Jestem młody, wykształcony z dużego miasta. Jestem także w przerwie między sprzedażą jednego BMW, a kupieniem sobie następnego.
Samochodem zamierzam i tak jeździć, choćby dlatego, że dużo podróżuję po Europie. Ale jak jadę po Polsce to żal. Drogi dziurawe, na większości z nich brak kontroli drogowych i fotoradarów. Nawet drogi krajowe w opłakanym stanie. A autostrad i dróg ekspresowych tyle ile kot napłakał. Brak kultury na drogach - kierowcy uważający, że ograniczenia prędkości ktoś wystawił dla żartów i zwalniający tylko na widok policji, albo nielicznych, oznaczonych (sic!) fotoradarów. Na dodatek astronomiczne ceny za przejazdy autostradami. Mimo już wysokich cen paliwa, na które to ceny w większości składają się podatki.
W USA wiele autostrad też jest płatnych. Ale mają o wiele niższe ceny paliwa.
W Niemczech ceny paliwa są przybliżone co w Polsce (minimalnie wyższe), ale za to darmowe autostrady.
Na Ukrainie drogi są słabe, ale też mają wyraźnie niższe ceny paliwa.
We Francji jest pełno fotoradarów, a autostrady i drogi ekspresowe są budowane wzdłuż istniejących dróg krajowych.
W krajach skandynawskich też są ciekawe pomysły jeśli chodzi o drogi ekspresowe plus bezpieczniejsze prędkości na drogach.
W Wielkiej Brytanii, Holandii i w wielu innych krajach europejskich istnieją zaawansowane kampanie przeciwko piratom drogowym.
Hiszpania w stosunkowo krótkim czasie polepszyła diametralnie stan swojej infrastruktury drogowej.
Natomiast w Polsce brak zorganizowania, brak odpowiednich koncepcji budowania dróg, nagminne łamanie przepisów drogowych i pełno wypadków, drogie paliwo, drogie przejazdy nielicznymi autostradami i opłakany stan większości dróg. Nawet nowowybudowane drogi, nie dość, że często przepłacone, to okazuje się, że często z setkami defektów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)