Przyznam ze wstydem, że lidera tej grupy dotąd nie znałem. Tak naprawdę, to jedynie nazwisko McBride mówiło mi coś, zanim przystąpiłem do posłuchania tej płyty, choćby z jego udziału w Spaceways Incorporated Vandermarka. Dla mnie to nagranie okazało się przyjemną niespodzianką.
Nie powiem, że spodziewałem nie wiadomo czego wspaniałego i od razu zastrzegam, że nie jest to płyta wybitna, ale z pewnością warto ją posłuchać.
Zacząć należy jednak od repertuaru tego albumu, bowiem znajdują się na nim perełki takie jak utwory Theloniousa Monka, Sun Ra, Duke'a Ellingtona, Wayne'a Shortera, które przeplecione są własnymi kompozycjami Karayorgisa. Układ płyty jest więc wielce obiecujący.
Karayorgis wyraźnie faworyzuje Monka, bo aż 4 na 12 kompozycji jest autorstwa tego wielkiego pianisty, ale przyznam, że mnie najbardziej podoba się potraktowanie przez trio "Saturna" Sun Ra i "Pinocchia" Shortera.
Pierwsze skrzypce, a raczej piano Fendera, oczywiście wodzi lider. To jego śmiałe eskapady dominują na tej płycie, ale trzeba przyznać, że McBride i Newton dzielnie mu w tym sekundują. Ciekawostką jest, że tym razem McBride nie gra na elektrycznym basie, a z dużym wyczuciem swinguje na kontrabasie.
Polecam tę płytę, zwłaszcza dla słuchaczy lubiących dźwięki Fendera, to muzyka dla nich.
Pandelis Karayorgis / Nate McBride / Curt Newton - Betwixt (2008)
Pandelis Karayorgis - Fender Rhodes
Nate McBride - bass
Curt Newton - drums


Komentarze
Pokaż komentarze (2)