Od zawsze śledziłem z uwagą twórczość Namysłowskiego. Powiem szczerze, że od długiego czasu mnie zawodził i nie sądziłem, że powróci do formy takiej jaką prezentował za czasów "Winobrania" i "Kujawiaka". Czy wrócił do takiej formy, to rzecz dyskusyjna, ale faktem jest, że nagrał w końcu bardzo dobrą płytę, najlepszą od wielu, wielu lat.
We wkładce do płyty Namysłowski zamieścił taki zabawny manifest, deklarację. Zainteresowanych odsyłam do recenzji Bogdana Chmury.
Co by jednak nie napisał i nie zadeklarował sam Namysłowski i udowadniał, jak trudne do zagrania są utwory na płycie "Assymetry", to nie zmienia to postaci rzeczy, iż z punktu widzenia / słyszenia słuchacza te jego nowe kompozycje są przejrzyste, klarowne i naprawdę lekkostrawne.
Namysłowski w tej swojej deklaracji kokietuje, a może raczej drwi, twierdząc, iż jego muzykę zawsze uważano za skomplikowaną, zrozumiałą tylko dla koneserów. Bez przesady, panie Zbyszku, ja słuchając Pana sztandarowych dzieł, wcale takiego wrażenia nie miałem. Wręcz przeciwnie, Namysłowski miał zawsze taką lekkość pióra i wyczucie, co pozwalało mu zawsze na pisanie pięknych i łatwo wpadających w ucho melodii.
Tym razem również nie zawodzi nas ten dar Namysłowskiego. Czego by nie powiedzieć o utworach znajdujących się na "Assymetry", czy są symetryczne, czy nie, czy mają metrum nieparzyste czy zmienne, to jest kwestia do roztrząsania dla muzykologów, bo dla słuchaczy nie ma to większego znaczenia. Grunt, że każdy z tych utworów prezentuje wysoką klasę i każdego można wysłuchać z prawdziwą przyjemnością.
"Assymetry" to długa płyta, ale nie ma na niej miejsca na wypełniacze i zapchajdziury. Zdaję sobie sprawę, że album ten nie wzbudzi takich emocji jak nagrania Stańki, ale tylko z tego powodu, że nazwisko Namysłowskiego nie jest tak nośne jak marka Stańki. Bardzo niesłusznie, bo nie warto spisywać starego mistrza na straty, choć przyznaję sam to czyniłem. Biję się w piersi swoje, nie cudze. "Assymetry" to płyta, której obecnie cały czas słucham i nie ma wątpliwości, że będę do niej często wracał.
Zachęcam do tego wydawnictwa, które dowodzi, iż jazz polski grany nawet przez starych jazzmanów, w których już nikt nie wierzył, trzyma się całkiem krzepko.
Zbigniew Namysłowski - Assymetry (2006)
Zbigniew Namysłowski - alto & soprano saxophones
Jacek Namysłowski - trombone
Sławek Jaskułke - piano
Michał Barański - double bass
Grzegorz Grzyb - drums
Paweł Dobrowolski - drums (2, 7, 8)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)