Grzegorz Karnas, który jest spiritus movens tej płyty i robi prawie wszystko - napisał muzykę (z wyjątkiem "Bye, Bye Blackbird" i "Nie Można Mówić Kłamstw (Akt 2)") i słowa, zaaranżował, nagrał i wyprodukował ten materiał – nie jest przynajmniej dla mnie jakimś nowym odkryciem.
Przyznam, że już jego pierwsze nagranie - "Reinkarnasja", wydane przez Jazz Forum Records i Not Two, było dla mnie pewnego rodzaju objawieniem, a świetne wykonania takich standardów jak "There Is No Greater Love", "Body And Soul", czy też "Too Young To Go Steady" pozwalały mi sądzić, że rodzi się powoli nowa gwiazda polskiej wokalistyki jazzowej.
Niestety od tego czasu upłynęło dużo czasu, a Grzegorz Karnas milczał, dlatego muszę przyznać ze wstydem, że gdy pojawił się właśnie omawiany album jakoś go pominąłem. Wydane w 2004 roku "Sny" są płytą obiecującą, ale nadal Grzegorz Karnas występuje w roli pretendenta, ciekawego talentu, a nie dojrzałego artysty. Piszę to z żalem, gdyż wolałbym, żeby Karnas wydał płytę (może będzie to ta następna, trzecia), która postawi go na czele stawki i pozwoli mu wyjść z grona utalentowanych outsiderów.
Wracając do "Snów". Tak jak poprzednia "Reinkarnasja", zaczynają się naprawdę mocnym uderzeniem. Tam taką rolę spełniło znakomite wykonanie "There Is No Greater Love". Tę płytę otwiera świetny, długaśny 14–minutowy utwór tytułowy, w którym bawią słuchacza zarówno zabawy słowami Karnasa, jak i piękne frazy wygrywane na saksofonie tenorowym przez Tomasza Szukalskiego, plumkanie pianina Fendera, za którym zasiada Michał Tokaj, a także plamy dźwiękowe, które tworzy na gitarze Damian Kurasz.
Pozostałe utwory są znacznie krótsze i niestety sprawiają wrażenie szkiców do naprawdę ciekawych utworów. Utwory ciekawsze są przemieszane z utworami słabszymi. Chociaż na przykład takie "korzenne" wykonanie "Bye, Bye Blackbird" z preparowanym głosem Karnasa, "Nie Można Mówić Kłamstw (Akt 2)" z fajną partią trąbki Jerzego Małka, instrumentalne "Zdziwko" z dialogiem pianina Fendera i gitary, pulsująca funkiem "Lalla", w którym to utworze Karnas "już kolejny raz otwiera śpiące oko, zastygłe w brudzie sczezłych lat, przykryte ropą", że zacytuję trochę niedokładnie fragment jego tekstu - bardzo przypadły mi do gustu.
Co do tekstów nie będę się wypowiadał, mnie ich pewna, że tak się wyrażę, naiwność i pretensjonalność przekonują. Czekam na następną płytę z niecierpliwością, mając nadzieję, że będzie ona prawdziwym przełomem w karierze tego utalentowanego wokalisty i wprowadzi go zdecydowanie do czołówki polskich wykonawców jazzowych. Na pewno na to zasługuje.
Zachęcam więc gorąco do posłuchania zarówno "Snów", jak i "Reinkarnasji".
Grzegorz Karnas - Sny (The Dreams of a Ninth Floor) (2004)
Grzegorz Karnas - vocals, loops, touth drum
Tomasz Szukalski - tenor saxophone
Jerzy Małek - trumpet
Michał Tokaj - Fender piano
Damian Kurasz - guitars
Bogusz Wekka - congas
Robert Kubiszyn - basses
Adam Oleś - cello
Patrycja Gola - voice
Sebastian Frankiewicz - drums


Komentarze
Pokaż komentarze