Jacek, to jednak porządny chłopak. Zaprosił swoim samochodem nad zalew do Kryspinowa. Zawiózł tam i z powrotem. A przecież mógł, wzorem tak zwanych polskich biur turystycznych, zawieźć i zostawić, a samemu dać nogę. Stało się już jakby polskim obyczajem turystycznym: nabijać ludzi w butelkę. Obiecywać złote góry, grabić polskie kieszenie, zawozić na miejsce, jeszcze pół biedy Bułgaria, ale już Kuba? Bo trzeba wracać samemu, za własne pieniądze, własnym pomyślunkiem. Zatroskać się o nocleg, o transport, pieniądze i sto innych rzeczy, jakie się wyłaniają, a jakie są wkalkulowane w cenę wyjazdu. W wysoką cenę, jaką klient zapłacił w biurze turystycznym za wakacje nad morzem, nad oceanem, w górach, w jaskiniach. Wiem, że rzadko kiedy, bardzo rzadko, jeżeli w ogóle, oszukanemu i niedoszłemu turyście uda się w pełni odzyskać pieniądze. Właściciel biura ma początkowo pewne kłopoty, ale w dziewięćdziesięciu procentach uda mu się wyjść obronną ręką z takiej opresji Jeżeli człowiek wniesie sprawę do sądu, to będzie czekał rok, dwa na wokandę, a jest i tak bardziej niż pewne, że stoi na przegranej pozycji. Bo firma albo już nie istnieje, albo nie ma pieniędzy na zwrot kaucji, nie mówiąc o odszkodowaniu. Litościwe polskie sądy, rzekomo tak przepracowane, a przy tym do bólu (bulu?, kłania się prezydent dużego, europejskiego kraju!) sprawiedliwe, mają takie sprawy w nosie. Wiadomo, że polskie sądy zatrudniają ludzi z zewnątrz, którzy piszą projekty i uzasadnienia wyroków, ledwie tylko zapoznając się ze sprawą. Występowałem swego czasu w dość niskim raczej sądzie, chyba powiatowym jako świadek w błahej sprawie, widziałem cały ten sądowy blichtr. Napuszenie sędziów, wyniosłość adwokatów i tan cały zabiedzony tłumek świadków. Nie daj Bóg się procesować.
Wracając zaś do tych oszukańczych praktyk biur turystycznych, to tam nie może być pobłażania. Może nie od razu szafot czy zesłanie, ale coś w tym stylu. Na pewno likwidacja biura, wysokie kary pieniężne, na pewno areszt i podanie do publicznej wiadomości, na koszt oczywiście podsądnego, nazwy biura, nazwiska właściciela i przeproszenie klientów. No bo jak to - ktoś wykupił za ciężkie pieniądze wakacje dla całej rodziny, wybulił dobrych parę tysięcy i został na lodzie! Z płaczącymi dziećmi, z biadoląca żoną i niespełnionymi marzeniami. Zdobycia Mount Everestu, najgłębszej jaskini świata, pokłonienia się Dalaj Lamie i przejażdżki wielbłądem pod Cheopsem. Byłem kiedyś rzecznikiem prasowym krakowskiego Orbisu, ale tam nie mogło być nawet mowy o czymś takim. Dla kierownictwa biura było to coś tak nieprawdopodobnego, że aż nie mieściło się nikomu w głowie, że można by w ten sposób oszukać klienta. Wyższe standardy tamtych czasów? - to przecież był czas siermiężnego "socjalizmu". Tak, socjalizm kradł i oszukiwał ile wlezie. Zabijał, niszczył ludzi, marnotrawił sumienia, wystawiał uczciwość na najcięższą próbę. A jednak nikomu wówczas nie przyszło by do głowy, aby w ten sposób dochodzić do bogactw, do pieniędzy. Mimo oszukańczego prawa i żadnej sprawiedliwości, takie praktyki były raczej do pomyślenia.
Tak, oskarżam państwo polskie o wszystkie tego rodzaju machlojki i nieuczciwości. O nieuczciwość w podejściu do obywatela, o igranie sprawiedliwością, o pozostawienia obywatela samemu sobie, kiedy państwo nie jest zainteresowane sprawą. A w tym przypadku absolutnie nie jest. Państwo walczy o swoje przetrwanie, o interesy polityków, dziś konkretnie platformerskich kolesiów. Walczy o unicestwienie opozycji, bo ona jedynie jest w stanie powstrzymać rozkład i upadek dzisiejszego państwa.
Międzywojenne dwudziestolecie było sukcesem młodego państwa.Do tamtej pozycji Polska od tamtych lat nie doszła. Prawda, okupacja najpierw niemiecka potem sowiecka, i na koniec nieudolność tuskowa, która aż bije po oczach - nie jest łatwo z tego wszystkiego się wykaraskać. Przykłady można mnożyć i to nie tylko ze sfery gospodarczej, ekonomicznej. Także moralnie jak mocno upadliśmy. Jeżeli kolesie tuskowi i on sam wyplątali się bez najmniejszych kłopotów z tych wszystkich afer, nawet tej największej hazardowej, to potem już się ze wszystkiego wyplatali. Ze stoczni, z kopalń, z wojska i obronności, dróg i kolejnictwa. I nawet największa ze wszystkich katastrofa - smoleńska, jak dotąd uchodzi im płazem. Choć w tym wszystkim maczali palce, a nieraz byli prowodyrami i harcownikami - do tej pory główni harcownicy nadal na ciepłych rządowych i partyjnych posadkach.
Platforma obywatelska napawa mnie obrzydzeniem. Za skorumpowanie Polski, za trwanie w bezruchu, za tych wszystkich nowaków, tusków i rostowskich. Za Smoleńsk i śmierć Lecha i dziesiątków szlachetnych ludzi. Za frymarczenie moim i twoim krajem. Za wasalstwo wobec sowietów, za politykę ustępstw wobec angeli.
Panie Tusk, pan myślisz, że za to nigdy nie odpowiesz?
Odpowiesz i to całkiem rychło.
3928
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)