6 sierpnia mija wiekopomna dla mnie rocznica
Pierwsza rocznica rzucenia palenia papierosów.
Dokładnie 5 sierpnia 2010 r. zapaliłem ostatniego papierosa marki czerwone Marlboro i już od 6 sierpnia aż do dzisiaj nie zapapłiłem nic.
Nadmienię, że papierosy paliłem nałogowo (paczka dziennie) od 1982 r.
28 lat palenia.
W związku z rocznicą podzielę się paroma refleksjami.
1. Wbrew temu co znawcy rzucania palenia piszą wcale nie czuję się lepiej, wcale nie mam lepszego węchu, wcale lepiej nie smakuje mi jedzenie. Nic z tych rzeczy, wszystko to bzdury, więc jeżeli rzucacie palenie nie dajcie się nabrać na te pierdoły.Miałem nie mieć z rana tampka w gębie, a go mam.
2. Dostałem takiego małego hopla. Wrażenie, ze mam stale brudne zęby, w związku z tym myję zęby z dużą zaciekłością 4-5 razy dziennie.
3. Rzucenie przyszło z taką ławością, że ani się nie obejrzałem, a dostałem niewielkiego brzucha i ważę 10 kilo więcej (żadne odchudzanie nic do tej pory nie dało).
4. Absolutnie nie przeszkadzają mi ludzie palący papierosy. W pracy to nawet przychodzą do mnie, aby zajarać, bo gdzie indziej nie można. Nie zostałem więc wrogiem palaczy i nie walczę z nimi.
6. W dalszym ciągu nie mogę słuchać tych antynikotynowych bredni podawanych przez nieskalalncyh rycerzy walki o czyste powietrze. Wk....wiają mnie tacy misie.
Zapytacie się po co rzuciłem palenie, jeżeli mam takie poglądy jakie mam..
Otóż kiedyś sobie powiedziałem, że jeżeli fajki, które palę będą kosztowały ponad 10 zł za ramkę, to rzucam palenie.
Trzeba być konsekwetnym, a obecnie czerwone Marlboro kosztują 11,20 zł.
Nie palę więc, nie płacę akcyzy, nie pomagam rządowi w zapychaniu dziury budżetowej.
Korzyści z rzucenia są ewidentne
1. kasa
2. ubranie nie pachną nikotyną.
Reszta to bzdury.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)