0 obserwujących
7 notek
8052 odsłony
  1878   0

Ukraina w świetle polskiej ustawy 1066

    Niewiele osób wie co zawiera ustawa 1066 i co ma ona wspólnego z Ukrainą i interwencją rosyjską na Ukrainie. Jest to jedna z ustaw która cofnęła nas do czasów PRL-u, a o której media milczą. Pytanie – dlaczego?

      Spora część naszego społeczeństwa pamięta wkroczenie polskich wojsk do Czechosłowacji w 1968 roku, mniejsza liczba pamięta radziecką interwencję na Węgrzech w 1956. Jego uwaga obecnie skupiana jest na zwracaniu przez gremia międzynarodowe uwagi Rosji o niewłaściwych jej działaniach na Ukrainie. Pytanie tylko, czy UE i Polska ma moralne prawo do takich działań.

 
    Rząd Polski przedkładając w styczniu 2013 roku projekt ustawy 1066 (którą można nazwać ustawą o „bratniej pomocy”) argumentował konieczność jej wprowadzenia wymaganiami przepisów Unii Europejskiej. Ustawę tę w trybie nadzwyczajnie szybkim przegłosowano. Co w takim razie jest tak kontrowersyjnego w jej zapisach ? Po pierwsze to, że w ramach tzw. „wspólnych operacji” służby porządkowe innych państw (nie tylko z obszarów UE, ale także spoza niej, w tym także Rosji) mogą uczestniczyć w ochronie imprez masowych, wspólnych patrolach, obserwacjach (czyli prowadzeniu działań operacyjnych). Mogą również zostać użyte do tłumienia ewentualnych wystąpień polskich obywateli. W ustawie nazwane są one „ratowniczymi działaniami”, co stanowi moim zdaniem przykrywkę faktycznego charakteru ustawy. Ustawa została przegłosowana w polskim sejmie głosami większości ugrupowań, co świadczy o tym, że interesu naszych obywateli nie reprezentuje żadne z nich. W ostatnim czasie dokonano również nowelizacji ustawy dotyczącej zgromadzeń publicznych i możliwości wprowadzenia przez prezydenta stanu nadzwyczajnego. Do tego pod płaszczykiem sprawy Trynkiewicza, wprowadzono możliwość umieszczenia obywateli w ośrodkach odosobnienia.
Cytując ocenę Dariusz Loranty nadkomisarza Wydziału ds. Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP zamieszczoną - http://wpolityce.pl/wydarzenia/71664-loranty-nie-chce-slyszec-na-polskich-ulicach-slow-halt-ustawa-o-pomocy-obcych-sluzb-to-bubel-nasz-wywiad, „Ustawa w sposób nieprecyzyjny wskazuje na wspólne działania w trakcie aktów terrorystycznych. Tu rodzi się kolejny problem, ponieważ w niektórych krajach europejskich w trakcie zdarzeń o znamionach terrorystycznych, snajper unieszkodliwia sprawcę zagrożenia. Kto odpowie za strzał snajpera do terrorysty? Czy obowiązuje prawo krajowe, czy kraju, z którego pochodzi strzelec? Rozumiem, że założenie jest następujące: mamy konkretny problem i zapraszamy policję, ochronę vipów i ratowników. Jednak pytanie, jakie problemy zmuszają nas do sprowadzenia innych służb na tak długi okres? Komendanci zapraszają obce służby na czas do 90 dni. Jaka impreza trwa tak długo? Minister „zaprasza” obce siły nawet na dłuższy okres, ale nie jest określone na jak długo. W naszej historii zdarzali się tacy, co zapraszali obcych. Potem się okazywało, że obcy działali u nas sprawnie, ale nie chcieli wyjść. Jest wiele pytań w tej sprawie. Kto w jakich okolicznościach ma dowodzić? Kto ma podejmować decyzje? W ustawie wymienia się koordynatorów, ale odpowiedzialnych brak. (…) To rodzi wiele pytań m.in. o kwestie odpowiedzialności za działania ludzi służb w Polsce. Zawsze może dojść do pomyłki. W Polsce gdy „antyterroryści” pomylą drzwi, wiadomo kto płaci za zniszczenia. Co więcej, ta ustawa pozornie dotyczy jawnych działań prewencyjnych, ale jednak tylnymi drzwiami wprowadza możliwość pracy operacyjnej policji kryminalnej. Bulwersuje mnie również podstawa zapraszania określona w ustawie, oznacza ona bowiem, że zawsze i wszędzie możemy wystąpić o wspólne działanie do obcych służb.
 
      Patrząc przez pryzmat powyższych można stwierdzić, że ukazało się wiele tekstów dotyczących Ukrainy, Janukowycza, Majdanu. W większości z nich ubolewano nad wydarzeniami które miały miejsce na Majdanie. Stwarzany w nich był obraz na potrzeby sytuacji. Wiedziano doskonale jaki będzie odbiór społeczny wydarzeń na Ukrainie, które zostały przedstawione w sposób stwarzający dla szarego obywatela wrażenia, że są one analogiczne jak w przypadku historii „Solidarności”. Choć nie można nie odnaleźć analogii w genezie rozwoju sytuacji. Dlaczego ?, bowiem gdyby nie zima 1978/79 i 1979/80 i jej konsekwencje ekonomiczne, które nałożyły się na fatalnie prowadzoną politykę gospodarczą w okresie 1970-80 prawdopodobnie nigdy nie doszłoby do niepokojów społecznych i w konsekwencji do powstania „Solidarności”. Analogicznie przyczyną powstania Euromajdanu było pogorszenie się sytuacji ekonomicznej kraju, a także rosnącej korupcji i raiderstwa (przejmowania w pseudo majestacie prawa m.in. firm), nepotyzmu, obsadzania stanowisk członkami Partii Regionów i całkowitej bezkarności wspierających Janukowycza oligarchów.
 
