Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
173
BLOG

Igrzyska czy chleb?

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 2

To już przekracza wszystkie pojęcia: czytam, że odwołany ze stanowiska prezes Narodowego Funduszu Zdrowia otrzymał odprawę w wysokości ponad 60 tysięcy złotych. To co prawda dziesięciokrotnie mniej niż dostał nieudolny prezes stadionu narodowego w Warszawie, ale tak czy owak sumka godna pozazdroszczenia. Ci faceci te grube tysiące zainkasowali z naszych kieszeni. One nie spadły z nieba, wypłacono je z pieniędzy państwowych, a więc wypracowanych przez nas wszystkich. Godzimy się na takie szalbierstwa, na szastanie pieniędzmi i obdarowywanie nimi ludzi zupełnie na to niezasługującymi?  Wynikają te pieniądze jedynie z kretyńskich umów, które przewidują wysokie apanaże bez względu na wartość roboty, czas jej wykonania, posiadane kwalifikacje. I sto innych wymogów.

Tymczasem Narodowy Fundusz Zdrowia, czyli dawna Kasa Chorych (a ona mimo wszystkich niedomogów była najbardziej skuteczną i wrażliwą instytucją w tak zwanej służbie zdrowia) jest jedną z najbardziej nieudolnych instytucji (dorównuje tu jedynie rządowi Tuska) w kraju i trzeba dużej wyobraźni, aby w takiej sytuacji wynagradzać nieudaczników. Tylko patrzeć, jak swoje premie odbierze Nowak -  ten od dróg -  który ogłosił  uroczyste otwarcie kilkudziesięciu kilometrów nowej szosy, prowadzącej skądsiś do Warszawy. I w cztery godziny dojedzie się  dziś z Warszawy do zachodniej granicy i w pięć godzin do Berlina. Wielkie mecyje: Lindbergh w roku dwudziestym bodajże ósmym leciał z Nowego Jorku do Paryża  o kilka godzin dłużej, i nie było takiej celebry jak z okazji oddania kilku kilometrów asfaltu. Człowieku, gdybyś miał odrobinę wstydu i miarkę honoru - to do Nowaka -  to byś cicho siedział, aby się o twojej nieudolności i głupocie nikt nie dowiedział. (to z Mickiewicza). Ale to taki zwyczaj w nadwiślańskim kraju, kiedy nagradza się ludzi zaufanych i wiernych wysokimi pieniędzmi, aby wykazać prostaczkom, czyli narodowi, że jednak ktoś nad tym wszystkim czuwa, ma rozeznanie w najdrobniejszych szczegółach i nie zapomina o tych, co w słusznym szeregu. Ale że to wszystko humbug, to my dobrze wiemy i równie dobrze dziś wiemy, że rządząca platforma dołuje w szybkim tempie i nie minie klika miesięcy, kiedy tę zgraję nieudaczników, miernot i wydrwigroszy pogonimy i zastąpimy ją gronem ludzi zacnych, zawodowo przydatnych, nieskorumpowanych fachowców. Co to znają się na sprawach państwa i nie będą go doić, upadlać, poniżać w oczach własnego społeczeństwa, cyckać ze wszystkich stron. Tak mi się w każdym razie dziś wydaje. I niechbym się nie mylil.
  Wydaje mi się także, że to sprawa kilku miesięcy. Nie wiem. Przyśpieszone wybory, zamach stanu, wielki społeczny wybuch...
  No bo przecież nie damy sobie wmówić, że to niedoświadczeni piloci rozbili rządowy samolot w Smoleńsku, ale  - jak dowodzą niezależni eksperci -  nastąpił wybuch, który rozwalił maszynę, zabił ludzi i rozpadł się w drobny mak. Nie damy sobie wmówić, że najważniejszą dziś sprawą w Polsce są zawody piłkarskie, bo one mają tylko przesłonić tutejsze niedoróbki i dać ludziom igrzyska zamiast chleba. Nie damy sobie wmówić, że  w ogromnym stopniu podniósł się poziom życia w Polsce, bo to hasło obowiązuje jedynie wśród garstki najlepiej zarabiających i najbardziej sprawnie ukrywających się oszustów. Ogół żyje bardzo skromnie i wygląda jedynie ostatnich dni miesiąca, kiedy jest wypłata.
        Prawda, liczą się nowoczesne drogi, sprawne kolejnictwo, dobrze wyszkolona armia, dobrze funkcjonujące urzędy, troska o zdrowie Polaków. To jest podstawa dobrze prosperującego państwa. A cała reszta to furda, nie warta funta kłaków. Ale te kłaki dla tusków po stokroć ważniejsze, bo one przysłaniają wszelkie niedostatki, i łatwiej zasłonić się warszawskim stadionem narodowym, którego koszt przekroczył wszelkie możliwe symulacje, niźli odpowiedzieć Kowalskiemu, dlaczego na rekonwalescencje złamanej ręki musi czekać do grudnia, bo taka jest kolejka do ortopedy. A ja pamiętam sprzed iluś tam lat wyszydzane dziś Kasy Chorych, kiedy do lekarza przychodziło się niemalże z marszu, na zabieg czekało się tydzień, dwa, a bywało, że i od ręki szło się na stół.
  Niech ten Tusk zniknie wreszcie z polskiego horyzontu wraz ze zgrają klaskających mu ludzi, równie nieudolnych jak on sam. Kopaczowa spieprzyła polskie zdrowie do imentu, Nowak z Grabarczykiem sknocili wszystko na drogach i na torach, Klich rozbroił armie, a Tusk wszystkiemu patronował i rozdawał posady. Nagradzał nie za wykonaną pracę, ale za wierność i służalczość. A potem jest taka bufetowa w Warszawie, co to na mistrzostwa w piłce rozgrzebała całą stolicę; jest taki facet od wojska, co to z jednej korwety czyni marynarkę wojenną, a jeszcze inny przywraca dawne bolszewickie demony i na gdańskiej stoczni wiesza zapomniany już szyld. Gdyby tego idiotę od tej zmiany przywołać do Krakowa, zapewne przywrócił by tutejszej hucie jej dawne imię.
  Czym się naraziła Polska Panu Bogu, że jej takich ludzi zsyła, chciało by się zapytać ...

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka