Nie zaskoczyła mnie ta płyta i nie spełniła nadziei, którą wyrażałem, że Karnas wyda płytę, która postawi go na czele stawki i pozwoli mu wyjść z grona utalentowanych outsiderów. Na razie, a może już na zawsze, Karnas chyba zostanie w tej grupie utalentowanych outsiderów i coraz bardziej mi się wydaje, że taką rolę artysta dla siebie świadomie wybrał. Karnas nie zmienił poetyki swoich tekstów, nieco dziwacznych, czasami wydumanych i pretensjonalnych, ale raczej świadomie tak napisanych. Taką konwencję sobie Karnas obrał i trzeba przyznać, iż od pierwszej płyty "Reinkarnasji" konsekwentnie się jej trzyma.
Bardziej jednak niż sama poezja Karnasa podoba mi się jego sposób wyrażania tekstów lub dźwięków jak chociażby scat w "Jasnowidzeniu" oraz intrygująca i ciekawa muzyka towarzysząca jego "śpiewowi". Tutaj tradycja w sposobie gry i podania tematów miesza się z elektroniką, ale w nienachalny i niebanalny sposób.
Zresztą muzyka zawarta na tym albumie dla osób, które słyszały poprzednie płyty Karnasa również nie będzie jakimś wielkim zaskoczeniem. To nadal jest raczej kontynuacja pomysłów z poprzednich albumów niż jakaś nowa jakość. A liderowi towarzyszą prawie ci sami muzycy: Adam Oleś na wiolonczeli (twórca łącznie z Karnasem całej muzyki), Bogusz Wekka na instrumentach perkusyjnych, Damian Kurasz na gitarach i Michał Tokaj na pianie Fendera. Całość sprawia wrażenie drugiej części "Snów". Na płycie "Ballady na koniec świata" znajdziemy też nawiązujący do poprzedniego albumu utwór "Znowu Sny". Karnas jest taki jak śpiewa / melorecytuje w utworze "Inny": "...lecz był inny w swoim myśleniu i wiedział jak rozsiewać w ludzkich głowach pył...".
Ja to w nim cenię, ale mam świadomość, że jego sposób wyrażania ustami tekstów i dźwięków (bo często nie jest to jednak śpiew) może być dla innych niezrozumiały, męczący, irytujący i pretensjonalny. Dlatego też ta płyta nie znajdzie mu raczej nowych wielbicieli jego twórczości, poza tymi, którzy znają i doceniają poprzednie dokonania.
Ze swej strony zachęcam do wysłuchania tej płyty bez uprzedzeń, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jest to jeszcze to nagranie, która otworzy mu drzwi do szerszej publiczności.
Być może sam Karnas tego nie chce, któż to wie.
Grzegorz Karnas - Ballady na koniec świata (2006)
Grzegorz Karnas - vocals
Adam Oleś - cello
Radek Nowicki - saxophone
Tomasz Kałwak - electronics
Bogusz Wekka - percussion
Michał Tokaj - Fender piano
Damian Kurasz - guitars
Utwory:


Komentarze
Pokaż komentarze (4)