Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
304
BLOG

Nowy biskup z wypieczonym chlebem

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Polityka Obserwuj notkę 0
Mam ja swojego ulubionego biskupa radiowego, Józef Zawitkowski. Oczywiście radiowy umownie, jest biskupem łowickim. Mądry tą głęboką mądrością ludzką. Starszy pan, wyciszony, inteligentny, z radiowymi, od czasu do czasu, mszami i homiliami. Które pobudzą do refleksji, sprzyjają myślom, przyjdzie zastanowienie. Po drugiej stronie jest krakowski biskup Pieronek. Zaliczyłbym go do dawnej kategorii księży-patriotów. Z polityką, której nie uznaję, z ideologią, którą się brzydzę. Ale pal sześć biskupie przekonania, do kościoła przychodzi się dla modlitwy.
    Zawitkowski to jednak kawał gościa. Nie dość że mądry hierarcha, to jeszcze do tego poeta i kompozytor. Miał niedawno radiową homilię, bardzo spodobała mi się uwaga, jaką skierował do wiernych, że "chleb nie jest wyprodukowany - chleb jest wypieczony".i dalej, że my nie znamy dziś "nabożeństwa chleba". To prawda. Zasłuchani w bełkot radiowo-telewizyjny, zaczytani w codzienne gazety, przesiąknięci - przepraszam za wyrażenie - pierdołami, zdajemy się nie zwracać uwagi na to nas otacza, w tym na piękno polskiego języka. Na jego składnie, na określenia "w dniu dzisiejszym" i "tydzień czasu" - a przecież taka jest nasza polszczyzna na co dzień. Profesor Walery Pisarek z Uniwersytetu Jagiellońskiego powiedział mi kiedyś w wywiadzie "Cieszmy się polską mową", a nie "polskom mowom". Pytam profesora, czy nie denerwują go amerykanizmy w polskim języku, na przykład: sklep otwarty 24 h. Oczywisty błąd, stwierdza profesor, albo moda specyficzna. Podobnie zreszta jak określenie złotówki skrótem PLN (polish new, polski nowy), co jest zresztą prawnym skrótem międzynarodowym, ale my jesteśmy przyzwyczajeni do skrótu zł. i niech już tak pozostanie. Język polski jest jednym z oficjalnych języków w Unii Europejskiej, a więc do wszystkich unijnych instancji Polak może pisać w języku polskim. Inna sprawa czy z takiego pisania cokolwiek mądrego wyniknie, mowa jednak o naszych prawach.
   Staram się nie słuchać polityków w radiu czy w telewizji, ale nie zawsze się to uda. Te głupie miny, udawana mądrość, napuszony styl. Pomijając już sam bełkot polityczny, to jeszcze do tego ta składnia, ten akcent i w tym wszystkim ta hucpa niesłychana. Czyż nie piękna jest w tym momencie uwaga biskupa o chlebie?
   Jeden z czytelników moich "Zapisków" (nieodmiennie dziękuję za czytelnictwo!), Mencjusz pyta retorycznie: Czy Polacy się wreszcie kiedyś obudzą? No właśnie, odpowiem panu - kto z nas nie chciałby tego wiedzieć. Zapadła Polska w niezwykłą drzemkę i cokolwiek z nami zrobi Tusk i jego rząd/nierząd, :Polak przyjmie ze spokojem, spuszczoną głową i kiedy mu plują dziś rządzący w twarz, on odpowie niezmiennie, że deszcz pada. Polsko, zbudź się, mówiłem tu raz i drugi, jakby powołując się na niedobre hasło niemieckie, ale jego idea jest absolutnie słuszna. Zbudź się Polsko z letargu w jaki zapadłaś. Zerwij te krępujące cię więzy i odetchnij głęboko. Przebudź się Polsko i rozejrzyj  wokół siebie, tam są kraje naprawdę wolne, dostatnie, szczęśliwe postawą swoich ludzi.

 

    A tak naprawdę, to nie ma kraju naprawdę wolnego i szczęśliwego, bo po prostu nikt takiego ustroju jeszcze nie wymyślił. Tusk ze swoją zieloną wyspą jest po prostu  kłamcą , który kłamie co krok, a jego fałszywy uśmiech znamionuje nie tyle pewność siebie, aie przekonanie o swojej porażce, która dotknie jednak nie tylko jego, ale nas wszystkich.. Dyktatorzy mają jednak to do siebie, że wcześniej czy później dopadnie ich gniew ludu i w najlepszym wypadku pogonią jak psa, w gorszym, skrócą go (dyktatora, nie psa) o głowę. Tego jednak Tuskowi nie życzę, a niech sobie jeszcze pożyje w  kraju, jaki stworzyl na swoje podobieństwo. Niech zobaczy, jak żyje lud polski, że to ani kolorowa wyspa, ani dawne galluxy, ani salon elitarny z Wajdą i Kulczykiem. A lud polski żyje nie tyle biednie, i ubogo, ile bardziej niż skromnie. Żyje za te dwa, trzy tysiące, jakie pan/pani domu przyniosą na koniec miesiąca. A tu do opłacenia szkoła, przedszkole, rata, a jak przyjdą wakacje?  Nie ma mauritiusów, być może nie ma i krańcowej biedy - choć ja wiem, czy tak naprawde jej nie ma? Jest w każdym razie olbrzymi rozrzut pomiędzy nędzą a bogactwem, a róŻnica jest taka, jak  między barem mlecznym, a wykwintną restauracją na krakowskim Rynku czy na Marszałkowskiej. Są ludzie, co się obnoszą swoją bogatością i wykwintem, rzadziej spotka się tych, co otwarcie pokazują swoją biedę. I choćby nie wiem jak prężyli muskuły Rostowski, Sikorski i Pawlak, zawsze  wyjdzie ich nijakość i małość, uległość wobec możnych. Można było nie lubić Lecha, ale nie można mu odmówić wielkości politycznej i przezorności. A skąd szacunek dla Lecha ze strony przywódcy Gruzji, którą polski prezydent uchronił przed niechybną sowiecką agresją. Domyślam. się, że Pieronek do dziś nie może mu wybaczyć, że spoczął w Srebrnych Dzwonach, ale - szczęściem - decyzja nie zależała tu od niego, choć jest chyba także biskupem wawelskim.
   I jeszcze dwa słowa o Babiej Górze, która została zdobyta kilka dni temu, po raz pierwszy w tym roku oraz po raz iksty w ogóle. To piękna góra, najpiękniejsza w całych Beskidach i w nich najwyższa. Kuba nowojorski, kiedy mu o tym doniosłem powiedział, że jest "pod wpływem polskiej kultury górskiej". No ba, przecież kilkanaście lat temu wspólnie zdobywaliśmy BG, w upiornym zresztą deszczu i równie upiornej burzy. Pamiętasz ten nasz wielki termos metalowy, który odrzuciliśmy sto metrów od siebie, aby uniknąć piorunów?

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka