Pod nazwą tego zespołu przez następne blisko 20 lat będzie ukrywał się James Blood Ulmer, któremu będą towarzyszyli różni muzycy. Nie znaczy to, że w tym czasie nie wyda mnóstwa albumów pod własnym nazwiskiem. Losy tego zespołu przypominają mi historię Franka Zappy, który też wydawał na przemian płyty, które firmował bądź własnym nazwiskiem bądź też nazwą grupy Mothers Of Invention.
Znamienny jest tytuł tej płyty Ulmera, bowiem stał się on kolejnym określeniem tego stylu muzycznego, którego on i Ornette Coleman byli w latach 80. propagatorami. Do najbardziej znanego określenia tego stylu muzycznego, jakim był harmolodyczny jazz, doszły również inne: rzeczony no wave oraz free funk.
Przechodząc do recenzji płyty, chciałbym zauważyć, iż pojawili się na niej znajomi z wydanego również w tym samym roku albumu "Are You Glad To Be In America?" - saksofonista David Murray, perkusista Ronald Shannon Jackson oraz basista Amin Ali.
Nie wspominałem, recenzując płytę "Are You Glad To Be In America?", iż Amin Ali to syn słynnego perkusisty, współpracownika Johna Coltrane’a - Rashieda Aliego, co czynię obecnie.
"No Wave" zawiera cztery dość długie kompozycje (najkrótsza 8 minut, najdłuższa 10 minut), co w porównaniu z dość krótkimi kompozycjami z "Are You Glad To Be In America?", a zwłaszcza "Tales Of Captain Black" jest powrotem do koncepcji z debiutanckiego albumu "Revealing".
Koncepcja tej płyty pozornie jest prosta – bezpardonowy atak perkusji i elektrycznego basu na bazie, którego Ulmer z Murrayem przebijają się solówkami. Można powiedzieć, ile razy to już słyszeliśmy w jazzie. Nic bardziej jednak błędnego, choćby dlatego, że Ulmer nie gra tak jak inni gitarzyści, ma swoje oryginalne brzmienie i swoisty sposób gry, a Murray bynajmniej nie jest klonem Coltrane’a.
Słuchając rozpoczynającego płytę ostrego free jazzowego kawałka "Time Table" można naprawdę odlecieć. Ostra jazda, na dobry początek, niesamowity power trwający równe 10 minut.
Kolejny utwór "Big Tree", to w porównaniu z poprzednikiem muzyka wręcz pastelowa, przepiękna linia basu i taki marszowy rytm perkusji oraz nastrojowa gra Ulmera. Jakoś tak daleko kojarzy mi się z King Crimson, ale to tylko takie ulotne wrażenie. Świetna kompozycja.
"Baby Talk" z takim obsesyjnym motywem kojarzącym się zgodnie z tytułem z jakąś dziecinną wyliczanką w pewnej chwili przeradza się w wyścig między basem Amina Aliego i gitarą Ulmera, kto prędzej się pogubi w szybkości powtarzania motywu. Nikt tego wyścigu nie wygrywa, ale muszę przyznać, że Amin Ali to rasowy basista pierwszej klasy.
Kończący płytę utwór "Sound Check" być może jest próbą jakiegoś utworu, bo to totalna improwizacja, ale jeżeli takie były próby tego zespołu, to tylko pozazdrościć muzycznej formy. Fantastyczne. Dodatkowego smaczku temu utworowi dodaje swoisty wokal Ulmera, polegający na wypowiadaniu z takim dziwnym akcentem paru niemieckich słów w rodzaju "bitte" lub "danke schön", aby zakończyć swoje popisy zwrotem "auf wiedersehen". Użycie tych słów wynikało pewnie z faktu, iż Music Revelation Ensemble nagrał tę płytę w Düsseldorfie.
Nie chcę się powtarzać, ale to kolejny znakomity album Ulmera.
Music Revelation Ensemble - No Wave (Moers Music, 1980 / 1991)
James Blood Ulmer - guitar, vocal
David Murray - tenor sax, bass clarinet
Amin Ali - electric bass
Ronald Shannon Jackson - drums, percussion


Komentarze
Pokaż komentarze