Grzechem byłoby przedstawianie kim jest Kurt Elling, bo przecież to wokalista pierwszej klasy.
Nawet, gdy niekiedy sarkałem, że Elling nieco przynudza, to i tak nie można mu odmówić zarówno głosu, dużej wrażliwości muzycznej, jak i posiadania swoistej charyzmy.
Kto był na jego koncercie, wie w czym zacz.
Uprzedzam, że najnowsza płyta Ellinga to płyta wielce nastrojowa i wyciszona, choć zdarzają się mocniejsze akcenty jak niespodziewanie ostra solówka gitarowa w beatlesowskim „Norwegian Wood” (skądinąd kapitalna interpretacja piosenki Beatlesów, dawno równie udanej nie słyszałem).
Mnie wielce przypadł do gustu otwierający płytę utwór King Crimson „Matte Kudasai”.
Uwielbiałem tę balladę od czasu, gdy ukazała się na płycie „Discipline” i cieszy mnie to, że Elling nie dość, że nic nie zepsuł i nic nie poprawił, to wykonał tę piosenkę z niezwykłym czarem.
Nie powiedziałbym, że ta płyta przebija moją ulubioną „Man In The Air”, ale i tak gorąco ją polecam w końcówce mroźnej zimy.
Kurt Elling – The Gate ( Concord Records, 2011)
Kurt Elling – vocals
Bob Mintzer – tenor saxophone
John McLean – guitar
Laurence Hobgood - piano
John Patitucci – bass
Terreon Gulley – drums, percussion (1, 3, 4, 5, 8, 9)
Kobie Watkins – drums (2, 5, 7)
Lenny Castro – percussion (2, 3, 5, 6)
1. Matte Kudasai (Belew, Bruford, Fripp, Levin) 4:19
2. Steppin' Out (Jackson) 4:48
3. Come Running to Me (Hancock, Willis) 6:06
4. Norwegian Wood (Lennon, McCartney) 5:39
5. Blue in Green (Davis, Jarreau, Martin) 6:48
6. Samurai Cowboy (Elling, Johnson) 3:24
7. After The Love Has Gone (Champlin, Foster, Graydon) 5:51
8. Golden Lady (Wonder) 5:47
9. Nighttown, Lady Bright (Elling, Grolnick) 9:00


Komentarze
Pokaż komentarze