Studenci nie uczą się i nie umieją czytać, nie czytają literatury i nie myślą. Piszą z błędami stylistycznymi i ortograficznymi". Tyle pani profesor. Od siebie dodam, że drzewiej musiało być nie wiele lepiej, skoro prezydent 40-milonowego państwa robi takie byki ortograficzne, że  powstydziłby się ich pierwszoklasista z przedwojennej pierwszej klasy szkoły powszechnej. No tak, ale nie może być inaczej, skoro banda chamów  i obrzydliwców zasiada w sejmie, jakby im się te miejsca w pełni należały. Mało tego, szarogęsi się to tałatajstwo, wysuwa propozycje ustaw, raz i drugi zaważy na życiu nas wszystkich, kiedy zagłosuje za nierozsądną ustawą i podniesie łapę, bo taki jest partyjny wymóg.
  A co, upomni się historyk Komorowski, lub jego dwaj kamerdynerzy o dokładne zbadanie, właśnie z historycznego punktu widzenia sowieckich zsyłek syberyjskich, polskiego wojska tworzonego w sowietach w czasie wojny? Pokusi się któryś z nich o wnikliwe zbadanie Obławy Augustowskiej, gdzie bez wieści zginęło co najmniej kilkuset polskich żołnierzy podziemnych, zamordowanych przez sowieckie nkwd? A mało znana wywózka krótko po wojnie młodych Polaków do sowieckich kopalń węgla -  ileż takich tragedii nieznanych, a dziś celowo zapominanych? A grabież  przez sowietów z przyznanych nam Ziem Zachodnich, tuż po wojnie, całych fabryk, demontaż linii kolejowych (widziałem to zresztą na własne oczy w okolicach Jeleniej Góry). Były i polskie (tak, komunistyczne) obozy koncentracyjne na Śląsku, gdzie wsadzano polskich patriotów, tam ich  mordowano  lub zasilali oni górnicze kadry w cccp. Nie liczę na nałęczów. Liczę na panią Nawrocką.

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka