Krystyna Stańko to dla mnie artystka zupełnie nieznana i pewnie nie posłuchałbym jej nowej płyty, gdyby nie to, że utwory na niej znajdujące się są autorstwa Petera Gabriela.
Peter Gabriel zaś, to jeden z moich ulubionych artystów z kręgu szeroko rozumianej muzyki rockowej.
Nie mogłem przepuścić takiej okazji, i nie posłuchać utworów Gabriela w wykonaniu innego artysty, tym bardziej, że taki tribute w historii muzyki jazzowej jeszcze nie miał miejsca.
Wysłałem więc list do Świętego Mikołaja i znalazłem tę płytę pod choinką.
W pierwszej chwili radość, niecierpliwe wkładanie płyty do odtwarzacza, przycisk „play” i …. w dużej mierze rozczarowanie.
Zawodzi:
1. Krystyna Stańko jako wokalistka. Moim zdaniem nie poradziła sobie z tymi wbrew pozorom niełatwymi piosenkami i wyszło jakoś tak miałko i przyziemnie. Zresztą może nie jest to do końca jej wina, bo jakoś dziwnie jest ta płyta wyprodukowana i nie wiem, czy jej głos brzmi tak matowo i bezbarwnie, czy też tak został nagrany.
2. Krystyna Stańko jako interpretatorka Petera Gabriela. Nie czepiam się tego, że jej Gabriel brzmi inaczej niż ten prawdziwy Gabriel, bo uwielbiam jazzowe interpretacje rockowych songów, które brzmią całkiem odmiennie od oryginałów (dam pozytywny przykład z ostatnich dni – świetna interpretacja „Space Oddity” Davida Bowie w wykonaniu Yuri Honinga na płycie „Wired Paradise”), ale bezbarwne i mdłe wykonanie tak energetycznych kawałków jak „Red Rain” bądź „Diggin In The Dirt” czy też kompozycji „The Rhytm Of The Heat”, gdzie tak ważny jest rytm i przejście od szeptu do krzyku – to naprawdę za wiele dla fana Petera Gabriela. Żeby nie być tak do końca na nie, to muszę stwierdzić, ze ostatni utwór na płycie „Sky Blue” w wykonaniu Krystyny Stańko brzmi o wiele bardziej przekonująco niż w oryginale, ale jeden kwiatek wiosny nie czyni.
3. Duet z Mieczysławem Szczęśniakiem w jedynym na płycie niegabrielowskim utworze „The Book Of Love”. Takie śpiewanie, z którego nawet wspomnienie nie zostaje. Szkoda słów.
4. Dobór repertuaru, choć może się czepiam. Wiem doskonale, że tworzenie płyty z cudzych kawałków wymaga niełatwych wyborów, a i tak później pojawią się narzekania, że jest na płycie ten utwór, a nie ma innego, który bardziej by się nadawał. Niemniej jednak, dziwny jest wybór utworów Petera Gabriela dokonany przez Krystynę Stańko, bowiem pominięte zostały kompozycje z pierwszych czterech albumów tego artysty i jedynym reprezentantem tego najlepszego okresu w twórczości byłego wokalisty Genesis jest „The Rhytm Of The Heat”.
Nie zawodzi zaś:
1. Zespół utalentowanych muzyków na czele z wibrafonistą Dominikiem Bukowskim. Grają przyzwoicie, a nawet więcej niż przyzwoicie, ale cóż z tego skoro patrz wyżej pkt 1, 2 i 3.
2. Interpretacja niektórych utworów. Jak już wcześniej pisałem „Sky Blue” jest lepsze w interpretacji niż w oryginale, za co należy się pochwała. Nie mógłbym również z czystym sumieniem przemilczeć ciekawej interpretacji utworu „I Grieve”. Problem w tym, że te utwory są niezbyt ciekawe i pochodzą z jednej ze słabszych płyt Gabriela -„Up” z 2002 r. Chwała więc Krystynie Stańko i jej zespołowi, że potrafili wykonać te utwory lepiej od ich twórcy, ale nie są to perły w dyskografii Petera Gabriela.
Tak czy owak, wydaje mi się, że warto sięgnąć po tę płytę, chociażby z ciekawości jak można na jazzowo zagrać i zaśpiewać utwory tak niebanalnego artysty jak Peter Gabriel.
Wydaje mi, że nikt do tej pory nie pokusił się o nagranie jazzowej płyty z utworami tego twórcy, więc my Polacy jesteśmy pierwsi, co mnie osobiście cieszy.
Krystyna Stańko – Secretly (Fonografika, 2010)
Krystyna Stańko – vocal
Dominik Bukowski - mallets, kalimba
Piotr Lemańczyk – contrabass
Cezary Konrad - drums
Irek Wojtczak – bass clarinet, flute
Marcin Gawdzis - trumpet
Mieczysław Szcześniak - vocal (8)
1.Mercy Street
2. Red Rain
3. I Grieve
4. The Rhythm Of The Heat
5. Blood Of Eden
6. Father, Son
7. Diggin In The Dirt
8. The Book Of Love
9.Sky Blue


Komentarze
Pokaż komentarze (3)