Wyszedł cmuł przed blok (przypominam, iż moja żona mianem cmułów określa takich ludzi, którzy charakteryzują
się półprzymkniętymi oczami, z których nie wyziera nawet cień jakiejkolwiek myśli).
Była to sobota, dzień ciepły i słoneczny.
Cmuł wyszedł przed blok, w środku miasta Warszawy, ubrany jedynie w spodenki gimnastyczne i tak sobie
spacerował wokół swojej klatki.
Pięknie epatował swoją bladą piersią i jakimś niezgrabnym tatuażem na ramieniu.
Piękny widok, zaiste piękny widok.
Z pewnością "rasowy" warszawiak.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)