Ta płyta, a raczej płyty, to druga odsłona zespołu, który pod przewodem Kaisera i Smitha nagrał znakomity album "Yo Miles!". Od razu uprzedzam, że ci, których tamta płyta zachwyciła, również i tą nie będą zawiedzeni. Jest nieco inna, ale liderzy i całkiem niemały zespół nie zawiedli. Nagrali po prostu świetną muzykę.
Omawiając ten album nie sposób nie wrócić do samych początków tej grupy, która swą nazwę zawdzięcza płycie "Yo Miles!" z 1998 roku, która była poświęcona w całości interpretacjom muzyki Milesa Davisa z elektrycznego okresu jego twórczości z pierwszej połowy lat 70. Płytą "Yo Miles!" nie będę się szerzej zajmował. Zresztą omówił ją sam twórca Diapazonu, AEG, mogę jedynie zgodzić się z jego opinią, że muzyka na tym albumie acz jest niełatwa, to niezwykle piękna.
Słuchając jej, miałem z jednej strony nadzieję na część dalszą eksploracji muzyki Milesa Davisa przez ten zespół, a z drugiej strony obawiałem się, że Wadada Leo Smith i Henry Kaiser nie nagrają muzyki, która by choć dorównywała tej z "Yo Miles!". Wiadomo nie tylko z historii branży muzycznej, filmowej, ale również innych dziedzin sztuki jak trudno stworzyć dzieło, będące kontynuacją arcydzieła, żeby odbiorcy uznali je za co najmniej dorównujące poprzednikowi.
Pytanie więc jest proste: czy muzyka na "Sky Garden" dorównuje albo nawet przewyższa muzykę z "Yo Miles!"? Słuchając wielokrotnie "Sky Garden" starałem odpowiedzieć sobie na to pytanie i muszę się przyznać, iż nadal nie mam wyrobionego na ten temat zdania. Różnice między tymi płytami są duże, bowiem w przeciwieństwie do "Yo Miles!" na której przeważały utwory Milesa Davisa (tylko jeden był kompozycją Wadady Leo Smitha), to na "Sky Garden" aż 5 z 11 utworów nie są kompozycjami elektrycznego Milesa. To nie jedyna różnica, gdyż muzyka na "Sky Garden" jest o wiele bardziej spokojna i stonowana, co nie znaczy, że letnia w porównaniu z wielce energetyczną muzyką z poprzedniczki.
"Yo Miles!" to był atak dźwiękami, "Sky Garden" to raczej zabawa klimatem. Oczywiście skład muzyków grających na tych albumach poza liderami, basistą Michaelem Manringiem i Rova Saxophone Quartet jest inny, ale zwróciłbym uwagę na znaczące wzmocnienie roli perskusjonaliów, a zwłaszcza udział Zakira Hussaina, który tak pięknie na tabli buduje nastrój w "Great Expactations". Ciekawy jest duży wkład klawiszowca Toma Costera, który jest na tym albumie jednym z pierwszoplanowych muzyków. Jego klawisze są prawie wszechobecne, zresztą z niewątpliwym pożytkiem dla prezentowanej muzyki.
Odnośnie innych muzyków biorących udział w tym projekcie, nie można nie wspomnieć o dwóch saksofonistach: Gregu Osbym i Johnie Tchicaiu, jak i dawnym współpracowniku Franka Zappy, Mike’u Keneallym, grającym na gitarze i klawiszach.
Reasumując, bez względu na to, czy "Sky Garden" przebił "Yo Miles!" czy nie, warto zakupić ten album. A jak ktoś miałby jeszcze niedosyt może skusić się na nagrany na tej samej sesji w tym samym składzie co "Sky Garden" podwójny "Upriver", którego przyznaję nie słuchałem, ale z zestawienia granych tam prawie wyłącznie kompozycji Milesa Davisa takich jak "Bitches Brew" lub "Black Satin" może być równie interesujący.
Henry Kaiser & Wadada Leo Smith: Yo Miles! - Sky Garden (2004)
Henry Kaiser - electric guitar
Wadada Leo Smith - trumpet & electric trumpet
Michael Manring - bass
Tom Coster - keyboards
Greg Osby - alto saxophone
Steve Smith - drums
Zakir Hussain - percussion, tabla
Mike Keneally - electric guitar, keyboards
Karl Perazzo - percussion
John Tchicai - soprano & tenor sax
David Creamer - electric guitar
Chris Muir - electric guitar
-
Rova Saxophone Quartet -
Bruce Ackley - soprano & tenor sax
Steve Adams - alto & soprano sax
Larry Ochs - soprano & tenor sax
Jon Raskin - alto, baritone & soprano sax
Album 1
Album 2


Komentarze
Pokaż komentarze (4)