Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
171
BLOG

Stówa na miesiąc

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 1

Do widzenia, cześć, giniemy. - takie były ostatnie słowa kapitana iła 62, który dwadzieścia pięć lat temu rozbił się w lasach kabackich niedaleko Warszawy. Zginęło niemal dwieście osób i jest to największa katastrofa samolotowa w polskim lotnictwie. Po prostu sowiecki samolot, także nim kiedyś leciałem przez Atlantyk, bo nie było innych możliwości. I dziękowaliśmy Bogu, że można w ogóle polecieć, zobaczyć się z najbliższymi, a tak na dobrą sprawę dopiero na zagranicznych lotniskach można było zobaczyć, czym lata współczesny świat. Taki był prl.Ten kraj musiał kupować sowieckie maszyny, one były w cenie najlepszych  wówczas samolotów zachodnich i nim dotarliśmy do boeingów, byliśmy skazani na iły. I na nie skazany był także Lech, na dodatek coś tam prezydenckiemu iłowi wstrzyknięto i w ten sposób kilka dni temu obchodziliśmy kolejną miesięcznicę smoleńskiej katastrofy. I nie wyjdą nigdy z piekła Tusk z Komorowskim, Sikorski  z Kopaczową i znajdzie się jeszcze w tym przezacnym gronie duża liczba łobuzów i łotrów, co to przyłożyli rękę do smoleńskiego zamachu. To, żeby rodziny ofiar musiały sądownie domagać się prawdy o Smoleńsku, który od samego początku był czarny od kłamstwa, aby pani Gosiewska na tej drodze dochodziła nie tyle swoich praw, ile wiedzy o wszystkim, co wydarzyło się dwa lata temu na sowieckiej ziemi - to aż trudne do uwierzenia.
  Ten kraj i ta ziemia to jedno wielkie kłamstwo i zbrodnia. Tam nie wierzy się jednemu nawet słowu, a co dopiero całej wersji katastrofy - zamachu, który był zaplanowany z sowiecką dokładnością, bo co jak co, ale oni takie rzeczy załatwiają perfekcyjnie. Ale dziś nie da się ukryć takiej zbrodni. Kiedy śledzą nas radary i każdy  krok jest kontrolowany, kiedy każde słowo jest zapisane, a ruch obserwowany i przechowywany na ekranach i w komputerowej pamięci - jak nie dziś, to jutro upomną się o to nasi następcy.  Bo "chcesz być sługą niemca i ruska / dalej popieraj Donalda Tuska" (z internetowej poezji).
  Gdyby nie to, że każde działanie tuskowego rządu przynosi ogromne straty nie tylko w dziedzinie finansów, gospodarki i ekonomii, ale także w sferze moralnej - można by się z tego tylko cieszyć. Że mu nic nie wychodzi.  Za co weźmie się ten chłop, to wszystko spieprzy, rozwali, doprowadzi do ruiny. Tak zrobił z wojskiem, gospodarką morską i polską gospodarką w ogóle. Z polską nauką. finansami, polityką zagraniczną, kolejami, drogami, z coraz większym bezrobociem. Z ledwie wegetującą Polską. Niech nas nie zwiedza tysiące aut na drogach, bawiące się dzieci w przedszkolach, zapchane po sam dach miejscowości podgórskie i nadmorskie w wolne dni, weekendy i święta. Polak oszuka sam siebie, swój portfel i kieszeń, on się zadłuży po same uszy, ale kupi samochód i wpakuje weń żonę i dwójkę dzieci i pojedzie na świeże powietrze. Ot, nie dalej jak dwa dni temu spotkałem w jednym ze schronisk w Beskidzie Myślenickim dwie młode dziewczyny, które mówią mi, że je nie stać na dłuższe ferie czy wakacje, ale na taki jednodniowy wypad w góry muszą znaleźć te dodatkowe parę złotych. I taka jest właśnie Polska codzienna - zapracowana, ale jednocześnie pogodna i pełna optymizmu. Bo mimo wszystko ludzie wierzą, że jeszcze doczekają się w tym kraju i sprawiedliwych rządów, i czasów, kiedy kupno kilku dodatkowych litrów benzyny nie będzie stanowiło problemu. Znam rodzinę, oni oboje krótko po trzydziestce, dziecko ma nieco ponad rok, a kiedy  mąż przyniósł z pracy miesięczną pensje, to po odłożeniu na kupkę stuzłotowych rat, na życie pozostało ... sto złotych. Słownie sto. Ani słowa w tym przesady.
  To państwo już chyba oddało pole, skoro pozwala w ten sposób żyć swoim rodzinom wychowującym dzieci. Kiedy po zaspokojeniu najbardziej prostych potrzeb, braknie pieniędzy już nawet nie na kino czy spektakl teatralny, ale na ciastko dla małego czy kawę dla mamy. Czy to państwo jeszcze istnieje, skoro na wizytę u lekarza specjalisty  w ramach ubezpieczenia czeka się nawet kilka tygodni, natomiast z dnia na dzień można opłacić sobie prywatną wizytę za (zwykle) sto pięćdziesiąt złotych. A  potem często u tego samego lekarza wykonać zabieg w państwowej klinice za kolejne ileś tam złotych.
  Tymczasem UEFA, czyli europejska władza piłkarska szacuje, że na mistrzostwach naszego kontynentu zarobi co najmniej miliard euro,  Polska zapewne straci takie same pieniądze, bo coś tam nie wyszło, czegoś nie dokończono,  ktoś tam zawalił. A potem Jan Tomaszewski powie nie bez racji: a nie mówiłem?...

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka