Kwestia pierwsza. Mówi, żeby nie robić wieców w trakcie EURO2012.
Że co, hę?
Ja rozumiem, partia nic nie robienia. Jak nie 500 dni spokoju, to euro 2012 i tak możnaby się w kółko odbijać od jednego do drugiego, i obijać co nie?
Abstrahując zupełnie od tego jaka miałaby być natura protestów i czy byłyby słuszne czy nie za bardzo, to Polacy są zbyt dumnym i zbyt potężnym narodem, żeby w możliwości manifestowania przez nich miało stać im na drodze jakieś EURO i jakiś pajac gadający od rzeczy.
Kwestia druga. Obrona Tymoszenko. Że niby Ukraina siedzi w dawnych epokach, i, że teraz jest cool, europejsko i nie karze się polityków za to cokolwiek przeskrobią. Bezkarni politykienierzy, to jest to! Jak Ukraińcy mogą o tym nie wiedzieć?
Eee... to ja jednak wolę tą dawną epokę w powyższym wypadku.


Komentarze
Pokaż komentarze