Wrócił napis z Leninem nad bramę stoczni gdańskiej LOL.
Ktoś tłumaczył, że to do inscenizacji filmu. To co, rozumiem, że jak film o powstaniu warszawskim to stolicę należy obrócić w gruzy??
Ktoś tłumaczył, że to element naszej historii. Jakiej naszej, bo na pewno nie mojej, ani nie polskiej historii.
Ktoś za to dobrze napisał, że jak już upamiętniać jakoś, to może jako pomniczek połamanego napisu gdzieś przy rowie obok bramy - upamiętniający walkę z systemem komunistycznym i jego przełamanie.
Ten napis to obcy element narzucony siłą i hołdujący jednemu z największych zbrodniarzy.
To co następne? Może napisy wjazdowe do Bydgoszczy zmieńmy na Bromberg, Gdyni na Gottenhafen, Łodzi na Litzmannstadt, a do Katowic może ustawmy na Stalinogród??


Komentarze
Pokaż komentarze (4)