  W tym momencie zatrzymajmy się i spójrzmy na ciekawą analogię z sytuacją w naszym kraju. Po zapowiadanej przez PO w trakcie wyborów w 2010 roku polskiej Irlandii, analogicznie jak poprawie sytuacji zapowiadanej przez Tymoszenko pozostały jedynie wspomnienia i to pomimo wpompowania w nasz kraj przez UE miliardów euro. Większość stanowisk obsadzona jest przez przedstawicieli jedynie słusznej partii. Przejmowane są ziemie i majątki polskich obywateli przez podstawione firmy, a ci którzy płyną pod prąd stają się obiektem np.: kontroli skarbowych. Czy słyszeliśmy pomimo ciągłego ujawniania afer przez ABW i CBA, by ktoś poniósł z tego tytułu konsekwencje, zwłaszcza gdy jest to człowiek z układu. Zastanówcie się nad tym?
 
     Ale wracając do Ukrainy, co najważniejsze, o czym nikt głośno nie wspomina to fakt, że początek problemów Ukrainy zaczął się w latach gdy funkcję premiera sprawował Lidia Tymoszenko. Po zakończeniu pomarańczowej rewolucji doszło bowiem do pogłębienia symbiozy polityki i wielkiego biznesu, w wyniku którego zaniechano reform gospodarczych i nie doszło do przełomu w procesie zbliżenia Ukrainy do UE. W kontekście tych faktów, niezrozumiałe jest obwinianie Janukowycza, o niepodpisanie wynegocjowanej już umowy o partnerstwie. Zwłaszcza, że gdy po ogłoszeniu przez Ukrainę decyzji o wstrzymaniu rozmów z Unią Europejską Putin oświadczył, że słyszał ze strony europejskich partnerów "groźby sięgające aż ułatwienia organizacji masowych protestów". W kontekście tej wypowiedzi można było spodziewać się, że działania rosyjskich służb specjalnych doprowadzą do tego, żeby doszło na Ukrainie do protestów. Co ciekawe główną siłą napędową protestów nie były organizacje proeuropejskie, ale „Prawy Sektor”, w którego programie znajdujemy następujący tekst „podstawą ładu społecznego w kraju ma być naród ukraiński jako kategoria naturalna/biologiczna oraz wyjątkowa wartość”. Poza tym „Prawy Sektor” jasno zdefiniował swoje zapatrywania na obsadzenie stanowisk po udanej rewolucji, jakie one były, no cóż łatwe do przewidzenia - zastępców szefów wszystkich resortów siłowych, a także dowódcy wojsk wewnętrznych MSW. Poparcie przez Polskę działań działaczy tej partii jest o tyle kuriozalne, że jednym z elementów programowych tego ugrupowania jest przyłączenie części wschodnich ziem polskich do Ukrainy.
 
Jakie są możliwe scenariusze dalszego ciągu wypadków na Ukrainie ? Jest ich dwa:
 
Scenariusz I – w przypadku zamieszek na Ukrainie, żadna z organizacji i państw nie zdecyduje się na interwencję na Ukrainie, bowiem taka sytuacja prowadziłaby do wojny o skali globalnej. A analogicznie jak w 1939 roku, nikt nie będzie chciał umierać za Kijów (wtedy Gdańsk). Co spowoduje wymuszenie przez Rosję podziału Ukrainy na dwie części tj. przyłączenie do Rosji najważniejszych części Ukrainy w których zlokalizowane są zagłębia surowcowe oraz bazy wojskowe i pozostawienie jako problemu Polski, UE i USA zachodniej części Ukrainy. Dzięki temu Rosja zyskuje to na czym jej tak naprawdę zależało i jako bonus otrzymuje wciągnięcie Polski, UE i USA w rozwiązywanie problemów w zachodniej części Ukrainy, który zresztą same sprowokowały.
 
Scenariusz II – w przypadku spokojnego przebiegu dalszych wydarzeń na Ukrainie dojdzie do całkowitego wchłonięcia przez Rosję Ukrainy i ewentualnego stworzenia marionetkowego rządu obsadzonego przez osobę desygnowaną na to stanowisko przez Rosję (analogicznie jak Łukaszenka na Białorusi).
 
     Konsekwencje jednego i drugiego scenariusza dla Polski nie są korzystne, niezależnie bowiem od rozwoju sytuacji Polska straci na tym gospodarczo poprzez zmniejszenie możliwości działania polskich firm na wschodzie i zmniejszeniu eksportu do Ukrainy i Rosji co spowoduje spadek krajowego PKB i pogorszy i tak nie najlepszą sytuację ekonomiczną naszego kraju. W przypadku natomiast rozwinięcia się scenariusza I, nasz kraj będzie zmuszony ponieść koszty pomocy dla zachodniej części Ukrainy i zmagać się na arenie międzynarodowej z atakami tak ze strony Ukrainy jak i Rosji. Co w dłuższej perspektywie spowoduje całkowitą marginalizację Polski w strukturach UE.
 
    Zdając sobie z tego sprawę, że spowoduje to niepokoje społeczne w naszym kraju i chęć pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi, którzy sprokurowali tą sytuację, ustawa 1066 będzie narzędziem, dzięki któremu będą usiłowali się przed tym uchronić. Choć moim zdaniem przyczyną takiego, a nie innego kształtu ustawy 1066 i pośpiechu w jej procedowaniu była świadomość, że kończy się czas sprawowania władzy przez obecnych polityków i trzeba było coś z tym „fantem” zrobić.
Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale